top of page

Warszawskie występy cyrku z Berlina. Z wizytą u Rogalla

1 minutę temu
3 minut(y) czytania

W piątkowy wieczór odwiedziliśmy niemiecki Cyrk Rogall Berlin stacjonujący do niedzieli na Bemowie, po raz pierwszy w swojej historii. Był to fantastyczny czas spędzony wśród ludzi z pasją.

"Rogall" postawił na Bemowie swój najnowszy namiot firmy Scola Teloni oraz włoskie trybuny z krzesełkami. Pojawiły się także dwa Vorzelty i oświetlenie, w tym liczne głowice, niespotykane na co dzień w takiej ilości. Całe cyrkowe miasteczko prezentuje się bardzo profesjonalnie i estetycznie, praktycznie nie ma do czego się przyczepić. Zaproszono też dodatkowych artystów.


Odwiedzając Circus Rogall Berlin w Warszawie poczuliśmy się dokładnie tak, jakbyśmy byli na cyrkowej wycieczce w Niemczech lub na Węgrzech. A to wszystko dlatego, że spotkaliśmy uśmiechniętych artystów i technicznych, niezmęczonych życiem, niebędących w trybie, aby postawić cyrk, zagrać program, zarobić pieniądze i pojechać dalej. I to się ceni!

Odbiór programu przez warszawiaków jest jak najbardziej pozytywny. Widzom wręcz otwierają się oczy, że "fajnie" może być nie tylko w cyrkach "Zalewski" i "Korona". Niewątpliwie Rogall Berlin ma swój niepowtarzalny klimat, zachowując przy tym profesjonalne podejście.


Na szczególne wyróżnienie zasługuje kilka numerów. Na pewno folkowe hula-hopy Angeliny. Jest to numer niezwykle barwny i dynamiczny. Po raz pierwszy spotykamy się z bezpośrednim nawiązaniem do tradycji i tożsamości danego kraju w pokazie hula-hop. Widzowie mogą usłyszeć energiczne remixy tradycyjnych pieśni folklorystycznych oraz Angelinę w pięknym kostiumie i z klasycznymi numerami hula-hop. Jest w tym wszystkim choreografia i konspekt, który jest konsekwentnie kontynuowany podczas występu. Naprawdę udany numer, odczarowujący typowe kółka, bez odrobiny kiczu, wzbudzający wręcz podziw. Oby więcej takich nowatorskich podejść do klasycznych numerów. Tego nam trzeba!

Nasza rodaczka, Jagoda, absolwentka Państwowej Szkoły Sztuki Cyrkowej w Julinku, prezentuje unikatowe akrobacje na velolince. Jest to niesamowity występ! Dlaczego? Ma w sobie zawartą pełną opowieść, historię, reżyserię, niezwykłą muzykę, oprawę świetlną, a do tego oczywiście umiejętności techniczne! Jagoda wykonuje tricki typowe dla klasycznego trapezu, sztrabatów, trapezu kołowego. Jest to więc połączenie wielu numerów napowietrznych. Wyjątkowy numer, coś naprawdę innego, na pewno nikt nie będzie narzekał, że gdzieś to już kiedyś widział.


Roman prezentuje niezmiennie swój popisowy numer - dynamiczną żonglerkę. Jest naprawdę szybka i perfekcyjna. Wspaniale się ogląda takie numery, zwłaszcza w Polsce w której króluje to co łatwe. Akt jest dynamiczny, profesjonalny, niczym w zachodnich cyrkach. Ale cóż się dziwić - "Rogall Berlin" to w końcu cyrk z zachodu!

Warszawskie show otwiera pokaz baniek mydlanych. Występ ten odczarowuje pospolite mydliny! Nie jest kiczowaty, nie jest przewidywalny! To piękna, baśniowa opowieść, ubrana zgrabnie w pełną historię. Skoro nawet warszawiacy mówią w pewnym momencie: "Wow!", to o czymś to świadczy! Występowi towarzyszy piękny kostium i bardzo ładna muzyka.


Pod namiotem można zobaczyć element tradycji - pokaz piesków, prezentowany przez Jagodę. Ładny, dopracowany i lekki numer, który choć na chwilę pozwala nam się poczuć jak w prawdziwym, tradycyjnym cyrku.

Również lina luźna buduje idealne napięcie i wzbudza podziw. Nie co dzień w końcu można podziwiać artystkę siadającą na krześle znajdującym się na nienapiętej linie. Pokaz ten otwiera drugą część pokazu, jest idealnym wstępem do perfekcyjnych, cyrkowych występów prezentowanych po przerwie.


Stójki to kolejny ikoniczny numer dla tego cyrku. Typowo warszawski, typowo w stylu variete, czyli to, co Polacy lubią najbardziej. Ale w przeciwieństwie do wielu innych podobnych numerów, tutaj jest mało "czarowania", a dużo technicznych umiejętności. Kontorsjonistykę na stójkach prezentuje Paweł. Numer zyskuje w ogólnym ujęciu dzięki perfekcyjnemu nagłośnieniu i nastrojowemu oświetleniu, a także dzięki grze aktorskiej. Wielkie brawa!

Wśród numerów można także zobaczyć niezwykłe akrobacje na sztrabatach w wykonaniu 5-letniej młodej artystki, już teraz stojącej technicznie bardzo wysoko, budujące napięcie akrobacje na łańcucach Angeliny, zaskakującą iluzję, balans ze szkłem i oczywiście.... ostatniego żyjącego dinozaura! Bawi Klaun Miki, czyli dyrektor Ramon Rogall!


Cały spektakl kończy się piękną, taneczną paradą z flagami różnych krajów, niczym na festiwalu! Doprawy, piękny obrazek!

Circus Rogall Berlin prezentuje widowisko inne niż wszystkie, wyróżniające się na tle powtarzalnych programów w Polsce, na które tak bardzo narzekają polscy widzowie. Jest klimat, atmosfera, unikatowy charakter. I o to chodzi?! Czy warto odwiedzić niemiecki cyrk w Warszawie? Bez dwóch zdań! Miło złapać taką odskocznię i uwierzyć, że w Polsce zrobienie cyrku inaczej jest możliwe!


 
 
 

Komentarze


KMC_-_logo_zdjęcia.png
logo 8.png
logo 1.png
logo 2.png
logo 5.png
logo 3.png
logo 6.png
logo 7.png

ALL RIGHTS RESERVED
KMC - KLUB MIŁOŚNIKÓW CYRKU 2008 - 2026

bottom of page