top of page
  • Zdjęcie autoraBoss

Sezon w Polsce idzie wybornie. Dlaczego?


Jak zapewne wszyscy zauważyli, tegoroczny sezon w Polsce jest totalnie zaskakujący i inny od wszystkich pozostałych. Cyrki cieszą się nadzwyczajnym zainteresowaniem, które wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie. Skąd bierze się taki bum na cyrki?


Jedno jest pewne - tego absolutnie nikt się nie spodziewał. Nikt nie przypuszczał, że będzie aż tak dobrze. Dlaczego tak jest? Otóż ciężko znaleźć jednoznaczną odpowiedź na to pytanie. Przede wszystkim na myśl jako pierwsze nasuwa się stwierdzenie, że ludzie po 8 miesiącach zamknięcia wszystkiego są spragnieni wydarzeń, imprez i chcą po prostu wyjść z domu. Mniej ważne jest dokąd, ważniejsze, aby wyjść. Jednocześnie z tyłu głowy wszyscy mają myśl, że jesienią znów mogą zostać zamknięci w domach, dlatego korzystają ile mogą.


Ale czy tylko dlatego? Polacy generalnie lubią cyrki objazdowe wbrew wielu różnym głosom osób, które myślą, że cyrk znają, choć nawet nie znają znaczenia tego słowa. Polacy cyrk lubili, lubią i będą lubić. Ostatecznie, pół żartem pół serio, kto nie lubi? Tylko głupi. ;) Tak więc w Polsce ludzie lubią cyrk, a że w ich mieście cyrku nie było nawet rok albo i więcej (jest wiele takich miejscowości), to czym prędzej gonią do pierwszego napotkanego cyrku.


Po trzecie - sezon owszem, jest świetny, ale on trwa zaledwie 2 miesiące. Dopiero teraz zaczną się miasta "na drugiego", a jesienią "na trzeciego". Wtedy dopiero okaże się po pierwsze, czy widzowie nie zniechęcili się do cyrkowych popisów po ostatniej wizycie w cyrku, po drugie, czy będą skłonni wydać kolejne kilkadziesiąt, a nawet kilkaset złotych na 2-godzinną przyjemność.


Nie da się też ukryć, że w tym roku cyrk ma mniejszą konkurencję, bowiem wiele lokalnych imprez takich jak dni miast znowu się nie odbędzie. Lunaparki rozpoczęły sezon tak jak cyrki i od razu pojechały do turystycznych miejscowości zamiast jeździć po całym kraju. Kina niby są otwarte, ale kto chciałby siedzieć w kinie w taką pogodę, w dodatku na "odgrzewanych kotletach", a nie świeżutkich filmach. Nie ma wielkich koncertów na kilkadziesiąt tysięcy ludzi, jest mniej występów znanych piosenkarzy. Wszystko to sprawia, że cyrkom przybędzie o te 10 - 15 % widzów więcej.


To zatem decyduje o wzmożonym zainteresowaniu cyrkami. A co nie decyduje? No cóż, wbrew obiegowym opiniom, ten sezon udowadnia, że jak idzie wszystkim, to wszystkim i materiały reklamowe mogą być cudowne, a cyrk będzie miał komplety, ale mogą być przeciętne, a cyrk też będzie miał świetne wyniki. "Korona", która ma wybitne materiały cieszy się podobnym zainteresowaniem jak "Arena", posiadająca bardziej klasyczną reklamę. "Zalewski" mając kulę śmierci jako "atrakcję na plakat" w 2020 zbierał po 150 ludzi na programach. Tego roku wciąż mając kulę śmierci w centrum reklamy, zbiera nawet i po 2 komplety dziennie. "Wictoria" reklamowała się w zeszłym roku hologramami bez echa. W tym roku robiąc reklamę nawet na tych samych plakatach, osiąga fulle.


Jak długo potrwa ten stan, nie wiadomo. Niech potrwa, niech każdy swoje zarobi i najlepiej zainwestuje w firmę. Cyrki owszem, stały się po prostu drogie w tym sezonie i nie zawsze warte aż takiej ceny, ale z drugiej strony nie ma się co dziwić właścicielom, którzy zeszły rok mieli kompletną stratę, a za miesiąc - dwa ponownie mogą zostać zamknięci na pół roku albo i więcej. Za granicą aż tak nie kwapią się do podwyżek, ale to inny temat.


Czy rzeczywiście idzie aż tak wybornie? Cóż - idzie dobrze, nawet bardzo dobrze. A dlaczego coraz mniej słyszy się już o dogrywkach albo dwóch programach w dzień roboczy? Zainteresowanie raczej się nie zmniejszyło, chociaż już widać w niektórych miastach powrót do "reguł" sprzed pandemii, natomiast na początku obowiązywały ostrzejsze restrykcje, które prawie każdy starał się w miarę spełnić. Teraz zostały one mocno poluzowane, dlatego efekt widowiskowy w postaci dwóch programów codziennych osłabł, ale koniec końców wychodzi na to samo.


Ale nie tylko w Polsce ludzie ruszyli do cyrków. W Austrii 60 - 80 % na widowni to już norma. Węgry jak zwykle zachwycają fullami. Na Słowacji sezon 2021 jest lepszy od 2020. W Czechach Cirkus Humberto cieszy się największym od lat zainteresowaniem. W Szwajcarii podobnie jak w Polsce - czy słońce, czy deszcz, ludzie idą. Będąc u rodziny Aleš dowiedzieliśmy się, że jeden z angielskich cyrków cieszy się takim zainteresowaniem, że 2 programy każdego dnia przestały wystarczać. Cyrk zaczął zatem grać po 3 programy i wciąż okazało się, że to za mało. Dyrekcja myśli o graniu nawet 4 programów w ciągu dnia. Czarny sen artysty cyrkowego, spełnienie marzeń dyrekcji - ot, takie dwa światy. Dodajmy, że jest to duży cyrk czteromasztowy z namiotem rdzawo-czerwonym z ring - kopułą.


Cóż więcej można dodać - nic tylko się cieszyć, że ludzie chcą do cyrku. A jeżeli po obejrzanym chcą jeszcze do niego wrócić, to jest dopiero prawdziwy sukces. I pomyśleć, że w latach 90. każdy sezon od początku do końca wyglądał tak jak ten obecny...

123 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
KMC_-_logo_zdjęcia.png
bottom of page