top of page
  • Zdjęcie autoraBoss

Piękny to był sezon - podsumowanie dla redakcji Portalu KMC

Podsumowania może czasami bywają przydługawe, może miejscami nudnawe albo niezrozumiałe, ale w gruncie rzeczy są to zawsze najpiękniejsze wspomnienia i wrażenia z jakiegoś okresu zebrane w pigułce, a po kilku latach pomagają przypomnieć sobie jak było kiedyś i co się działo. Dlatego doceniamy tę formę wywodu i od wielu już lat praktykujemy ją na naszym portalu. Jeżeli jesteście ciekawi jak nasza redakcja zapamięta miniony sezon, zapraszamy do lektury tegoż artykułu.


Podobnie jak na poprzedni, tak i na ten sezon musieliśmy się naczekać. Choć między latami 2020 i 2021 była pewna mocna dość analogia, to jednak wracając pod cyrkowy namiot w tym roku po 8-miesiecznej przerwie czuło się tą wyjątkowość, radość wszystkich z tego, że znowu mogą się spotkać i wspólnie tworzyć większe lub mniejsze dzieło. Akurat dla nas pierwszym cyrkiem w tegorocznym sezonie był Cyrk Wictoria. Pierwszym i ostatnim, bo na bis pożegnaliśmy się z "Wictorią" i całym sezonem 2021 w październiku w Rzeszowie. Może trochę przypadkowo, ale była to piękna "klamra kompozycyjna". Dla nas osobiście najmocniejsze "stopklatki" z tegorocznych wizyt w "Wictorii" to niewątpliwie pokaz psów border colie w wykonaniu Barbary i Emila Forysiów - pokaz po prostu skrojony na dzisiejsze czasy, zaprzeczający wszelkim stereotypom, sami zresztą chyba wiecie o co chodzi. Drugie najmocniejsze "przebicie myślowe" z Cyrku Wictoria to Robert i Galina. Nie chodzi jednak tylko o poziom numerów, chociaż też, ale przede wszystkim o pewien sentyment - tyle lat oglądania Roberta i Galiny na ziemi podkarpackiej, w wielu różnych cyrkach, w wielu różnych okolicznościach i przy różnej publice, a teraz mamy rok 2021 i oni wciąż są, wciąż występują, robią to z klasą, w typowo cyrkowym, czyli naszym ulubionym stylu, a do tego umieją coś, czego wielu młodych artystów dziś nie umie - sprzedać numer.

Odwiedziliśmy także czeski Cirkus Humberto, w świetnym zresztą towarzystwie, i było to dla nas jak dotknąć Pana Boga za stopę. Nie ze względu na program, bo wiedzieliśmy, że będzie świetny, nie ze względu na ogromne cyrkowe miasteczko, bo są i większe, ale ze względu na fakt, że wreszcie udało nam się spotkać z legendą twarzą w twarz. Bo bez wątpienia "Humberto" jest legendą. Co by nie mówić, ten cyrk już dawno zapisał się w historii tej części Europy. I cieszymy się, że ten oryginalny duch cyrku wciąż jest w "Humberto" bardzo mocno żywy. To była piękna, klimatyczna wizyta.


Kolejnym spotkaniem z legendą była dla nas wizyta nad Balatonem. Słyszysz Balaton i co myślisz? Węgierskie Monte Carlo. Rzeczywiście oglądanie widowisk cyrkowych w tym miejscu ma zupełnie inny klimat i energię niż w pozostałych częściach kraju. O znakomitości sztuki obydwu cyrków rodziny Richter nie musimy się rozwodzić. Żeby jednak nie było tak bajkowo, nam w głowie pozostaną nieco inne wspomnienia - ogromny, 38-stopniowy upał jaki towarzyszył nam podczas wizyty nad węgierskim morzem. Żar lejący się z nieba, na ulicy w ciągu dnia w zasięgu wzroku może 5 osób, a przecież nie mamy czasu by czeka na zmianę pogody. Trzeba wykonać fotorelację, trzeba zrobić te kilkaset czy nawet kilka tysięcy kroków. Nawet wieczór nie przynosił wówczas ulgi, temperatura po 20:00 nie spadała poniżej 30 stopni. To były naprawdę trudne "warunki pracy" dla nas nie jako fanów, a portalu, którego celem jest pokazanie Wam jak to wygląda.

Złe pogodowe wrażenia zatarliśmy podczas naszej drugiej wizyty w Richter Florian Cirkusz w Miszkolcu w październiku. Zaledwie 4,5 godziny drogi, rewelacyjna jesienna pogoda, a w środku komplet widzów i poezja w postaci konnych pokazów Floriana Richtera.


Cudownie było też na Słowacji w Cirkus Aleš. Przesympatyczna cała załoga cyrku z którą o sztuce, także tej polskiej, można byłoby rozmawiać godzinami. Cyrk rodziny Aleš mimo wielu przeciwności losów od lat trzyma pewien ustalony poziom poniżej którego nie schodzi i to robi na nas potężne wrażenie.

Jakże ogromnym zaskoczeniem była dla nas wizyta w Cyrku Katarzyna, której poświęciliśmy aż oddzielny artykuł pod koniec sierpnia. Poczuliśmy się tam jak małe dziecko, energia bijąca z areny ładowała bateryjki wszystkich zebranych widzów. Były i zwierzęta, i bardzo śmieszni klauni, i iluzja, i akrobacje, a nawet taniec. Małe nie musi znaczyć słabe. Takie miejsca w dzisiejszym świecie są jak oazy na pustyni. Chcemy tam wrócić w przyszłym roku!

Apropos powrotów, to w tym roku po 3 latach nieobecności powróciliśmy do Cyrku Europa i bardzo się z tego cieszymy. Pogoda w Celestynowie piekielnie nie dopisała, ale dostaliśmy to, czego przede wszystkim oczekujemy idąc do cyrku - jego autentyczny klimat. Nastrojowy plac pod lasem, namiot wypełniony w środku kolorami, dymem, a w środku arena. Na niej rodzina Szeibe. Bardzo, bardzo jesteśmy zadowoleni z tego, że po raz kolejny udało nam się zobaczyć występy tych artystów, którzy bez wątpienia są artystami pełną gębą. Tu jest wszystko tak jak powinna być, nieważne, gdzie występują, zawsze trzymają fason, styl. Zachwycił nas także, czego się nie spodziewaliśmy, pokaz baniek mydlanych w wykonaniu Pabla. Na takie numery - objawienia czekamy. Było to coś innego, oryginalnego, niespotykanego no i przede wszystkim - pięknego. Z cyrku wyszliśmy bogatsi o piękne wspomnienia i równie piękne cyrkowe gadżety.


Po raz 9. odwiedziliśmy Cyrk Zalewski w Krakowie, a po raz 6. na Krakowskich Błoniach. Więcej mówić nie trzeba. Kraków + Błonia + cyrk = klasa i nieporównywalnie lepsze doznania estetyczno - artystyczne. To była kolejna wizyta we wspaniałym towarzystwie Karola, Pawła i Jaśka, spędzona także na ciekawych rozmowach z artystami. Potem była jeszcze Warszawa, znów bardzo miłe, ciekawe spotkania z fantastycznymi ludźmi, także nowe znajomości. W sposób szczególny dziękujemy Anecie Zalewskiej za to, że jest, obdarza wszystkich uśmiechem i ciepłem.

Myśląc o Cyrku Arena w sposób niezwykle nieobiektywny rozpływamy się nad tymi wspomnieniami. Ale jak tu się nie rozpływać, kiedy wszędzie, gdzie pojechaliśmy był piękny cyrk, piękna wakacyjna pogoda, przyjemne place, fulle na widowni, a na arenie program niczym miód na serce. Cieszymy się, że mogliśmy dołożyć swoją małą cegiełkę, robiąc okolicznościowo reklamę w terenie. Mówi się, że publiczność w Polsce jest różna, czasami beznadziejna, ale ta w "Arenie" była wciąż fantastyczna - bijąca brawo, zadowolona, uśmiechnięta i gratulująca artystom po zakończonym występie. Nie ma takiej opcji, byśmy opuścili przyszłoroczny sezon w "Arenie".

Odwiedziliśmy 10 cyrków, w 4 różnych krajach, zobaczyliśmy programy cyrkowe 21 razy w 16 różnych miastach, pokonaliśmy blisko 5500 kilometrów. Do wielu miejsc nie udało nam się dotrzeć w tym roku nad czym szalenie ubolewamy, ale obowiązkowo odwiedzimy je w przyszłym sezonie.


Dla nas ogromną radością jest fakt, że wszystkie programy w jakich braliśmy udział reprezentowały klasyczny tradycyjny cyrk ze zwierzętami. Taki jest najbliższy naszemu sercu i najbliższy naszym ideałom, bo przecież nie patrzymy na świat cyrku z perspektywy biznesu, a z perspektywy pasjonatów, bo nimi jesteśmy, dlatego tym bardziej czasami nie rozumiemy jak niektóre blogi tak mocno mogą promować 'niby - cyrki' wypisujące wszem i wobec na swoich plakatach oraz ulotkach, a także na grafikach w Internecie ordynarne hasło "cyrk bez zwierząt", idąc ramię w ramię z zielonymi. Takich przedsiębiorstw w życiu nie będziemy reklamować.


Dziękujemy wszystkim, z którymi spotkaliśmy się w tegorocznym sezonie, bez wyjątku. Jak zwykle był to dla nas okres intensywnego zbierania wszelakich materiałów i różnego rodzaju dokumentacji. Każdego roku uczymy się czegoś nowego, poznajemy nowe rzeczy, nowych ludzi, nowe patrzenia na cyrk. To jest piękne, inspirujące i tak naprawdę to sprawia, że cyrk tak bardzo mocno nas wciąga. Przepraszamy jeżeli czasami napisaliśmy kilka słów za dużo, za mało, albo nie takich jakie powinny być. Przepraszamy jeżeli o kimś pisaliśmy za dużo, a o kimś za mało. Wszystko to nie było naszym celem, myli się tylko ten, kto nic nie robi, a "robiąc" portal przez blisko 14 lat ciężko od czasu do czasu nie popełniać gaf, błędów, pomyłek. Tak samo jak niektóre nasze opinie i poglądy wyrażane tutaj. My mamy takie, ktoś może mieć inne, świat nadal się nie zawali. Liczymy jednak na Waszą wielką wyrozumiałość i na to, że kolejny sezon również spędzicie z nami. Dziękujemy Wam wszystkim za ten sezon!



103 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
KMC_-_logo_zdjęcia.png
bottom of page