top of page
  • Zdjęcie autoraBoss

[WYBIERAM TRADYCJĘ] Tradycja w cyrkowych numerach

W myśl hasła "Tradycja przede wszystkim", którym w sposób szczególny kierujemy się zwłaszcza w tym sezonie, dziś zapraszamy do lektury kolejnego artykułu z cyklu "Wybieram tradycję" w którym ukazujemy różnorakie przejawy kultywowania tradycji w świecie cyrku.


Dziś trochę o numerach odwołujących się do tradycji i folkloru danego kraju. Są tacy artyści i takie pokazy, a nawet całe nurty w krajowych sztukach cyrkowych, które bardzo mocno czerpią z historii i tradycji kraju, a także jego folkloru. Przejawia się to w kostiumach w jakich występują artyści, muzyce, choreografii, czy designie rekwizytów. Rzecz jasna mistrzami w tej dziedzinie są Rosjanie i Chińczycy. Ci pierwsi niezwykle często nawiązują do symbolu niedźwiedzia, pieśni ludowych, rosyjskich zwyczajów i folkloru. Ci drudzy - przede wszystkim do tradycji kraju, tradycyjnej chińskiej kultury i strojów. Zarówno jedna jak i druga nacja robią to wybornie. Ciężko wskazać kilka reprezentacyjnych przykładów, trzeba by poświęcić na ten temat kilkanaście artykułów, dlatego poniżej prezentujemy zaledwie ułamek tego jak Chińczycy i Rosjanie interpretują tradycję w występach cyrkowych.


CHINY


ROSJA


Nie gorsi w gloryfikowaniu swojego pochodzenia są Węgrzy i tu chyba nikomu nie trzeba przeprowadzać zbędnych wykładów. Węgrzy po prostu czerpią ze swojej cygańskiej duszy, z czasów Austro - Węgier, twórczości wielkich kompozytorów klasycznych no i oczywiście cygańskich pieśni, np. Czardaszu. Są dumni z tego, są także dumni ze swoich barw narodowych. Wiele cyrków w tym kraju lubi nazywać się "narodowymi", w programach wielu z nich w jakimś momencie pojawia się węgierska flaga, a w Magyar Nemzeti Cirkusz od wielu lat przed rozpoczęciem programu grany jest węgierski hymn. Co kojarzy się z tradycją cyrku węgierskiego? No oczywiście konie. Konie i woltyżerka. Nie dżygit, nie wyższa szkoła, nie klasyczna tresura, ale przede wszystkim woltyżerka. Konie towarzyszyły bowiem Węgrom od samego początku ich państwowości, gdy przyjeżdżali właśnie na tych zwierzętach z odległych krain i zajmowali tereny nad Dunajem dziś zwane Wielką Niziną Węgierską.


WĘGRY


Czechy choć małe, to przecież także silnie czerpią ze swojego folkloru. Przejawia się on na arenie przede wszystkim w oryginalnych cyrkowych strojach i muzyce. Te kultura i folkor są oczywiście bardzo bliskie nam Polakom. Nie ma w tym nic dziwnego. Wywodzimy się bowiem z jednego słowiańskiego ludu.

CZECHY


Wielkim faux pas byłoby, gdybyśmy w tej całej wyliczance nie wspomnieli o Włochach. Włosi może nie zawsze podchodzą tak "narodowo" do swoich występów, zwłaszcza, gdy występują u siebie w kraju, ale już poza jego granicami bardzo lubią podkreślać to, skąd pochodzą. Oczywiście koronnym przykładem są tutaj włoscy klauni i towarzyszące im włoskie podkłady muzyczne, czy kostiumy w barwach kraju. Ale nie trzeba szukać daleko, by tą włoską duszę odnaleźć całkiem blisko nas. Tak naprawdę całe tournee Circo Medrano po Polsce było jedną wielką włoską ambasadą w której przed programem mogliśmy usłyszeć fragment hymnu włoskiego, a podczas występów m.in. piosenkę "Volare".


WŁOCHY


Także Niemcy, zwłaszcza ci pochodzący z niektórych landów, lubią pokazywać swoje korzenie na arenie. W tym przypadku przybiera to postać zwykle stereotypowego Niemca z brzuszkiem, wąsem, w stylizacji na drwala, z bawarską i jej podobną muzyką. Występy takie mają oczywiście swój klimat, a co najważniejsze - ten folklor i kultura Niemców, zamiłowanie do wiejskiego życia, nie są przerysowane i wyolbrzymione.


NIEMCY

49 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
KMC_-_logo_zdjęcia.png
bottom of page