top of page
  • Zdjęcie autoraBoss

Nasza wiosenna wizyta w Cyrku Stołecznym. Przeczytaj relację!


W ostatnią, bardzo piękną, słoneczną i wiosenną sobotę kwietnia odwiedziliśmy już po raz 8. budapesztański Cyrk Stołeczny, który znów zaskoczył świeżością, nieoczywistością i sztuką przez wielkie "S". Zapraszamy do przeczytania relacji z miejsca do którego mamy ogromny sentyment i które zawsze wzbudza w nas najpiękniejsze cyrkowe obrazki z dzieciństwa.


Fővárosi Nagycirkusz prezentuje obecnie widowisko poświęcone azjatyckim ludom m.in. dawnego Związku Radzieckiego żyjących na stepach. Występują artyści z Kazachstanu, Uzbekistanu, Mongolii, Azerbejdżanu i oczywiście z Węgier. Spektakl trwa równe 2 godziny, a w jego atmosferę już od progów budynku wprowadza klimatyczna, folklorystyczna, stepowa muzyka. Bardzo bogata jest również scenografia. Obrotowa scena, bębny, zdobienia na bandach, zaaranżowany orkiestron, odpowiednia barwa świateł.


Klimat spektaklu można poczuć jeszcze przed wejściem do cyrku, bowiem na placu przed budynkiem ustawiono jurtę, a w niej tablice informujące o zwyczajach i tradycji ludów żyjących na stepach.


Jest to kolejne z rzędu przedstawienie Cyrku Stołecznego w którym udział biorą węgierskie dzieci - uczniowie Szkoły Cyrkowej w Budapeszcie. Są pełnoprawnymi aktorami i tancerzami. Towarzyszą innym występom, pełnią rolę przerywników, mają nawet własny numer w którym po kolei prezentują swoje umiejętności jak żonglerka, stójki, sztrabaty, trapez kołowy. Po raz kolejny też nie ma klauna.


Element choreograficzny i spinający cały program pełni aktorka z jedynego na Węgrzech teatru konnego, tego samego, który od czasu do czasu występuje razem z Richter Florian Cirkusz. W przedstawieniu Fővárosi Nagycirkusz jeździ ona na koniu, śpiewając i wprowadzając w tematykę kolejnych występów.


W tym spektaklu za muzykę na żywo odpowiada nie tylko orkiestra wielkiego cyrku budapesztańskiego, ale również 8 bębniarzy, którzy w wybranych momentach widowiska nadają mu powagi i budują napięcie. Całość pokazu jak zwykle jest bardzo zgrabnie i profesjonalnie spinana przez głównego ringmastera cyrku - Laszlo Vargę.


Specjalnie na potrzeby spektaklu zostały uszyte tematyczne kostiumy. Są także stroje narodowe i tancerze, którzy wykonują tańce folklorystyczne. Zarówno parada powitalna jak i finał są bardzo mocno rozbudowane, bogate w choreografię. To cecha charakterystyczna Fővárosi Nagycirkusz na przestrzeni ostatnich lat.


Wszystko to, co opisaliśmy powyżej, sprawia, że podczas pokazów panuje niesamowity klimat i atmosfera tworzone przez muzykę, światła, stroje, wystrój, artystów i oczywiście przez niezastąpioną, fantastyczną publiczność z Budapesztu, która ewidentnie wyróżnia się na tle innych węgierskich miast, ale też i Europy, bowiem z całą pewnością, reakcjami i poziomem odbioru występów dorównuje widzom z Monachium, Paryża, czy Wiednia.


DUO KOROTIN - HAND TO HAND - KAZACHSTAN - Duet ten otwiera cały spektakl i jest to bardzo mocne otwarcie, ponieważ ich pokaz jest jednym z najlepszych w przedstawieniu. Artyści wykonują bardzo ciężkie, siłowe elementy, typowe dla hand to hand. Robią to z największą precyzją i z największym skupieniem. Widać, że doskonale się rozumieją i dogadują. To absolutni profesjonaliści. Największym wyczynem jest wskoczenie jednego artysty na ręce drugiego (do styku ręce - ręce), leżącego na ziemi i utrzymanie się w takiej pozycji przez dłuższy czas. Publiczność nagradza kazachski duet ogromnymi brawami.


KOBIETY GUMY Z MONGOLII - To mongolska klasyka gatunku! Kobiety gumy i ich niewiarygodne pozy. 7 niezwykle elastycznych artystek czaruje widzów od samego początku. Są bardzo młode. Mają po 16, 17 lat. Trenują całymi dniami, by stać się jeszcze lepszymi. Podczas występu robią ze swoim ciałem co tylko chcą. Wyginają się w każdą stronę, zarówno indywidualnie, jak i grupowo oraz synchronicznie. Strzelają nogami z łuku do balonów. Są bardzo precyzyjne i nie zdarzają im się żadne pomyłki. Do tego wszystkiego dochodzą piękne stroje i uroda.


BENJAMIN KASSAI & GORDON BUTI - MASZT - WĘGRY - Obaj artyści gościli na Festiwalu w Monte Carlo. Jako duet pracują ze sobą od kilku miesięcy, dlatego z jednej strony widać wielkie umiejętności, a z drugiej - trwający wciąż proces "docierania się". Duet wykonuje bardzo ciekawe akrobacje na maszcie pionowym. Niektóre z nich są solowe, inne - wymagają synchronizacji dwóch ciał. Dużo jest dynamicznych zjazdów niemal do samej ziemi, a także pozycji typu ludzka flaga. W tym numerze bardzo rozbudowana jest choreografia. Sporo jest również elementów tanecznych. Numer już jest bardzo dobry i ma potencjał na bycie jeszcze lepszym, ponieważ w tym przypadku nie trafiło na amatorów.


SAMIR ABBASOV - AZERBEJDŻAN - BALANS ZE SZKŁEM - Nie lubimy balansu ze szkłem. Zazwyczaj jest kiczowaty i monotonny, ale to wina artystów go wykonujących, bo numer sam w sobie jest numerem bardzo pięknym, klasycznym i interesującym. To też udowadnia Samir. Balans prezentuje z klasą. Nie może być inaczej, skoro taki występ zaangażował nawet cyrk z Budapesztu. Samir prezentuje się widzom w tradycyjnym stroju i wykonuje tricki do folklorystycznej muzyki. Przyjemny i pozytywny występ, który udowadnia, że można zerwać z jarmarcznością numeru.


NURYM KULENBAYEV, ASSEM YELUBAYEVA, YERKEBULAN KISMETOV & AIDAR KALDYBAYEV - KAZACHSTAN - ŻONGLERKA - Można zażartować, że ci artyści "nie biorą jeńców". Wykonują rewelacyjną żonglerkę, bardzo nieszablonową i trudną. Jedyna artystka w zespole podczepiona jest na linkach i w określonych momentach podciągana jest pod dach cyrku. W tej pozycji odbywa się wymiana maczug między nią, a trójką jej kolegów. Maczugi szybują naprawdę wysoko, ani jedna nie spada na ziemię. Wielkie brawa za koordynację i tak trudne elementy. Na równie duże uznanie zasługuje błyskawiczne zbieranie przez artystę latających talerzy wyrzucanych niemal równocześnie aż przez trzech pozostałych wykonawców.


SKY ANGELS - UZBEKISTAN - SZTRABATY - Tego duetu nikomu przedstawiać nie trzeba. Wielcy tryumfatorzy Festiwalu w Monte Carlo sprzed kilku lat. Równie głośno było o nich, gdy Kristina podczas Weihnachtscircus spadła na ziemię ze znacznej wysokości. Przez wiele tygodni leżała połamana, dochodziła do siebie miesiącami. O tym właśnie opowiada prowadzący spektakl. Na telebimie wyświetlane są zdjęcia ze szpitala i opowiadana historia tego duetu. Już w momencie zapowiadania występu z widowni rozlega się wielki aplauz, krzyki i piski. Wtedy artyści z Uzbekistanu zaczynają swoje show do jedynej słusznej dla tego pokazu piosenki - "Show must go on". Fantastyczna lekkość i zwiewność. Miłość wisi w powietrzu, wzruszenie ogarnia wielu z widzów. Jest nieziemsko - dosłownie i w przenośni. Sky Angels to artyści kompletni, czarujący swoim ciałem i umiejętnościami. Zobaczyć ich na żywo jest niesamowitym przeżyciem.


DŻYGICI Z KAZACHSTANU - Wyborny numer, który zamyka cały spektakl. Dżygitówka to specjalność narodu kazachskiego. Artyści prezentują klasyczne figury na pędzących koniach. Wszystko w narodowo - folklorystycznych kostiumach. Węgierska publiczność, jak doskonale wiemy, również kocha konie, dlatego przez ponad 10 minut występu klaszcze w rytm muzyki i wznosi aplauzy. Konie w tym numerze są nowe, przyjechały z Bułgarii, dlatego w chwili obecnej trwają intensywne ćwiczenia nad tym, aby artyści pokazywali widzom jeszcze więcej tricków niż obecnie. Niech Was jednak nie zmyli ten fakt - numer już teraz jest znakomity i ogląda się go z zapartym tchem.


Każda wizyta w Fővárosi Nagycirkusz to wizyta niezwykła. Tak zawsze i wszędzie powinna wyglądać sztuka cyrkowa. Na całym świecie. Tutaj, na arenie w Budapeszcie, artysta wie po co występuje i czuje, że jest artystą. Wszystko nabiera sensu. Nie ma rozwrzeszczanych dzieci, rodziców czekających na jakieś durne maskotki, tandetnych, chińskich świecidełek. Jest skupiona, zdyscyplinowana publiczność, klimat prawdziwego cyrku, 100 % oddania artystów i 100 % uznania od widzów. Drodzy - niech żyje cyrk, niech żyje Budapeszt i z takim przesłaniem Was pozostawiamy.



82 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
KMC_-_logo_zdjęcia.png
bottom of page