top of page
  • Zdjęcie autoraBoss

Nie żyje Jaromír Joo


Choć trudno w to uwierzyć, nie żyje Jaromír Joo, dyrektor czeskiego Cirkus Jo-Joo i wielki miłośnik zwierząt. Miał 66 lat.


Informacja o śmierci jednego z najsłynniejszych czeskich artystów wstrząsnęła dziś całym cyrkowym światem. Jaromír Joo był prawdziwym cyrkowym celebrytą, gwiazdą, stworzył jeden z najbardziej rozpoznawalnych cyrków w Europie. Kochał zwierzęta, zwłaszcza wielkie koty z którymi współpracował i które traktował jak własne dzieci. Nie było tu relacji trener - zwierzę, a raczej rodzic - dziecko. Był nieugięty w kwestii występów zwierząt w cyrkach. Mimo licznych kłód rzucanych mu pod nogi, był nadal sobą. Potrafił nawet z uśmiechem na twarzy fotografować się z protestującymi pod jego cyrkiem zielonymi. Jednocześnie każdego dnia udowadniał jak bardzo kocha swoje tygrysy, często wstawiając do Internetu zdjęcia lub filmy z zabawy.


Jaromír Joo chorował na koronawirusa, zmarł w szpitalu. Był człowiekiem cyrku z krwi i kości, w 101 %. Nie myślał o tym, kiedy sezon się skończy i kiedy wreszcie będzie można zasiąść na wygodnej kanapie. Znosił, a nawet uwielbiał trudy życia cyrkowego i to było dla niego największą nagrodą. Nie chwalił się drogimi domami, ani najnowszymi modelami samochodów. Jednocześnie był człowiekiem niezwykle ciepłym i otwartym na ludzi.


To niebywała strata dla czeskiego świata cyrku. Odeszła legenda, cyrkowa potęga. Dziś takich ludzi już nie ma. Ciężko będzie zapełnić pustkę pod odejściu Jaromira. Niech spoczywa w pokoju.

174 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
KMC_-_logo_zdjęcia.png
bottom of page