Nowa generacja w Cyrku Floriana Richtera
- Boss

- 1 minutę temu
- 2 minut(y) czytania
W sezonie 2026 Richter Florian Cirkusz przeżywa wielkie zmiany. Cyrk wyjechał z kompletnie nowym zapleczem technicznym - namiotem, foyer, gradzinami, światłami i kasą. Florian Richter zszedł z areny na rzecz swoich dzieci - Angeliny i Kevina. Odwiedziliśmy RFC podczas wakacyjnych występów w Zamardi.
Cyrk wciąż jest tworzony w nowoczesnym nurcie, z dużą ilością młodzieżowej, dynamicznej muzyki i ze współczesnymi choreografiami, ale z zachowaniem pięknych, cyrkowych strojów, trocin na arenie, występów koni i z tradycyjnym klaunem.
RFC od kilku już lat idzie w stronę numerów ekstremalnych i tak też jest w tym roku. Kevin Richter i jego trupa powracają z zachwycającymi akrobacjami na odskoczniach za które zdobyli wiele cennych nagród na europejskich festiwalach cyrkowych. Wykonują także ścieżkę akrobatyczną w scenografii w nurcie Circus Flic Flac.
W dzisiejszym programie zabrakło Angeliny, która zazwyczaj prezentuje dwa numery konne. Tym razem pałeczkę przejął Kevin, który również ma pokaźne doświadczenie w pracy ze zwierzętami. Dwie wolne tresury koni stanowiły klasyczny pokaz zwierząt w cyrku, w nieco innym stylu niż tresury Floriana. Styl ten jest bardziej "luźny", wielkomiejski, nowoczesny.
3 - osobowa trupa Ayala, przedstawiana jako zdobywcy Srebrnego Klauna na Festiwalu w Monte Carlo zamyka całe przedstawienie ekstremalnymi i rozbudowanymi akrobacjami na wysokiej linie. To typowa klasyka! Są przeskoki, podskoki, skoki na skakance, taniec na linie, 3-osobowa piramida, a wśród tych trzech śmiałków jest Klaun Henry, który również pokazuje swoje umiejętności takie jak żonglowanie czy jazda na monocyklu. Gorące latynoskie rytmy gwarantowane.
Tatiana Kundyk prezentuje się widzom w swoim popisowym numerze na linie luźnej. Niezmiennie zachwyca widzów swoją gracją, elegancją i bezbłędnością wykonania. Uroda to także jeden z jej atutów, ale nie może zabraknąć równie pięknego kostiumu. Numer kompletny, idealny na cyrki zimowe albo niemieckie areny.
Widzowie mogą także podziwiać żonglerkę odbijaną, która jest ciekawa z tego powodu, że prezentowana jest na quadzie z platformą z którego co chwila wybijają słupy ognia. Numer w stylu metal/hard rock, również pasujący do cyrków pokroju "Flic Flac". Na pewno nie ma nudy i jest to urozmaicenie klasycznej żonglerki odbijanej.
Klaunem wieczoru jest Henry, który, jak już wspomnieliśmy, ma za sobą występy nie tylko w Monte Carlo także między innymi w Circus Krone. Jest klasycznym klaunem, prezentuje cztery repryzy, naszym zdaniem idealnie skrojone na Węgry, czy Polskę - łapanie kapelusza, kula disco, restauracja i dzwonki.
Całe widowisko kończy się oczywiście kolorowo i tanecznie, jak na RFC przystało. Cyrk ten od lat kupuje publiczność swoją młodością, dynamicznością i umiejętnym łączeniem tradycyjnego, wręcz "ortodoksyjnego" cyrku z klimatami na pozór nie kojarzącymi się z cyrkiem jak radiowe kawałki, stroje typu heavy metal, czy dysze z ogniami. Jest to obecnie cyrk w zupełnie innym stylu niż bratni Magyar Nemzeti Cirkusz, ale to dobrze, że istnieje zróżnicowanie. Program MNC można określić jako "familijny", natomiast widowisko RFC skierowane jest bardziej do młodzieży i dorosłych z elementami dla dzieci takimi jak klaun, czy zwierzęta.
Przed artystami RFC jeszcze nieco ponad trzy tygodnie występów nad Balatonem. Potem artyści ruszą w dalszą trasę po kraju, odwiedzając między innymi tereny blisko Słowacji, a więc też i Polski, na wschodzie Węgier.





Komentarze