top of page
  • Zdjęcie autoraBoss

Czy "Waterland" przebił "Imperiala"?


Odwiedziliśmy "Welcome to Waterland" na premierowych występach w Radomiu. W tym roku dzięki ogromnemu namiotowi i dużej widowni, przedsięwzięcie wygląda jeszcze bardziej poważnie. Jakie były nasze wrażenia i czy Waterland okazał się lepszy od Imperiala? O tym napiszemy w dalszej części artykułu.


Nie ukrywamy, że największą atrakcją było dla nas zajęcie miejsca na dużej widowni pod równie dużym namiotem legendarnego Cyrku Wielki. Niesamowity klimat stwarzany przez szapito i widownię, na której z trudem da się dostrzec drugi koniec! To największy namiot cyrkowy podróżujący po Polsce pod którym jest około 1500 miejsc.


Sam basen jest dużo większy, pojawiły się ekrany LED i wielki metalowy ring ze światłami pod kopułą cyrku. Na placu stały aż trzy szczekaczki, a do tego przyczepa reklamowa. Funkcję foyer pełni zupełnie nowy namiot ustawiony tuż przed namiotem głównym. Ceny popcornu zaczynają się już od 10 złotych.


Cała infrastruktura techniczna wewnątrz szapita, głównie za sprawą samego namiotu, robi naprawdę fajne i duże wrażenie.


Zanim przejdziemy do bardziej szczegółowego opisu widowiska, odpowiemy na pytanie postawione w temacie artykułu. Nas bardziej "kupił" spektakl Cyrku Imperial Show. Jest dużo bardziej rodzinny, pogodny i radosny w stosunku do "Waterlandu". Tego roku w "Waterlandzie" dużo jest "ciężkich", refleksyjnych, statecznych utworów, jest też trochę rocka i metalu. W "Imperialu" ta forma jest lżejsza, weselsza, a przez to żywsza i naszym zdaniem mniej monotonna. Ponadto w "Imperialu" jest dużo więcej tańca - tam tancerze naprawdę dają z siebie wszystko, są bardzo zauważalni w programie i współtworzą go na równi z numerami. W "Waterland" tancerze są jedynie wprowadzeniem i tłem do meritum sprawy, czyli do występu. Ponadto gra świateł w "Imperialu" jest dużo ciekawsza. Barwy są bardziej różnorodne, więcej jest tęczowych kolorów, strugi wody są podświetlane częściej i bardziej kolorowo. W "Waterland" dominuje kolor biały, niebieski i różowy. Przewagą "Waterlandu" jest to, że posiada dwa "duże" numery - huśtawkę i batut. Program "Imperiala" składa się tylko ze standardowych występów. Oczywiście pomimo naszej własnej opinii, głoszącej o lekkiej przewadze "Imperiala" w stosunku do "Waterlandu", ten drugi spektakl jest również wybitnym i bardzo ubogacającym wydarzeniem. W końcu rzadko zdarza się, aby w takich miastach jak Radom publiczność biła brawa na stojąco, a tak było podczas niedzielnego występu.


Zdecydowana większość numerów w "Waterland" powtarza się z tymi sprzed roku. Zmieniła się ich kolejność, a do niektórych również muzyka i choreografia. Część ekipy również uległa zmianie, inni są też klauni. I tutaj znów przewaga "Imperiala" nad "Waterlandem" - "Imperial" ma znacznie bardziej śmieszne repryzy.


"Waterland" - Program 2023

  • Klauni & powitalna gra świateł

  • Akrobacje w trapezach kołowych

  • Duża iluzja

  • Maszt pionowy

  • Szarfy

  • Koło Cyra

  • Sztrabaty w duecie

  • Hula-hop

  • Fire-show


  • PRZERWA


  • Huśtawka

  • Duża iluzja

  • Akrobacje w sieciach

  • Wirujące sześciany

  • Batut

  • Wielki finał

Jednym z najlepszych numerów był bez wątpienia pokaz na sztrabatach w duecie. Damsko - męski duet wił się pod kopułą cyrku w blasku śnieżnobiałych świateł, strug fontanny i przy towarzyszeniu aniołów. Przepiękny, lekki, romantyczny pokaz. Nawet jeśli poziom tricków był tylko (albo aż) dobry.


Innym występem wartym uwagi był batut. Zmodyfikowano go trochę w stosunku do roku ubiegłego. W pokazie na trampolinie skacze nawet kobieta, co jest rzadkością. Również huśtawka jest wykonana bardzo przyzwoicie, a poziom tego występu na pewno podnosi piracka aranżacja.


Ukraińscy artyści udowadniają też, że fireshow wcale nie musi być kiczowaty. Totalnie szałowe się kostiumy tancerzy do tego numeru. Noszą oni m.in. ogniste gałęzie na głowach. Są też specjalne rekwizyty wydzielające duże ilości widowiskowych iskier.


Duża iluzja rzeczywiście jest duża, ma dwa wyjście, a to w drugiej części programu naszym zdaniem jest tym ciekawszym i angażującym bardziej atencję widza. W zasadzie wszystkie prezentowane elementy przewinęły się przez arenę Cyrku Zalewski na przestrzeni kilku ostatnich lat.


Finał spektaklu jest bardzo podobny do zeszłorocznego. Odbywa się do tej samej piosenki "Waterland". Może jest odrobinę skrócony, ale trzeba też mieć na względzie to, czy artystów "goni" kolejny spektakl tego samego dnia i czy publiczność chce brawami zatrzymać wykonawców jak najdłużej.


Podsumowując - "Waterland" - zwłaszcza pod takim namiotem, to jest coś czego w Polsce NIGDY nie było. Były wspaniałe cyrki włoskie, były cyrki niemieckie, czeskie, holenderskie, ale "Waterland" i ukraińska sztuka cyrkowa jest zupełnie nie do podrobienia. Coś nowego, innego, świeżego. Do tego czuć tego ducha wielkiego widowiska - ogromna przestrzeń pod namiotem, setki widzów na widowni, odpowiednie oświetlenie tak artystów jak i amfiteatru. To wszystko robi wrażenie i przywołuje na myśl wspaniałe lata 90. ubiegłego wieku. Brakuje tylko słoni i tygrysów, ale wierzymy, że i te czasy cyrku ze zwierzętami powrócą do Polski.

278 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
KMC_-_logo_zdjęcia.png
bottom of page