top of page
  • Zdjęcie autoraBoss

Wywiad z Aleną Richter


Zapraszamy do lektury wywiadu z damą cyrku węgierskiego, ale i polskiego - Aleną Richter, która dzięki mężowi z Węgier poznała tamtejszą kulturę i świat cyrku. W chwili obecnej związana jest z Richter Florian Cirkusz. Dziękujemy Pani Alicji za poświecenie czasu na udzielenie wywiadu!


Na samym początku chciałem bardzo podziękować za to, że zgodziła się Pani udzielić wywiadu. Sezon objazdowy powoli dobiega końca. Wyczekuje już Pani zimowej przerwy? Czy jednak zimą też będą Państwo występować na arenie?

Tak, już w niedzielę kończymy sezon, ale ja lubię pracować. Zimą też będziemy występować - albo tu, na Węgrzech albo pojedziemy do Francji. Jeszcze zobaczymy.

Obecnie występuje Pani w cyrku Floriana Richtera. Jak się pracuje w tak dużym i znanym cyrku, z samymi profesjonalistami? Węgrzy dobrze go znają.

Pracowaliśmy prawie w całej Europie, we wszystkich dużych i znanych cyrkach. Zgadza się, Węgrzy znają bardzo dobrze cyrk Floriana Richtera, przychodzą tu, a cyrk ma bardzo dużo ludzi przez cały sezon. U Floriana pracuje się bardzo fajnie i na drugi rok też będziemy tutaj pracować.


Jakie jest podejście do sztuki cyrkowej na Węgrzech? Czasami cyrk w mieście bywa traktowany jako nieproszony gość albo sztuka niższych lotów. A jak jest właśnie w tym kraju? I jaka jest publiczność?

Tu też są różni ludzie. Są tacy, którzy nie lubią cyrków, ale raczej publiczność przychodzi i tutaj na Węgrzech jest bardzo dobra. Ludzie biją wielkie brawa, niektórzy wstają. Widać, że program się podoba.


Pokaz piesków Pani i Pani męża jest naprawdę dopracowany, a zwierzęta są doskonale wyćwiczone. Jaki jest sekret współpracy z pieskami, aby podczas występu nie dokazywały i chętnie wykonywały kolejne polecenia?

Pieski trzeba kochać. One wiedzą, że ja jestem dla nich bardzo dobra, dlatego one też mnie bardzo kochają i słuchają, gdy patrzą na mnie. Ćwiczę razem z nimi i dlatego bardzo chętnie pracują, bo to jest dla nich zabawa. Gy wypuszczam je na podwórko, aby mogły pobiegać, to raczej są obok mnie i skaczą na mnie zamiast biegać. Wszystkie chcą być obok mnie.


Sezon 2010 spędziła Pani wraz z rodziną w Cyrku Zalewski. Jak wspomina Pani tamto tournée?

Tak, w 2010 roku pracowaliśmy w Cyrku Zalewski. Bardzo fajnie się tam pracowało. Są wielkie wspomnienia, tym bardziej, że byłam u siebie w Polsce po tylu latach. W roku 1988 jak jeszcze były cyrki państwowe, pracowałam w Cyrku Arena. To też był piękny sezon i wspaniali artyści.


Pani mężem jest Węgier. Czy ciężko było Pani nauczyć się języka węgierskiego? Nie jest on łatwy.

Tak, mój mąż jest Węgrem i mam dwóch synów. Oni także rozmawiają po polsku jak i po węgiersku. Nauczyłam ich od maleńkości. Nie pamiętam już, czy ciężko było się nauczyć mówić po węgiersku, ale wiem, że po roku czasu już zaczęłam rozmawiać.


W polskich cyrkach państwowych prezentowała Pani antypody. Dlaczego wybrała Pani tę dziedzinę i czy łatwo ją opanować?

Tak, kiedyś robiłam antypody. Ćwiczyłam prawie 3 lata. Nie było łatwo. Skończyłam to tak jakoś 15-16 lat temu. Lubiłam pracować z antypodami, bo widziałam, że publiczności się to podoba, ale po jakimś czasie nogi nie pozwalały na więcej.


Co jest dla Pani najpiękniejsze w zawodzie artysty cyrkowego?

Najpiękniejsze w moim zawodzie jest to, że zwiedziłam prawie całą Europę. Zwiedzałam wszystkie miasta w których byliśmy. Nie tylko pracowaliśmy, ale mogłam też wszystko zobaczyć i dlatego jestem szczęśliwa. Ponadto cieszę się, że pracowaliśmy we wszystkich dużych i znanych cyrkach w Europie.

50 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
KMC_-_logo_zdjęcia.png
bottom of page