top of page
  • Zdjęcie autoraBoss

Wszystkie twarze "Areny". Pamiętacie je?

Polski Cyrk Arena skończył w tym roku 15 lat. Pod dyrekcją Agnieszki i Mirosława Złotorowiczów stał się czołowym i jednym z najbardziej rozpoznawalnych cyrków w Polsce. Ale reaktywowana "Arena" nie zawsze miała takie oblicze. Pamiętacie jej poprzednie wcielenia?

Nie ma co ukrywać, że przez pierwsze dwa lata swojej działalności "Arena" stylem bardzo mocno inspirowała się Cyrkiem Zalewski - niemal identyczny pod względem stylu napis nad orkiestronem, bardzo podobny plawit i loże, białe płoty, a na nich kwiaty (swoją drogą teraz kwiatów zdobiących cyrkowe miasteczko nie ma już niestety w żadnym polskim cyrku). Cóż, jak się inspirować, to na najlepszych, a w tamtych czasach lepszych wzorców w Europie Środkowej w zasadzie nie było.


Już od pierwszego sezonu dyrekcja postawiła na ówczesną nowość - 1,5-metrowe plansze reklamowe PCV z wizerunkiem klauna, które można spotkać na ulicach polskich miast do dnia dzisiejszego. Programowo cyrk prezentował się godnie. Nie był to poziom szalony, ale na starcie "Arena" przewyższała wiele showbud jeżdżących wtedy po naszym kraju.

Pierwsza epoka zakończyła się w "Arenie" stosunkowo szybko, bo już w 2010 roku cyrk wyjechał z niebieskim namiotem odkupionym od niemieckiego Circus Aeros. Pojawiły się pierwsze ruchome głowy, styl zaczął się zmieniać z klasycznego na bardziej współczesny, nawiązujący do najnowocześniejszych ówcześnie cyrków zachodnich. W krajobrazie cyrku nadal dominowały białe klasyczne barakowozy, ale rozpoczął się powolny proces eliminowania tego, co kojarzyło się z cyrkiem PRL-owskim na rzecz kolorowych oklein, nowych ciągników i dużo wygodniejszych przyczep bądź też naczep.


Proces "pięknienia" Cyrku Arena trwał przez kolejne trzy lata. Dyrekcja wymieniła wszystkie światła PAR na LED, dodała girlandy na bandach, kilkukrotnie odnowiła kasę jak i same okleiny. Przełom nadszedł w roku 2014 wraz z nowym włoskim namiotem od firmy Scola Teloni. Arena urosła z 28 do 32 metrów.


Początkowo nowy namiot mocno kontrastował z nieco zacofanym sprzętem, np. drewnianymi płotami, czy skromnym oświetleniem. Nie trwało to jednak długo. Przed cyrkiem pojawiły się solidne płoty pokryte chromoniklem z ręcznie malowanymi obrazami. Dodano znacznie więcej świateł, także tych w sztambercie. Z krajobrazu na dobre zniknęły stare barakowozy, a symbolem zmian była amerykańska przyczepa dyrekcji. W kolejnym latach upiększono kotarę, wymieniono bandy na szklane, wprowadzono sektory na przyczepie, zmieniono znacząco stylistykę loży, czyniąc je miejscem bardzo eleganckim.

Tak zakończyła się trzecia epoka rozwoju "Areny", a po niej nastała czwarta - sezon 2017 kiedy to po raz pierwszy cyrk wyjechał z wielką kasą wyprodukowaną w Radomiu, a wzorowaną na podobne przybytki znakomitych cyrków włoskich. Naprawdę dużo to zmieniło w postrzeganiu "Areny" przez potencjalnego widza, a sama kasa stała się niemałą atrakcją "turystyczną" dla przybywających gości, którzy chętnie robią sobie przed nią zdjęcia. Od tego czasu w "Arenie" zmieniło się wiele - pojawiło się więcej świateł w sztambercie, zmieniono okleiny, wymieniono głośniki, traktor, nie wspominając już o tak prozaicznych rzeczach jak nowe koszulki i bluzy dla ekipy technicznej, coroczne nowe gadżety cyrkowe, plansze, model 3D widowni czy też auta.


Metamorfoza "Areny" jest naprawdę imponująca. Wiele zostało zrobione, wiele jest wciąż do zrobienia, ale dyrekcja jest tego świadoma i nie spoczywa na laurach, bo kluczem do bycia najlepszym, czy to pod względem programu, czy to pod względem reklamy, czy, tak jak w przypadku "Areny", pod względem estetyki, jest ciągłe doskonalenie się, bo tylko wtedy cyrk nie tylko staje się najlepszy, ale zostaje tym najlepszym cyrkiem na długie lata.


Warto też zwrócić uwagę na programy, bo te w przypadku "Areny" były jak na polskie warunki bardzo oryginalne, zupełnie inne niż wszystkie pozostałe. Dyrekcja od początku postawiła na artystów ze Wschodu - taka wizja. Wizja poniekąd nowatorska, bowiem do tej pory żaden inny polski cyrk nie poszedł w tym kierunku jeśli mówimy o tworzenie widowisk. Są cyrki, które koniecznie muszą mieć międzynarodową śmietankę, najlepiej z Zachodu i Ameryki Południowej, są cyrki, które mają praktycznie tylko polskich artystów, są cyrki, które mają kogo popadnie, ale praktycznie nie ma w Polsce drugiego takiego cyrku, który świadomie dobierałby artystów głównie z krajów byłego Związku Radzieckiego takich jak Ukraina, Białoruś, Kazachstan, Armenia, Gruzja, czy Łotwa.


Cyrk Arena naprawdę ma znakomitą prezencję, niewątpliwie, pod względem swojej filozofii, jest jednym z najciekawszych cyrków w tej części Europy. W nowym sezonie nie zabraknie kolejnych kroków do przodu. Będą kolejne zmiany, kolejne świeże spojrzenie na wygląd współczesnego cyrku, które z pewnością sprawi, że widz będzie odbierał spektakl zupełnie inaczej. "Arena" zaskoczy nie tylko tym, zaskoczy zmianami w programie, zmianami w trasie, wszystko to sprawia, że każdy co roku z ogromnym zaciekawieniem idzie do cyrku państwa Złotorowiczów, aby sprawdzić co jeszcze wymyślili i aby zobaczyć to, czego nie zobaczą nigdzie indziej.

144 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
KMC_-_logo_zdjęcia.png
bottom of page