top of page

Wyniki wyszukiwania

Hledat na tomto webu

Bylo nalezeno 64 výsledků u prázdného vyhledávání

  • DOOKOŁA CYRKU | Portal cyrkowy KMC

    Internet daje nieskończone możliwości. Teraz możecie zobaczyć cyrki na całym świecie tak jakbyście tam byli i stali zaraz obok kasy! Możecie także obejrzeć cyrkowe bazy i stałe budynki. Kliknij na zdjęcie wybranego cyrku, aby zobaczyć go dzięki Google Street View! Jeżeli wiecie o podobnych zdjęciach, informujcie nas o tym, a na pewno dział zostanie zaktualizowany. Miłej zabawy! To play, press and hold the enter key. To stop, release the enter key.

  • Richter Florian Cirkusz - Miszkolc 2021 | Portal cyrkowy KMC

    Tydzień przed końcem sezonu - odwiedzamy po raz drugi RFC PAŹDZIERNIK 2021 Dokładnie za tydzień, 24 października, Richter Florian Cirkusz zakończy w Veresegyház swój sezon objazdowy 2021 [EDIT: Ostatecznie cyrk przedłużył swoją trasę do połowy listopada]. Na chwilę przed ostatnim programem odwiedziliśmy po raz drugi w tym sezonie cyrk Floriana Richtera, który właśnie do 17 października stacjonował w Miszkolcu blisko słowackiej granicy. Publikowaliśmy już wcześniej relację z tournee 2021, ale mamy nadzieję, że i ten artykuł Was zaciekawi, ponieważ u Floriana zmieniło się prawie wszystko, a my wgłębimy się właśnie w te różnice. Na programie o 11:00 pod namiotem zjawił się niemal komplet widzów. Jeszcze przed godziną 10:00 przed kasą zaczęli ustawiać się goście chcący wejść pod namiot. W Miszkolcu cyrk wystawił 6 programów. Miasto to naprawdę lubi cyrk i jest pewniakiem na trasie wielu węgierskich trup. W Richter Florian Cirkusz zaszło sporo zmian od naszej ostatniej wizyty w Zamardi w lipcu 2021. Przede wszystkim, o czym pisaliśmy wcześniej, zniknęli wszyscy "zewnętrzni" artyści. Dyrekcja obawiała się, że kraj ponownie zostanie zamknięty tak jak rok temu. Program obejrzany przez nas był zasadniczo całkowicie innym programem od tego znanego znad Balatonu. Ze względu na fakt, że trupa Kevina Richtera wyjechała na Festiwal do Latiny, dyrekcja zorganizowała zastępstwo. Pojawiła się Alena Richter wraz z mężem, synem i jego żoną. Ponadto w tym tygodniu widzowie mogli zobaczyć duet napowietrzny oraz Damiana Franco z pokazem papug. W widowisku mieszkańcy Miszkolca zobaczyli 6 numerów zwierzęcych i 3 z udziałem artystów oraz oczywiście repryzy Klauna Pom Pom. Ponadto w porównaniu do występów z wakacji, w cyrku zastosowano inne oświetlenie. Jest mniej klasycznych głowic, za to więcej świateł statycznych i obracających się LEDów, natomiast dotychczasowy namiot foyer teraz jest wykorzystywany jako jedna z dwóch stajni dla zwierząt. Zniknęła piosenkarka, a program prowadzi Mihaly Richter, mąż Aleny. Wydawać by się mogło, że Richter Florian Cirkusz w wersji niewakacyjnej wypada przeciętnie, ale dementujemy te pogłoski. Cyrk wciąż zachwyca publiczność i oferuje wysokiej jakości rozrywkę. Już samo rozpoczęcie jest takie jakie na klasyczny, przyzwoity cyrk przystało - krótka repryza Klauna Pom Pom rozgrzewa publiczność, a w takt muzyki powitalnej wbiega na arenę największa (dosłownie) gwiazda Cyrku Richter Florian - 45-letnia słonica Sandra. Publiczność daje się porwać dobrej zabawie. W porównaniu do lata, pokaz konny Floriana został podzielony. Teraz stanowi piękną klamrę kompozycyjną i jest pierwszym oraz ostatnim numerem w programie. Florian i jego konie to klasa sama w sobie. Absolutny top, esencja pokazów ze zwierzętami, mistrzostwo wykonania i wzór współpracy z końmi. Nie bez kozery mówi się, że wyznacznikiem każdego szanującego się cyrku jest pokaz koni. Florian Richter potwierdza tę tezę i porywa publiczność w wir konnego galopu. Widzowie nagradzają słynnego artystę gromkimi brawami. Także w jednym z dwóch numerów egzotycznych zmienił się nieco podkład muzyczny. W Miszkolcu widzowie nie usłyszeli muzyki najbardziej znanej z Circo Medrano, także z pokazu egzotyki. Ale zapomnijmy o szczegółach, a przejdźmy do tego, co naprawdę istotne, czyli do samego pokazu. Jak pamiętacie z naszej poprzedniej relacji lub nie, w tegorocznym widowisku możemy obejrzeć dwie tresury egzotyczne. Pierwsza z nich jest prezentowana tuż przed przerwą i obejmuje tresurę mieszaną słonia oraz wielbłądów. Jest to o tyle ciekawy pokazy, ponieważ w dzisiejszych czasach jest rzadko spotykany. Polskim fanom na myśl od razu powinien przyjść do głowy program 2009 Cyrku Zalewski i podobny pokaz w wykonaniu niemieckiej rodziny Quaiser. Oglądając pokazy zwierząt Floriana można poczuć się jak dziecko, gdyż są one dokładnie takie jakie wszyscy pamiętamy z naszych pierwszych wizyt w cyrku. Na arenie dzieje się magia, a serce raduje się, że europejski cyrk wciąż pielęgnuje swe korzenie. Ciepły w odbiorze pokaz papug prezentuje Damian Franco. Tego roku wraz z partnerką występował w Fővárosi Nagycirkusz, tym razem na arenie u Floriana jest sam. Papugi od razu kradną serca małej i dużej widowni. To ptaki niezwykle inteligentne i przyjazne, obdarzone wielkimi zdolnościami. Finałowym trickiem pokazu jest oczywiście przelot nad głowami publiczności, co wywołuje uśmiech, zadziwienie, a nawet wzruszenie. Pokazy z papugami zawsze ogląda się fantastycznie! Damian prezentuje także drugi numer - komiczny pokaz na bębnie i przy użyciu wahadełek na linkach. Bardzo oryginalnym i nawiązującym do współczesnych czasów numerem jest pokaz napowietrzny na linie pionowej w duecie. Już sam ten fakt kwalifikuje ten występ do kategorii rzadkich, jednak artyści nie poprzestają na tym i zaskakują publiczność świetlnymi iluminacjami zainstalowanymi w ich kostiumach. Co więcej - światełka zmieniają się dokładnie w takt muzyki, wchodząc tym samym w skład oprawy i choreografii. Bardzo intrygujący numer, mimo, że naszym skromnym zdaniem wymaga jeszcze drobnego rozbudowania - większej ilości tricków lub wydłużenia tych już istniejących. Jednak na te kilka minut człowiek wtapia się w świecący świat, przenosi się w inny wymiar, przestrzeń. Klimat zrobiony fachowo na 100 %! Najlepszym numerem w programie, nie tylko według nas, ale także według publiczności, która zaserwowała największy aplauz, jest lina luźna w wykonaniu żony Szebasztiana Richtera - Thu Hien Nguyen. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że numer ten jest szalenie trudny, nie każdy się do niego nadaje, dlatego też jest tak rzadko spotykany na arenach cyrkowych. Thu Hien to młoda dziewczyna, która wręcz zapiera dech w piersiach swoim kunsztem, wytrenowaniem, nieużywaniem żadnych "wspomagaczy". Już od pierwszej minuty widać pasję, hektolitry wylanego potu i masę godzin treningów. Na koniec tego występu wydaje się, że publiczność przyszła pod namiot tylko dla tej młodej artystki. Aplauz i uznanie są potężne. Nic dziwnego, bo to, co widzowie zobaczyli w dniu dzisiejszym wgniata w krzesło. Poza wyżej wymienionymi numerami w widowisku widzowie zobaczyli jeszcze pokaz pudli prezentowany przez Alenę Richter. Jak już wielokrotnie podkreślaliśmy, artystka ta zawsze budzi w nas duże uznanie i szacunek. Pieski w zasadzie pracują same, a pani Alena doskonale wie jak zaprezentować się na arenie. Kto chce poczytać więcej, odsyłamy do relacji z Budapesztu. Warto zwrócić także uwagę na to, że cała rodzina Aleny Richter jak i ona sama, ma bardzo ładne, bogate fraki wysokiej jakości. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to przysłowiowa lipa, a porządny strój. Przez to wyraża się także szacunek wobec widza. Klasa sama w sobie. Program wraz z przerwą trwał 2 godziny. Zakończył się tak jak zawsze - gromkimi brawami i aplauzem publiczności. Żal opuszczać progi cyrku Floriana Richtera! I jeszcze jedno było tak jak zawsze - ludzie, którzy z pewną dozą nieśmiałości podchodzili i prosili Floriana o wspólne zdjęcie lub autograf. A on sam jakby równie zawstydzony oczywiście zgadzał się, chociaż tak naprawdę czekał na to, bo przecież jest to najwyższa i najdoskonalsza forma docenienia każdego artysty i podziękowania mu za trud włożony w niesienie doznań artystycznych. Richter Florian Cirkusz MISZKOLC 2021 kliknij i wejdź do galerii

  • Cirque du Soleil - Ovo Kraków 2018 | Portal cyrkowy KMC

    Relacja ze spektaklu "Ovo" KWIECIEŃ 2018 14 kwietnia 2018 r. obejrzeliśmy "Ovo", jedną z produkcji Cirque du Soleil. Pozwólcie, że podzielimy się z Wami spostrzeżeniami na jej temat. Podczas spektaklu widownia była zapełniona niemal do ostatniego miejsca. Fotografowanie i filmowanie jest jak najbardziej dozwolone. Przed rozpoczęciem widzowie proszeni są o nie chodzenie po widowni i nie wychodzenie z sali podczas trwania spektaklu. Spektakl razem z 20-minutową przerwą trwa 2 godziny i 10 minut, a w holu tradycyjnie można kupić gadżety "du Soleil", tradycyjnie w dziwnie wysokich cenach, przykładowo brelok za 35 zł czy płyta z muzyką za 80 zł. W ofercie widnieje także folder pamiątkowy za 60 zł, którego jednak w sprzedaży nie było. Nie będziemy opisywać dokładnie i po kolei wszystkich występów, a skupimy się na meritum sprawy. Przede wszystkim spośród wszystkich pokazów tak naprawdę około pięciu zasługuje na szczególną uwagę. Reszta jest ładnie opakowanym, przyzwoitym poziomem. Co jak co, ale "du Soleil" ma przepiękne stroje, światła i muzykę, i tego mu nie można odmówić, jednak bardziej rasowy widz zwraca uwagę na to, co w środku, co reprezentują sobą poszczególni artyści i co umieją. Numery naprawdę warte uwagi to: -sztrabaty wykonywane w duecie, bardzo zmysłowy, romantyczny numer, z trudnymi elementami. Są obrywy, piruety, szpagaty, widać, że artyści bardzo dużo pracy włożyli w to, by opanować tak skomplikowany układ, który z całą pewnością nadaje się na arenę w Monte Carlo -palot niski to numer widowiskowy sam w sobie, ten w Cirque du Soleil nie odstaje od innych tego typu numerów, są różne kombinacje, wszystko robi wrażenie, szkoda tylko, że tak krótki (4, maks. 5 minut) -diabolo to numer, który z początku nie wychodzi ponad przeciętność, ponieważ tricki prezentowane przez artystę z jedną szpulą można zobaczyć praktycznie wszędzie, ale gdy dochodzą dwie, trzy, a nawet cztery szpule, robi się bardzo ciekawie i nie każdy jest w stanie tak opanować ten rekwizyt. Duże brawa. -luźna lina pozioma to numer prezentowany przez niesamowitego Li Wei, artystę znanego z Festiwalu w Monte Carlo, kto wie czy to nie najmocniejszy punkt programu, bo to, co wyprawia ten artysta, w głowie się nie mieści, trudno nam przywołać na myśl jakiegokolwiek innego artystę na świecie, który robi takie rzeczy! Występ z Monte Carlo do zobaczenia TUTAJ . W takich chwilach szkoda jest tego, że Cyrk Słońca nie przedstawia z imienia i nazwiska swoich artystów. -batut połączony ze ścieżką akrobatyczną kończy program i również jest mocnym numerem. Duża gama figur, skoków, salt tworzy żywiołowy spektakl. Jednakowoż, tricki wykonywane na batucie nie są jakieś unikatowe. Wiele z nim mogliśmy obejrzeć podczas zeszłorocznej edycji Festiwalu Cyrku Zalewski. W numerze tym również jest wykorzystywana ściana, ale ustawienia nie pomiędzy trampolinami, a obok nich. Reszta, z całym szacunkiem dla artystów, jest ładnie opakowanym pudełeczkiem "zwykłości". Przykładowo - grupowy numer antypody. Jego mocną stroną jest tylko to, że jest wykonywany właśnie w grupie i synchronie, bo elementy jakie są tam pokazywane to głównie podstawy tej dyscypliny, które każdy lepszy artysta musi opanować. Nie ma nawet żonglowania dwiema tubami na raz. Podobnie kontorsjonistyka. Może być, ale dużo bardziej zjawiskowa i uwodzicielska jest chociażby Węgierka Elizabeth Axt! W "Ovo" pani po prostu "fajnie" się wygina, nic więcej. Gdyby nie oprawa i kostium, w zwykłym cyrku numer przeszedłby bez żadnego echa. Również akrobacje na linach są "zwykłe". Wszystko poprawnie wykonane, ładnie wykończone, ale nie ma w tym pokazie nic nadzwyczajnego, a poprzedzająca je etiuda na szarfach jest po prostu "dyndaniem" artystki. Można odnieść wrażenie, że akrobatka dopiero debiutuje na cyrkowej arenie. A co z klaunami? Są, ale trochę jakby ich nie było, zwłaszcza w pierwszej części w której nie ma klasycznych repryz, a raczej żarty sytuacyjne. W drugiej połowie dwie repryzy przyciągają oko i są naprawdę śmieszne. Jednak oprawa komiczna w "Ovo" nie może konkurować chociażby z tą jaka była w "Quidam". Bardzo ładny i kolorowy jest finał. Pojawia się konfetti, jest żywa muzyka. Dobre zakończenie programu. Antypody, akrobacje na linie, na szarfach, diabolo, kontorsjonistyka, batut to numery, które możemy nieustannie oglądać w Polsce i to w przeróżnych odmianach, często bardzo dobrych. Czy więc naprawdę spektakle "du Soleil" są aż tak wyjątkowe? Podsumowując: Oczywiście "Ovo" na większości widzów zrobi wrażenie, ale głównie dlatego, że żyjemy w Polsce i nie mamy większego porównania tego co oferuje nam Cyrk Słońca z naprawdę wielką sztuką jak to jest w Niemczech czy we Francji. Dzieci po programach wychodziły zdecydowanie znudzone i bez emocji na twarzach, bardziej od nich byli podekscytowani rodzice, którzy na siłę przekonywali, że "cyrk był fajny". Inni nie kryli drobnego rozczarowania, jeszcze inni mieli mieszane uczucia. Czy program jest wart swojej ceny? Zdecydowanie nie. Bilety raczej powinny kosztować przez pół, żeby powiedzieć, że były to dobrze wydane pieniądze. Kiedyś chodziła ogólna opinia, że to "Quidam" był najsłabszą produkcją Cirque du Soleil. Tak się składa, że obejrzeliśmy i "Quidam", i "Ovo", i możemy stwierdzić, subiektywnie ale jednak, że "Quidam" miał w sobie tą ikrę i naszym zdaniem - prezentował numery na wyższym poziomie artystycznym. W "Ovo" ma się wrażenie, że organizatorzy próbują ukryć mieszany poziom występów za kolorowymi kwiatkami, liśćmi, czułkami i innymi leśnymi atrybutami. W starciu z produkcjami takich gigantów jak "Knie", "Arlette Gruss", "Krone", "Bouglione", "jajo" raczej poległoby. Niemniej, ciężko polemizować z tym, że w Polsce na co dzień trudno spotkać widowisko cyrkowe na takim poziomie. Cirque du Soleil - Ovo KRAKÓW 2018 kliknij i wejdź do galerii

  • Circus Krone - Monachium 2020 | Portal cyrkowy KMC

    Relacja z II zimowego spektaklu w Circus Krone LUTY 2020 Zawsze dążymy do ukazywania Wam różnorodnych i ciekawych horyzontów sztuki cyrkowej oraz tego, co w niej najlepsze, dlatego zapraszamy do lektury relacji z wizyty w jednym z najważniejszych i najbardziej znanych cyrków Europy - Circus Krone w Monachium! Niemiecki Circus Krone w lutym 2020 wystawiał II zimowy program w swoim stacjonarnym budynku w Monachium, będącym bazą tego największego europejskiego cyrku. "Krone" jest tu doskonale znany wszystkim mieszkańcom miasta. Ma swoją markę i legendę. Nic dziwnego, w końcu stacjonarny budynek Circus Krone stoi w Bawarii już od ponad 100 lat! W piątek, 21 lutego 2020 r. o 20:00 udaliśmy się na spektakl "My Circus my Krone". Ciężko zebrać i skondensować myśli w jednej relacji. To, czego dokonał "Krone" w tym konkretnym przedstawieniu to jest NOKAUT. Widowisko na niesłychanym poziomie artystycznym, dla wielu (także i dla nas do dnia wczorajszego), niewyobrażalnym. Coś znacznie lepszego od włoskiego "Medrano", a nawet cyrków węgierskich, nie mówiąc już o czeskich. Około 30 artystów biorących udział w spektakularnym przedsięwzięciu trwającym z dokładnie 20-minutową przerwą 2 godziny i 45 minut. 10-osobowa orkiestra oraz on, mistrz areny - Nikolai Tovarich. Widowisko z czystym sumieniem można nazwać festiwalowym. I są ku temu jasne dowody, a nie subiektywne opinie. Prosto z Monte Carlo, po zdobyciu nagrody Srebrnego Klauna, do Circus Krone zjechał Klaun Henry z Kolumbii. Wśród laureatów największego Festiwalu Cyrkowego w Monako, biorących udział w lutowym programie cyrku, znalazł się także oczywiście Martin Lacey jr., jedna z najważniejszych postaci współczesnego świata cyrku, ale także trupa Flying Heroes, Kolev Sisters i Duo Zavatta. A zatem po kolei. Zaczniemy od pokazów zwierząt Circus Krone, a tych na arenie nie brakuje. Wszystkie z jednym wyjątkiem o którym oczywiście później, prezentuje Jana Mandana Lacey - Krone. I wszystkie można streścić w kilku słowach - są one naturalne. To nie są tresury, tylko pokazy, a jeszcze ściślej ujmując - prezentacja zwierząt. Dlaczego? Bo pupile wychodzą na arenę, biegają, kręcą piruety, skaczą, kładą się, wstają. Nic poza tym. Żadnych skoków przez obręcze, żadnych dodatkowych rekwizytów, wielbłądy nie noszą nawet ozdobnych kap. Jana Mandana prezentuje słonicę oraz połączony pokaz zebr, wielbłądów, koni, kuca i lam. Wszystkie są bardzo konkretne, nieprzedłużane na siłę, prezentowane do współczesnej muzyki radiowej w cyrkowym wydaniu. Jana Mandana wielokrotnie nagradza zwierzaki smakołykami, głaszcze, ukazuje ich naturalne piękno, a ludziom bardzo się to podoba. Jeżeli jesteśmy przy pokazach zwierząt na arenie "Krone", to oczywiście nie może zabraknąć absolutnego mistrza - dyrektora Martina Lacey'a juniora. W pierwszym numerze po przerwie prezentuje on największy na świecie pokaz lwów i lwic. I to znów nie jest ujarzmianie lwów, tylko ich prezentacja. Nie jest to pokaz znany z telewizji, internetu i Monte Carlo, co jest rzeczą oczywistą, bowiem, niemiecki cyrk prezentuje swoje lwy często ej samej publiczności przy wszelkich możliwych okazjach. Trzeba zatem często zmieniać tricki i muzykę. W tej wersji pokazu lwów, Martin głaszcze je, bawi się z nimi i drażni, całuje. A one same bez przymusu tulą się do niego. Jedynymi "cyrkowymi" trickami wykonywanymi przez zwierzęta są stójki i skoki. Martin Lacey junior dostaje ogromne brawa i piski jeszcze przed rozpoczęciem występu, zaraz po jego zapowiedzeniu. Ostatnim numerem z udziałem zwierzęcia, jaki możemy podziwiać na arenie Circus Krone w lutym jest wyższa szkoła jazdy połączona z pokazem hula-hoop na koniu, a prezentowana przez Eliane Stipkę - Biasini. I tutaj trzeba przyznać, że tego numeru mogłoby w ogóle nie być w programie. Artystka nie pokazuje ani zbyt wiele umiejętności konia, ani swoich. Numer ma natomiast dobrą choreografię z elementami tańca oraz muzykę. Broni się i nadaje się do wielu świetnych cyrków, ale chyba nie do drugiej części tak mocnego spektaklu. Przejdźmy do numerów grupowych, a tych nie brakuje. Pierwszym z nich jest niesamowity napowietrzny palot w wykonaniu Trupy Flying Heroes z Rosji, uczestników Festiwalu w Monte Carlo. Takich wyczynów ze świecą szukać. Show jest dynamiczne, nie ma przerw na przygotowanie się do skoku, umiejętności artystów pewnymi momentami przekraczają ludzkie możliwości. Możemy oglądać potrójne salta, obroty, szpagaty w powietrzu. Podczas piątkowego występu nie udało się kilka tricków, które nie został powtórzone, ale nagromadzenie umiejętności artystów było tak ogromne, że nieudany pokaz zaraz zastępował jeszcze bardziej spektakularny, tym razem udany. Był to ostatni punkt pierwszej części programu. Z kolei drugą część kończy Trupa Zola z numerem deska - zdobywcy nagrody Brązowego Klauna na Festiwalu w Monte Carlo 2020. Pokaz znakomicie wyreżyserowany, mocno w stylu "du Soleil". Piękne, tradycyjne regionalne stroje i muzyka. Kulminacyjnym punktem występu jest wyskok na piramidę złożoną z 5 osób! Niesłychany pokaz na który mogą sobie pozwolić jedynie najlepsze cyrki. Nie zapominajmy o innych akrobatach, a właściwie akrobatkach - Kolev Sisters, które prezentują hand to hand z typowo męskimi, bardzo ciężkimi trickami, w kobiecym i jakże lekkim wydaniu. Ciężko to opisać, a najlepiej zobaczyć na własne oczy. Siostry dostają jedną z największych owacji w całym przedstawieniu. Zaraz na początku spektaklu występuje francuski Duet Zavatta z numerem na wrotkach. Najwyższa jakość wykonania, mnóstwo tricków. Artyści wirują z ogromną prędkością, prezentując zmysłowy taniec. Tu jest wszystko - sport, sztuka, piękno. Znakomity pokaz, szkoda, że umieszczony na początku widowiska. Kristiana Kristofa z Węgier, dyrektora artystycznego Fovarosi Nagycirkusz w Budapeszcie, nie trzeba nikomu przedstawiać. Występował wraz ze swoją żoną na Festiwalu Cyrku Zalewski w Warszawie i tym razem miało być tak samo, jednak Natalia Demien nie dojechała do cyrku, ale mimo to, w każdej broszurze informacyjnej widnieje jako artystka. Kristian Kristof prezentuje tzw. dżentelmeńską żonglerkę, czyli balans z krzesłami, oraz żonglerkę kapeluszami i cegiełkami. Elegancki, a zarazem zabawny występ. Piękne wyjście. I wreszcie gwiazda wieczoru, artysta łączący program w całość - Henry Ayala, zdobywca Srebrnego Klauna. Jest świetny. Ciepły, profesjonalny, łączący publiczność. Ma bardzo dobre obycie z widzem i areną. W programie Circus Krone prezentuje repryzę rzucanie kapeluszem, kulę disco, dzwonki oraz restaurację. Jest bardzo ciepło przyjmowany przez monachijską publiczność. Profesjonalny aktor cyrkowy. Życzymy Wam, abyście mogli oglądać tylko takich klaunów. I wreszcie po blisko 3 godzinach program dobiega końca. Kończy go 10-minutowy finał i wielkie owacje publiczności wraz z piskami, gwizdami i krzykami. Nikt nie wychodzi wcześniej, wszyscy czekają do zejścia artystów z areny, którzy potem ustawiają się wzdłuż wyjścia, aby pożegnać gości. O Circus Krone krążyło wiele negatywnych opinii odnośnie ich organizacji, która dla wielu była dramatyczna - słaba oprawa i liczne "dziury" w programie psuły ogólne wrażenie. Nic takiego jednak nie miało miejsca w lutowym programie. Nie było ani jednej przerwy w programie, podczas której widz nie byłby czymś zajęty. Nawet podczas składania wielkiej klatki dla lwów, choć nie puszczono klauna, to wysunięto na pierwszy plan pracę technicznych jako osób dbających o sprawny przebieg programu. Również oprawa świetlna została wzbogacona w stosunku do lat ubiegłych, chociaż w budynku dominuje jeszcze dużo starych świateł typu PAR. Dymu w programie nie ma. Jedyną rzeczą do której można by się przyczepić jest to, że w pierwszej części Klaun Henry miał trzy wyjścia, a w drugiej - tylko jedno. Niemiecka publiczność jest wspaniała. Inteligentna, kulturalna i cicha. Klaszcze kiedy trzeba, wchodzi w interakcję z artystami. Jest jak ta z Monte Carlo. Każdy artysta życzyłby sobie występował przed takimi widzami. Na spektaklu przeważały osoby dorosłe, nie dzieci. Niestety polskiej publice daleko do niemieckich standardów. Często nie wykazuje ona ani uznania ani zrozumienia dla sztuki cyrkowej, nie mówiąc już o zachowaniu ciszy pod namiotem, czy wychodzeniu podczas finału. W licznych bufetach cyrkowych znajdujących się w korytarzu można zakupić cyrkowe foldery, kilka rodzajów kubków, smyczy, toreb i innych akcesoriów. Jest także możliwość wpłacenia datku na fundację Martina Lacey'a oraz możliwość zapoznania się z tematem zwierząt w cyrkach. Ściany zapełnione są cyrkowymi pamiątkami, fotografiami, dokumentami, również tymi bardzo starymi. Przy jednym z bufetów widzimy 3 Złote Klauny zdobyte przez Martina Lacey'a. Zaraz obok możemy się napić szampana w kieliszku. Wizyta na takim programie w Circus Krone to przeżycie niezapomniane. Niemiecka "Korona" stanowi żywe świadectwo tego jak cyrk może być wielki i pielęgnować swoje korzenie oraz tradycje. Mało jest cyrków w Europie, może raptem kilka, góra kilkanaście, które dorównują renomie i klasie "Krone". Pięknie widzieć jak sztuka cyrkowa się rozwija i ewoluuje bez kompromisów i półśrodków, a zarazem aż przykro patrzeć jak źle sytuacja cyrku jako sztuki ma się w Polsce. Gdyby Martin Lacey zobaczył występy polskich cyrków, z pewnością ironicznie uśmiechnąłby się pod nosem. Tak niestety jest, ale na to składa się milion czynników. Circus Krone pokazuje, że nie ma sobie równych i to on rządzi w Monachium. W tym czasie w stolicy Bawarii występował także Cirque du Soleil ze spektaklem "Totem" pod wielkim białym namiotem. Jednak jego reklama nie miała szans w Monachium, bowiem została zupełnie "przykryta" afiszami Circus Krone - planszami na płotach, reklamami na wyświetlaczach i telebimach, czy wielkoformatowymi billboardami, które były dosłownie wszędzie! Nawet w hotelach można było spotkać 10-stronnicowe broszury informacyjne o Circus Krone. Ta reklama z pewnością kosztowała dziesiątki tysięcy euro! Ale w tamtej chwili w Monachium oprócz Circus Krone i Cirque du Soleil, gościł także mały niemiecki Circus Sorento oraz dużo większy Circus Baldoni Kaiser. 4 cyrki w jednym mieście. ;) CIRCUS KRONE - DOKŁADNA KOLEJNOŚĆ II ZIMOWEGO PROGRAMU 2020 Uwertura w wykonaniu orkiestry Circus Krone NIKOLAI TOVARICH - przywitanie gości JANA MANDANA LACEY - KRONE - pokaz słonicy Bara KLAUN HENRY - repryza kapelusz DUO ZAVATTA - akrobacje na wrotkach KLAUN HENRY - repryza kula disco JANA MANDANA LACEY - KRONE - zebry, wielbłądy, konie, kuc, lamy KLAUN HENRY - repryza dzwonki KOLEV SISTERS - hand to hand FLYING HEROES - palot PRZERWA MARTIN LACEY JR. - pokaz lwów ELIANA STIPKA - BIASINI - hula hop na koniu KLAUN HENRY - repryza restauracja KRISTIAN KRISTOF - dżentelmeńska żonglerka TRUPA ZOLA - deska WSZYSCY ARTYŚCI - wielki finał Światła: Celestino Munoz Dźwięk: Nico Nicolai Circus Krone MONACHIUM 2020 kliknij i wejdź do galerii

  • TOUR PL | Portal cyrkowy KMC

    Cyrk Arena GOŁDAP Plac Targowy | 11/08 17:30 WĘGORZEWO ulica Rolna | 12/08 17:30 KĘTRZYN ulica Zbożowa | 13/08 17:30 BARTOSZYCE ulica Pileckiego | 14/08 17:30 BRANIEWO ulica Królewiecka | 15/08 17:00 ELBLĄG ulica Lotnicza | 16/08 17:00 PRUSZCZ GDAŃSKI ulica Kupiecka | 17/08 18:00 C yr k Safari SARBINOWO ulica Południowa | 11/08 18:30 USTRONIE MORSKIE obok Basenu Helios | 12/08 18:30 KOŁOBRZEG ulica Warzelnicza | 13/08 18:30 BIAŁOGARD ulica Wyspiańskiego | 14/08 17:30 Cyrk Zalewsk i BRZOZÓW ulica Kościuszki | 11/08 17:30 JASŁO ulica Mickiewicza | 12/08 17:30 GORLICE ulica Mickiewicza | 13/08 17:30 NOWY SĄCZ Aleje Wolności | 14/08 17:30 LIMANOWA ulica ks. Jońca | 15/08 17:30 NOWY TARG ulica Sikorskiego | 16/08 17:00 JABŁONKA ulica Sobieskiego | 17/08 17:30 MSZANA GÓRNA stadion KS Witów | 18/08 17:30 MYŚLENICE ulica Drogowców | 19/08 17:30 DOBCZYCE ulica Podgórska | 21/08 17:30 BRZESKO ulica Sportowa | 22/08 17:00 BOCHNIA ulica Armii Krajowej | 23/08 17:00 SKAWINA ulica Kublińskiego | 24/08 17:30 Cyrk K o rona OBORNIKI ulica Bielawska | 11/08 17:00 WĄGROWIEC ulica Gnieźnieńska | 12/08 17:00 PIŁA ulica Okrzei | 13/08 17:00 WAŁCZ ulica Andersa | 14/08 17:00 SZCZECINEK Plac Kamińskiego | 15/08 16:00 CHOJNICE ulica Wielewska | 16/08 16:00 STAROGARD GDAŃSKI ulica Zielona | 17/08 17:00 SKARSZEWY ulica Kościerska | 18/08 17:00 TCZEW ulica Jana z Kolna | 19/08 17:00 PRUSZCZ GDAŃSKI ulica Szopena | 20/08 17:30 Cyrk Imperial Show OSTROŁĘKA ulica Rodziny Ulmów | 11/08 15:00 i 17:30 OSTROŁĘKA ulica Rodziny Ulmów | 12/08 17:30 ŁOMŻA ulica Sybiraków | 14/08 15:00 i 18:00 ŁOMŻA ulica Sybiraków | 15/08 17:00 ŁOMŻA ulica Sybiraków | 16/08 14:00 i 17:00 Cyr k Wic tori a WOLBROM t argowisko | 11/08 17:00 PILICA ulica Mickiewicza | 13/08 17:00 KONIECPOL t argowisko | 14/08 17:00 BUSKO - ZDRÓJ ulica Dmowskiego | 15/08 17:00 C yrk F antazja ODOLANÓW targowisko | 11/08 17:00 RASZKÓW ulica Jarocińska | 12/08 17:00 DOBRZYCA ulica Pleszewska | 13/08 17:00 KOŹMIN WIELKOPOLSKI ulica Zielony Rynek | 14/08 17:00 BOREK WIELKOPOLSKI Osiedle Karolew | 16/08 16:00 GOSTYŃ ulica Leszczyńska | 17/08 17:00 Cyrk Katarzyna Brak terminów C yrk Polonia Brak terminów Cy rk Juremix ŻOŁYNIA Plac Targowy | 11/08 19:00 BRZÓZA KRÓLEWSKA parking przy stadionie | 12/08 19:00 GIEDLAROWA stadion | 13/08 19:00 WIERZAWICE przy Domu Kultury | 14/08 19:00 Cy rk Lewan dowski BIAŁOGÓRA ulica Lubiatowska | 11/08 19:00 DĘBKI ulica Morska | 12/08 19:00 DĘBKI ulica Morska | 13/08 19:00 KARWIA ulica Kopernika | 14/08 19:00 STARZYNO parking przy boisku | 15/08 15:00 LEŚNIEWO ulica Kamienna | 16/08 15:00 WŁADYSŁAWOWO - CHŁAPOWO ulica Żeromskiego | 17/08 19:00 JASTRZĘBIA GÓRA ulica Uzdrowiskowa | 18/08 19:00 KOPALINO ulica Bursztynowa | 19/08 19:00 Cy rk Family PYZDRY stadion | 11/08 17:00 KÓRNIK Błonie | 12/08 17:00 JAROCIN ulica Skłodowskiej | 13/08 17:00 PLESZEW ulica Prokopowska | 14/08 17:00 OSTRÓW WIELKOPOLSKI ulica Słowackiego | 15/08 17:00 OSTRÓW WIELKOPOLSKI ulica Słowackiego | 16/08 16:00 Cy rk Trapez OŻAROWICE ulica Sportowa | 11/08 17:30 ŚWIERKLANIEC ulica Oświęcimska | 12/08 17:30 MIASTECZKO ŚLĄSKIE ulica Dębina | 13/08 17:30 KOSZĘCIN ulica Sienkiewicza | 14/08 17:00 TWORÓG ulica Zamkowa | 15/08 17:00 Cy rk Tornado Brak terminów

  • Fővárosi Nagycirkusz - Magia Kobiet 2020 | Portal cyrkowy KMC

    W świecie obrazów i rzeźb - z wizytą w Fővárosi Nagycirkusz SIERPIEŃ 2020 Po raz kolejny odwiedziliśmy Fővárosi Nagycirkusz w Budapeszcie i obejrzeliśmy najnowszy spektakl, którego myślą przewodnią jest podróż po świecie najsłynniejszych obrazów i rzeźb przedstawiających kobiety, bowiem program letni 2020 poświęcony jest motywowi kobiety w sztuce. Widowisko z przyczyn oczywistych zainaugurowano później niż zakładano - niecały miesiąc temu. Na jedynym programie tamtego dnia, który odbył się o godzinie 11:00 zgromadził się niemal komplet widzów. Część miejsc ze względów technicznych była wyłączona z użytku. Przez okres kwarantanny w Stołecznym Cyrku zaszły spore zmiany. Wdrożono nowe oświetlenie LED, dzięki czemu światła dają teraz głębsze barwy oraz szerszy wachlarz kolorów. Ponadto wymieniono część foteli na nowe oraz wyremontowano sufit. Zamontowano też więcej interaktywnych ekranów. Obsługa cyrku bezwzględnie stosuje maseczki ochronne przy kontaktach z widzami, natomiast nie ma obowiązku zasłaniania ust i nosa przez widzów podczas wizyty w cyrku. Musimy przyznać, że byliśmy bardzo sceptycznie nastawieni do nowego widowiska Fővárosi Nagycirkusz, które na pierwszy rzut oka wydawało się bardziej teatrem na arenie niż cyrkiem. Dodatkowym 'minusem' wydawał się być fakt braku klasycznego klauna i zastąpienia go grupą pięciu kobiet specjalizujących się w pantomimie. Jednak nic bardziej mylnego! Ale o tym w dalszej części artykułu. Widowisko rozpoczyna angielsko - węgierski Duo Fosset w numerze bambuk. Jest to pokaz pełny osobistej relacji między artystami, ogląda go się bardzo dobrze, poszczególne tricki wykonywane są z niezwykłą precyzją, a całość kończy się spadającym konfetti, jednak brakuje "tego czegoś", występ jest świetny, ale znaleźliby się artyści prezentujący jeszcze więcej. Jako druga na arenie pojawia się Rosjanka Svetlana Krachinova, która prezentuje pokaz kotów domowych. Mogłoby się wydawać, że będzie to pokaz kiczowaty, taki, jaki dobrze znamy chociażby z kilku polskich cyrków odwiedzających wsie i małe miasteczka. Nic bardziej mylnego! To prawdziwy majstersztyk! Wszystko ujęte jest w folkowej, humorystycznej oprawie, koty bezbłędnie wykonują poszczególne sztuczki, wszystko wygląda niezwykle lekko i naturalnie, aż miło ogląda się taką wzorcową współpracę i więź między człowiekiem a zwierzęciem! To po prostu trzeba zobaczyć. Małe zwierzęta wcale nie oznaczają niskiego poziomu numeru! Warto zwrócić uwagę na starannie udekorowane rekwizyty. Wspaniała idylla przedstawiona na arenie. Pora na jedne z najbardziej utalentowanych artystek współczesnej Europy - Kolev Sisters pochodzące z Bułgarii i Włoch. Do Budapesztu przyjechały prosto z Monachium, gdzie w lutym 2020 występowały w słynnym Circus Krone. Mieliśmy tam okazję podziwiać ich umiejętności, które przez okres kwarantanny wcale nie zmalały. Pozwólcie więc, że przytoczymy to, co napisaliśmy o siostrach Kolev w lutym: "Prezentują hand to hand z typowo męskimi, bardzo ciężkimi trickami, w kobiecym i jakże lekkim wydaniu. Ciężko to opisać, a najlepiej zobaczyć na własne oczy. Siostry dostają jedną z największych owacji w całym przedstawieniu." Czwarty i ostatni numer zamykający pierwszą część to akrobacje na huśtawkach w wykonaniu 6 - osobowej trupy Skokov z Rosji. Warto podkreślić, że tworzą ją jedynie kobiety, a mimo to wykonują tricki typowe dla mężczyzn - trudne i niebezpieczne! Najwyższy poziom wykonania, ogromna precyzja, widać lata ćwiczeń i wyrzeczeń, widać profesjonalizm. Zasłużony aplauz! Po przerwie przed oczyma widzów ukazuje się wielkie show - latające trapezy i włosko - chilijska grupa Flying Wulber, akrobaci światowej sławy. Znakomici trapeziści! Są salta w przód i tył, są piruety i obroty, jest potrójne salto, wszystko z niezwykłą lekkością i w bardzo dobrym tempie. Piękne stroje, znakomite wprowadzenie, widownia szaleje. Numer na miarę najlepszych aren i na takich też ci artyści występują. Wszyscy wiemy, że latające trapez to pokaz bardzo romantyczny, tak też jest w tym przypadku. Kilkanaście minut później widzowie podziwiają dużą iluzję w wykonaniu tria artystek z Włoch o pseudonimie The Rock Sisters. Iluzjonistki ubrane są w czarne troje, mają różowe włosy. Towarzyszy im mocna, rockowa i metalowa muzyka. Prezentują klasyczne tricki jakie można podziwiać m.in. w Cyrku Zalewski, tylko z nieco zmienionymi rekwizytami. Jest zatem przebijanie płonącymi kolcami, przywiązywanie do słupa i szybka zamiana miejsc, pojawianie się ludzi w pustej początkowo klatce. Można by rzec - standardowe tricki. Tak, ale prezentowane z taką charyzmą i w takiej oprawie, że ma się wrażenie jakby się zasiadało na show w Las Vegas. Warto skupić wzrok na te kilka chwil. Przed widzami znów prezentuje się Svetlana Krachinova, tym razem w pokazie z tchórzofretkami i w innym, aczkolwiek także, ludowym stroju. Ktoś mógłby powiedzieć, że tchórzofretki nie nadają się do cyrku. Warto jednak zwrócić uwagę, że zwierzęta te pojawiły się m.in. na arenie paryskiego Cyrku Bouglione, zatem są w świecie cyrku dogmaty z którymi się nie dyskutuje. I znów tak samo jak z kotami - piękny, sympatyczny numer, a zwierzęta wykonują bardzo podobne tricki jak koty. Są niezwykle zwinne i urocze. Czy numer ten pasuje na dużą arenę? Zdecydowanie tak! Pora na przedostatni numer - cztery kontorsjonistki z Mongolii występujące pod pseudonimem Odyss Contorsion. Klasyczny pokaz gibkości ludzkiego ciała, robiący wrażenie na zebranych ludziach. Jest tu harmonia, choreografia, piękno, pasja, zgranie. Numer dostojny i robiący wrażenie. Aż wreszcie wielki finał - na arenę wkraczają rodacy Odyss Contorsion - Trupa Zola z Mongolii, laureat tegorocznego Festiwalu w Monte Carlo. Oni również w lutym 2020 występowali na arenie "Krone". Deska w ich wykonaniu to show przewyższające ludzkie możliwości, rzecz niesamowita i wręcz niewiarygodna. Kulminacyjnym punktem jest skok na piramidę i utworzenie figury składającej się z sześciu akrobatów. Jedyna taka grupa na świecie! I na koniec najbardziej odważny eksperyment władz cyrku budapesztańskiego - grupa pięciu kobiet - mimów z Ukrainy występujących pod pseudonimem Planshet Theatre. Pełnią one rolę klaunów. Występują jednak z minimalnym make up'em, z brokatowymi noskami klauna i kolorowymi chustami. To wszystko. I znów pozytywne zaskoczenie, repryzy prezentowane przez panie bardzo profesjonalne, mimo obaw, nie były kuglarskie, nie niosły przerostu formy nad treścią. Były inne niż wszystkie, inteligentne, eleganckie, ale przy tym piekielnie zabawne. Eksperyment udany, Budapeszt nie zawiódł. W programie bierze udział ponad 40 wykonawców. Całość kończy się słynną piosenką zespołu Boney M pt. "Sunny". Są wielkie brawa i piski, są wyrazy uznania i szacunku. Kolejny bardzo oryginalny show węgierskiego cyrku okazał się sukcesem. Jest on inny niż wszystkie, w całej Europie nie znajdziemy cyrku o podobnym klimacie. Słowem - warto. Letni spektakl 2020 Fővárosi Nagycirkusz stał na niezwykle wysokim poziomie, jest to na pewno jedno z najlepszych przedstawień jakie było wystawiane w tym miejscu w przeciągu ostatnich kilku lat. Sprawia, że człowiek znów czuje się jak dziecko, że na jego twarzy, nawet mimowolnie, pojawia się uśmiech i zauroczenie. Stołeczny Cyrk w Budapeszcie to miejsce do którego zawsze chętnie się wraca, a każda wizyta w nim to jak odwiedziny u dobrych znajomych. To inny świat, nowatorskie podejście do sztuki z jednoczesnym poszanowaniem tradycji, magia cyrku działa, cyrk wciąż jest żywy, wciąż zachwyca, wciąż jest wielki. Tu, w Budapeszcie, sercu Węgier, domu wszystkich węgierskich artystów cyrkowych, czuć to najlepiej. Polecamy Wam to miejsce i ten spektakl, tych wykonawców i ten klimat. Warto. Warto dać się na nowo oczarować cyrkiem przyszłości, który dostępny jest dla nas już dziś. Fővárosi Nagycirkusz MAGIA KOBIET 2020 kliknij i wejdź do galerii

  • Cyrk Wictoria - Czudec 2015 | Portal cyrkowy KMC

    Czy Cyrk Wictoria to rzeczywiście cyrk, który cię zadziwi? SIERPIEŃ 2015 Pod wieloma względami - tak! Zazwyczaj po wizycie w cyrku nie rozpisujemy się na jej temat, bo co w tym wyjątkowego? Przecież takich dni cyrk ma mnóstwo. Tym razem jednak zrobimy wyjątek, a to oznacza, że Cyrk Wictoria wart jest naszej i Waszej uwagi. Przede wszystkim, polecamy wszystkim miłośnikom wizytę w polskim Cyrku Wictoria. Poziom i jakość spektaklu są bardzo proporcjonalne do ceny biletu, a w wielu momentach wykraczają poza nią. Estetyka cyrku jest zadowalająca, a cyrk ten cały czas pięknieje, o czym mowa za chwilę. Niedawno na kilku wozach cyrkowych pojawiły się nowe malowidła, a będzie ich jeszcze więcej. Nad okienkiem w kasie pojawił się daszek, a już od dłuższego czasu cyrk jeździ z nową masztówką. Nie tak dawno zakupiono również nowe plansze PCV. Warte uwagi są głośniki pod cyrkowym namiotem - leżą na ziemi, a dźwięk rozchodzi się w górę, dzięki czemu otacza on widza i daje wrażenie głębi. Zazwyczaj z łatwością możemy zlokalizować źródło dźwięku, a wtedy efekty dźwiękowe są dużo uboższe. W programie nie ma lwów, słoni, akrobatów na odskoczniach, numerów grupowych... Pamiętajmy, że cyrk ten istnieje od niecałego roku - wszystko przed nim. Jednak to, co publiczność ogląda pod kopułą jest ciekawe, miłe dla oka i zmysłów, śmieszne, a także wzruszające. Na pewno nie można powiedzieć, że program to dno, bo "Wictoria" już teraz plasuje się wyżej od niejednego polskiego cyrku. Doskonale widać, że publiczności podoba się cały program. I rzeczywiście poziom numerów jest bardzo wyrównany. Iluzja jest ciekawa, trapez dynamiczny, a balans ze szkłem i człowiek guma sprawiają, że zadajemy sobie pytanie: "Jak on to robi?". Warto dodać, że pod namiotem usłyszymy wyłącznie muzykę cyrkową i filmową, co jest sporą zaletą. Minusikiem jest zbyt głośny podkład. Warto zwrócić uwagę na konferansjerkę w wykonaniu Gina Alifa. Gwarantujemy, że obecnie w żadnym innym polskim cyrku nie znajdziecie takiej jak w "Wictorii" - bardzo dobra dykcja, interesujące wprowadzenia, anegdoty, żarty w stronę publiczności. Pan Stanisław wprowadza absolutnie magiczny klimat pod namiotem, co ma wpływ na całe show. Z czystym sumieniem i w pełni obiektywnie możemy powiedzieć, że klimat panujący w Cyrku Wictoria podczas programu jest niepowtarzalny - nigdzie indziej nie znajdziecie tak ciekawego i specyficznego. Cyrk Wictoria całkowicie spełnia rolę, jaką powinny pełnić małe cyrki w każdym kraju. Mieszkańcom przeważnie małych miejscowości daje radość, zwłaszcza tam, gdzie "nic się nie dzieje". Jest ciekawą alternatywą na spędzenie popołudnia. Idźcie, a za tą cenę nie będziecie zawiedzeni. Kończąc, trzeba dodać, że w "Wictorii" spotkamy sporu pasjonatów, ludzi, którzy naprawdę lubią cyrk i nie jest to dla nich tylko pomysł na biznes. Pozdrowienia dla niezłomnego Leszka Kaczmarczyka. Miło nam też, że tak duża część załogi zna nasz serwis. Cyrk Wictoria CZUDEC 2015 kliknij i wejdź do galerii

  • Cyrk Zalewski - Pruszków 2019 | Portal cyrkowy KMC

    Premierowo w Cyrku Zalewski LUTY 2019 23 lutego 2019 r. słynny Cyrk Zalewski rozpoczął sezon 2019. Co prawda frekwencja była nieco niższa niż w latach ubiegłych, ale zadecydował o tym z pewnością mroźny dzień, mimo, że w namiocie było bardzo ciepło. Zapraszamy do lektury relacji z najnowszego spektaklu rodziny Zalewskich. Program rozpoczyna znany prolog z udziałem klauna, który mieliśmy okazję oglądać chociażby właśnie w Cyrku Zalewski w sezonie 2010, ale trzeba przyznać, że różni się on szczegółami. Kamil Zalewski po raz kolejny przygotował wielkie show iluzji, które składa się ze znanych nam tricków, aczkolwiek odświeżonych i z nowymi elementami. Na arenie obserwujemy także zupełnie nowy trick, którego wcześniej w Cyrku Zalewski nie mieliśmy okazji oglądać. Show jak zwykle żywe, energiczne, z rozmachem. Później zobaczymy jeszcze Kamila Zalewskiego w pokazie łączonym wielbłądów i koni. Kozy prezentuje młoda artystka Ewa. W programie możemy podziwiać aż dwa numery na sztrabatach - pierwszy w wykonaniu Bruna z Flying Michaels oraz drugi w wykonaniu Maćka Najmowicza przebranego za Spidermana. Oba występy są występami kompletnymi i bardzo dobrymi. Miło się je ogląda. Georgo Hromadko prezentuje dynamiczny, nowoczesny pokaz diabolo. Bardzo dobry występ, wręcz bezbłędny i na miarę cyrku XXI wieku. Jego partnerka, Vera Kopecka prezentuje równie dynamiczne i nowoczesne antypody. Kolejny ciekawy numer z mnogością tricków. Flying Michaels jeszcze muszą się dotrzeć i dojść do formy. Na razie jest poprawnie, ale podkład muzyczny zdecydowanie powinien być zmieniony. Wersja karaoke hitu pt. "Because I'm happy" nie wprowadza zbyt wiele dynamizmu. Niekwestionowaną gwiazdą widowiska jest wspaniały, jedyny, niepowtarzalny klaun Tonito Alexis. Komik inny niż wszyscy. Gdy wychodzi na arenę, czujesz się jakby witał cię we własnym domu i traktował jak starego, dobrego znajomego. Wszechstronnie uzdolniony - gra na trąbce, tańczy, śpiewa. Do tego prezentuje przewspaniały pokaz psa, który w dzisiejszych czasach doskonale pokazuje ideę cyrku ze zwierzętami. Jest to artysta, który nie czeka tylko na dniówkę, ale widać, że robi to z pasji. Niezwykle miły, kulturalny, ze świetnym poczuciem humoru, znakomicie improwizuje - najjaśniejszy punkt tego programu. W duecie ze Stefanią wykonuje bardzo dobry i humorystyczny pokaz transformacji. Finał tworzy laserowe show. Kamil Zalewski operuje laserami, a wszyscy artyści w pelerynach z fluorescencyjnymi obwódkami wchodzą i współtworzą wielkie laserowe show. Absolutnie współczesny i nowatorski finał, znany z "Iluzjonistów". W roku 2019 dyrekcja stworzyła przepiękny spektakl. To jest w stu procentach program zachodni, dość wymagający dla polskiego widza, zwłaszcza na mniejszych mieścinach. Niemniej, jest to program objazdowy na który polska widownia musiała długo czekać. Całego uroku dodają reflektory zamontowane na kwadropolach, zupełnie jak w Cyrku Arena. Oprawa 2019 świetlna była doprawdy wciągająca i oby została utrzymana. Można odnieść wrażenie, że program 2019 jest podzielony tematycznie na dwie części - pierwsza to cyrk tradycyjny, druga - cyrk przyszłości. Podczas występów w Pruszkowie toalety były bezpłatne. W przerwie dostępne były standardowe atrakcje dla dużych i małych. KOMPLETNY PROGRAM 2019 CYRKU ZALEWSKI Prolog - Tonito Alexis Wielkie show iluzji - Kamil Zalewski z zespołem Sztrabaty - Bruno Pokaz kóz - Ewa Pokaz psa - Tonito Alexis Antypody - Vera Kopecka Pokaz wielbłądów i koni - Kamil Zalewski Dinozaury na arenie PRZERWA Latające trapezy - Flying Michaels Sztrabaty - Maciej Najmowicz Diabolo - Georgo Hromadko Transformacje - Tonito & Stefania Laserman - Kamil Zalewski Laserowy finał - wszyscy artyści Cyrk Zalewski PRUSZKÓW 2019 kliknij i wejdź do galerii

  • Cyrk Zalewski - Kraków 2017 | Portal cyrkowy KMC

    Relacja z krakowskich występów Cyrku Zalewski WRZESIEŃ 2017 Cyrk Zalewski z okazji występów w Krakowie przygotował wyjątkowe atrakcje i niespodzianki. Program prezentowany w stolicy Małopolski jest kompletnie nie do poznania i to za tą samą cenę! 16 i 17 września 2017 r. krakowianie mogli oglądać występy Cyrku Zalewski wzbogacone aż o trzy numery wykonywane przez słynną rumuńską rodzinę Cretu (akrobacje na odskoczniach) oraz Elizabeth Axt (stójki i kopftrapez) z Węgier. Tydzień później można ich było podziwiać na Festiwalu w Warszawie. Kolejność numerów podczas występów w Krakowie była totalnie zmieniona. Przykładowo, nie było w ogóle balansu na krzesłach. Cały spektakl trwał 2,5 godziny. W pierwszej części widzowie mogli zobaczyć tresury psów (RiCO oraz Duet Szeibe), latające talerze, woltyżerkę na koniu Dominiki, sztrabaty Maćka Sokołowskiego oraz tresurę wielbłądów. W drugiej części znalazła się tresura koni, kopftrapez, deska, laserman oraz kula śmierci. Wszystkie numery sezonowe znamy bardzo dobrze, zatem skupmy się na tych festiwalowych. Elizabeth Axt - szalenie utalentowana artystka cyrkowa z Węgier, spadkobierczyni rodzinnej tradycji. W ten weekend prezentuje numer stójkarski oraz kopftrapez. Stójki są numerem poprawnym, dostojnym i pełnym gracji oraz wdzięku, chociaż nie wyróżniają się zbytnio na tle innych. Dużo lepszy numer prezentowała w 2012 roku Nanou w Cyrku Korona. Za to kopftrapez to istny majstersztyk - zjawiskowy, przepiękny, niesamowity. Elizabeth przejęła rodzinną tradycję, bowiem i jej rodzice prezentowali ten numer. Zresztą dzisiaj w numerach asystowała jej mama. Nic więc dziwnego, że w 2007 roku Elizabeth została nagrodzona na Festiwalu w Monte Carlo. Grupa Cretu to 8-osobowa trupa z Rumunii - sześciu mężczyzn i dwie kobiety. Prezentują numer jakiego w polskim cyrku nie było od lat! Robią na widzach niesamowite wrażenie i sprawiają, że widzowie wreszcie uświadamiają sobie, że tego w "Mam talent" nie zobaczą. Numer jest dynamiczny, niebezpieczny, szalony, słowem - perfekcyjny. Gdyby Cyrk Zalewski jeździł z dokładnie takim programem przez cały rok, to bez wątpienia zdeklasowałby konkurencję. Występy w Krakowie pokazują jednocześnie, że jednak da się zaangażować do programu objazdowego artystów stricte festiwalowych, w tym grupy akrobatyczne. Na spektaklu o godzinie 15:30 zjawił się nadkomplet widzów. Trzeba było dostawiać gradziny, widzowie proszeni byli o zapełnienie pojedynczych luk w sektorach. Namiot wypchany był po brzegi i wyglądało to bardzo pięknie. Ogromne kolejki ustawiały się do przejażdżek na wielbłądach i gastronomii. Mimo tak licznej publiki, emocje były raczej stonowane. Krakowianie mogli dać od siebie więcej w postaci braw i śmiechu. Publiczność, choć nagradzała brawami wszystkich, to była raczej "śpiąca". Najbardziej oklaskiwanym numerem była definitywnie kula śmierci, potem deska i kopftrapez. Warto dodać, że mimo ogromnej frekwencji, wszystko przebiegło sprawnie i bez zbędnych opóźnień, a sami krakowianie byli raczej zadowoleni z widowiska, tak duzi jak i mali. Także tylko w ten weekend najmłodsi i trochę starsi mogli sobie zrobić odpłatnie zdjęcie z Iron Manem. Cyrk Zalewski był jedynym cyrkiem, który w roku 2017 odwiedził Kraków. I to był zdecydowanie dobry ruch, bo pokazuje, że czasami nie ma ludzi w cyrku nie tylko przez zielonych, ale też przez to, że cyrków w Polsce jest zwyczajnie za dużo. Niech ludzie wyczekują cyrku, a nie mówią, że "przyjechał kolejny". Cyrk Zalewski KRAKÓW 2017 kliknij i wejdź do galerii

  • Cirkus Šimek - Ostrava - Poruba 2020 | Portal cyrkowy KMC

    W rodzinnym kręgu - z wizytą w Cirkus Šimek WRZESIEŃ 2020 Zaledwie 20 kilometrów od polskiej granicy w blisko 300 - tysięcznej Ostravie zagościł Cirkus Šimek. Grzechem więc byłoby nie pojechać i nie odwiedzić rodzinnego cyrku prowadzonego właśnie przez rodzinę Šimek. Zapraszamy do lektury relacji z naszej czeskiej eskapady. Na początku warto uwzględnić jeden fakt. Mianowicie rodzice Anny Šimkovej, żony dyrektora Emila Šimka, prowadzą inny cyrk - "Andres", który przez kilka sezonów podróżował po Polsce. Sam Cirkus Šimek zawitał do Ostravy na tradycyjny plac zlokalizowany w dzielnicy Poruba. To, co potwierdzają wszyscy i co zgadza się z naszymi obserwacjami to to, że "Šimek" jest ładnym, zadbanym cyrkiem. I rzeczywiście tak jest - bielutki namiot, bez ani jednej dziurki, zarówno nad kopułą i pod kopułą dominują duże świecące napisy z nazwą cyrku. Uroku całości dodają zewnętrzne girlandy oraz podświetlane płoty. Nigdzie nie ma ani jednej spalonej żaróweczki. Również wozy są niesamowicie czyste i odmalowane. Każdy z nich opatrzony jest nazwą cyrku. Kolorowe są nawet kosze, które w postaci Minionków śmieją się do widzów. Jeszcze przed wejściem do głównego namiotu, który co prawda ma dwa maszty, ale jego średnica wynosi 24 metry, gości wita cyrkowe foyer. Ciekawostką, z jaką nie spotkaliśmy się w żadnym innym cyrku jest fakt, że choć istnieje wizualny podział na loże i sektory, to wszyscy dorośli płacą tą samą cenę (ok. 60 zł), tak samo dzieci (ok. 50 zł) i w ramach biletu mogą zająć absolutnie dowolne miejsce pod namiotem. Wydawać by się mogło, że w dosyć niewielkim, co najwyżej średniej wielkości rodzinnym cyrku dwumasztowym program nie będzie najwyższych lotów lub co najmniej będzie dosyć krótki. Nic z tych rzeczy. Rodzina Šimek serwuje widzom pełnowartościowe show z dziesięcioma numerami, które trwa 2 godziny i 10 minut razem z dosłownie 15 - 20 - minutową przerwą. Jest to klasyczny tradycyjny cyrk z trocinami na arenie, pięknymi uniformami, a spektakl jest mocno "zwierzęcy". Po krótkim przywitaniu od razu jeden z najlepszych numerów wieczoru - pokaz tygrysów syberyjskich prezentowany przez dyrektora Emila Šimka . I od razu spore zaskoczenie - występ nie jest za krótki, jak to często bywa w dzisiejszych czasach, a zwierzęta prezentują dosłownie wszystko co da się zaprezentować - skoki, przewroty, spacer po belkach, leżenie, grupowe choreografie, a nawet stanie na dwóch łapach. Bardzo ładny, "wyczerpujący temat" numer. Co warto podkreślić - widać tu doskonałą współpracę między trenerem a zwierzętami. Emil Šimek we wszystkich swoich tresurach używa bata jedynie symbolicznie, wszystkie cyrkowe zwierzęta są znakomicie ułożone i bezbłędnie wykonują poszczególne figury bez zbędnego proszenia ani straszenia. Parę chwil potem kolejny pokaz zwierząt. Tym razem czas na panią dyrektor, Annę. Prezentuje ona widzom przesympatyczne białe pudle , które wykonują klasyczne dla piesków tricki. Wszystko to okraszone odpowiednią oprawą muzyczną, ale i wizualną w postaci równie tradycyjnego co cały cyrk, kostiumu artystki. Chwila przerwy i rodziny ciąg dalszy. Kolej na najmłodszą przedstawicielkę rodu, Anitkę, która ma zaledwie kilka lat, a już przedstawia zebranym gościom swoich rogatych przyjaciół - kozy . Te znakomicie wiedzą co robić. Prezentują się z gracją i z właściwym sobie urokiem skaczą po różnych przeszkodach. Sympatyczny numer. Najwyższa pora na pierwszy tego wieczoru numer w wykonaniu artysty. Ale za to jaki! Jedyny w swoim rodzaju. Konstantin, Rosjanin z pochodzenia, a Czech z wyboru, to niezmordowany artysta. Pod kopułą Cyrku Šimek prezentuje transformacje , ale zupełnie inne od tych dobrze nam znanych. Jego partnerką jest bowiem... plastikowy kobiecy manekin. I to właśnie ta oto dama z tworzywa sztucznego magicznie zmienia kostiumy, oczarowując widzów. Cały wykon ujęty jest w lekki nawias i prezentowany z przymrużeniem oka. Istotnie, na samym początku na twarzach publiczności maluje się zdziwienie i dezorientacja. Szybko ona jednak znika, gdy okazuje, że to po prostu nieszablonowy pomysł na dość oklepany numer jakim jest na ogół quick change. Pierwszą część programu kończy ten, kto ją zaczynał, czyli dyrektor cyrku. Prezentuje on tresurę "duży i mały" . Rozczulający jest oczywiście malutki kucyk, który dzielnie wykonuje kolejne polecenia, przebiega nawet między nogami dużego konia. Całość prezentowana jest do tradycyjnej muzyki cyrkowej. Na wyróżnienie zasługuje również biały, błyszczący frak Emila, na którym umieszczono setki malutkich kamieni ozdobnych. Po przerwie widzów wita wielka karawana wielbłądów prowadzona w stylu orientalnym przez Emila Šimka . Baktriany prezentują się znakomicie - są majestatyczne i zadbane. Przybierają już sierść na zimę i dzięki temu wyglądają jeszcze dostojniej. Kulminacyjnym i jakże wspaniałym punktem występu są skoki czterech lam nad siedzący na ziemi wielbłądami. Coś fantastycznego! Brawa należą się tym większe, że nie tak łatwo jest namówić lamę do wykonania jakiejkolwiek figury, nie mówiąc już o skoku przez wielbłąda. Na arenie znów mała gwiazda - Anitka. Tym razem pokazuje się ona od strony gimnastycznej w numerze kontorsjonistycznym . Dziewczynka ma zaledwie kilka lat, a już tyle potrafi. Cechuje ją niezwykła gibkość i precyzja, a widzom naprawdę to imponuje i nagradzają ją gromkimi brawami do których i my się przyłączamy. Zaraz po najmłodszej artystce na arenę wkracza jej mama. Wykonuje żywiołowy pokaz hula-hoop , którego kulminacyjnym momentem jest kręcenie kilkudziesięcioma obręczami. Jest tu styl i gracja, a przy tym bezbłędne wykonanie. Dobrze się patrzy na takie numery. Tym razem kolej na numer napowietrzny. Akrobacje na szarfach pod kopułą cyrku prezentuje Leona , artystka z Czech. Do muzyki z opery "Carmen" wije się jak wąż pod samym szapitem. Jest w tym numerze piękno i urok, jest magia. Na kilka minut można zapomnieć o bożym świecie i przenieść się w powietrzny świat. Zdecydowanie trzeba tutaj wyróżnić doskonałe zgranie artystki z muzyką, co daje jeszcze lepszy efekt w odbiorze. Aż chciałoby się zobaczyć więcej. I wreszcie finałowy numer na który warto było czekać cały spektakl. Z całkowitej ciemności na arenie wśród dymu wyłania się reflektor motocyklu. Słychać ryk silnika i po chwili na maneż wjeżdża rozpędzony motocykl a na nim znani już nam Konstantin i jego partnerka Leona . Znakomite wejście, świetna muzyka, intrygujące stroje - słowem, zaczyna się show! To już drugi bardzo oryginalny numer w wykonaniu Konstantina. Tym razem prezentuje on ekwilibrystykę na wałkach, a wszystko to odbywa się na motocyklu. Asystuje mu Leona. Jest balans, a nawet żonglerka. Są i obroty. Widzom prezentowane tricki podobają się bardzo. To zdecydowanie jeden z najlepszych punktów wieczoru, nie dziwi więc, że idzie na sam koniec. Bardzo ciekawy popis. Program znakomicie spaja w całość nasz reprezentant - Klaun Mr Kuba z Polski! Klaunada w jego wykonaniu jest oryginalna i nieszablonowa. Trafia do widzów od lat 2 do 102. Nie ma repryz takich jak wszędzie, są za to niespotykane nigdzie indziej. To multizadaniowy artysta. Na arenie nie tylko jest klaunem ale też iluzjonistą, ekwilibrystą, żonglerem, a nawet treserem swojego pieska. Niech Was nie zmylą wielkie buty - repertuar Mr Kuby to po prostu coś innego, z każdą minutą historie prezentowane przez Polaka wciągają oglądających coraz bardziej. Bawią się zarówno dzieci jak i dorośli. Najlepiej przyjść i samemu zobaczyć. Dobra robota! Program kończy się paradą wszystkich artystów i podziękowaniami dla widzów. Na uwagę w Cirkus Šimek zasługuje również cyrkowe ZOO w którym znajduje się około 40 zwierząt - konie, kuce, lamy, wielbłądy, kozy, tygrysy i psy. Dyrektorzy stworzyli swoim pupilom fantastyczne warunki do bytowania. Są ogromne trawiaste wybiegi, również dla tygrysów, świeża słoma, woda oraz zadaszenie dające cień w upalne dni. Warto wybrać się do zwierzyńca w czasie przerwy i osobiście zobaczyć w jakich warunkach przebywają cyrkowe zwierzaki. Wizyta w Cirkus Šimek była wizytą uroczą z kilku powodów - to rodzinny cyrk w którym podczas programu każdy musi być każdym po trochu - nie tylko artystą ale i technicznym, oświetleniowcem, stajennym, czy bileterem. W "Šimku" czuć magię tradycyjnego cyrku ze zwierzętami, na arenie są trociny, a cyrk we wczesno jesiennym anturażu prezentuje się z zewnątrz przepięknie. Ma po prostu swój urok dlatego warto choć raz go odwiedzić. Dziękujemy Emilowi i Annie Šimek za miłe przyjęcie i za ugoszczenie nas w swoim domu. Mamy nadzieję, że za rok znów się spotkamy! Cirkus Š imek OSTRAVA - PORUBA 2020 kliknij i wejdź do galerii

  • MAKIETY | Portal cyrkowy KMC

    ! Widget Didn’t Load Check your internet and refresh this page. If that doesn’t work, contact us.

  • Cyrk Zalewski - Kraków 2012 | Portal cyrkowy KMC

    Wspaniała zabawa pod namiotem Cyrku Zalewski KWIECIEŃ 2012 W sobotnie i niedzielne popołudnie (ostatni weekend kwietnia 2012 - długi weekend) mieszkańcy Krakowa mieli możliwość zobaczenia jubileuszowego spektaklu przygotowanego przez Cyrk Zalewski. Krakowianie licznie przybyli pod namiot ustawiony przy ulicy Focha, w którym panowała bezcenna atmosfera. Wysoka temperatura i bezchmurne niebo sprawiły, że sektory na wszystkich czterech spektaklach były zapełnione, mimo tego, że tydzień wcześniej, dokładnie w tym samym miejscu swoje spektakle wystawił Cyrk Arlekin. Sądząc po opiniach widzów zostawianych na oficjalnym profilu cyrku na Facebooku, spektakl bardzo się podobał krakowianom. Podczas przerw do przejażdżek na wielbłądach ustawiały się długie kolejki, a wizytę w cyrku można było połączyć z wypoczynkiem na Błoniach znajdujących się po przeciwnej stronie ulicy. Wszystko to sprawiało, że pod namiotem panowała niesamowita atmosfera, a widzowie nagradzali gromkimi brawami każdego artystę. Warto również wspomnieć o bardzo dobrej reklamie. Plakaty reklamujące widowisko zostały powieszone wzdłuż wszystkich głównych ulic miasta, a kupony pojawiły się w sklepach na niemal dwa tygodnie przed występami. Kilka dni później spektakl "Zalewskiego" mogli zobaczyć m.in. mieszkańcy Gorlic i Rzeszowa. Widowiska tego cyrku w stolicy województwa podkarpackiego cieszyły się równie dużą popularnością jak w Krakowie mimo, że mieliśmy tu do czynienia z identyczną sytuacją jak w stolicy województwa małopolskiego, bowiem tydzień wcześniej swoje spektakle wystawiał w tym mieście Cyrk Arlekin. Cyrk Zalewski KRAKÓW 2012 kliknij i wejdź do galerii

logo 8.png
logo 1.png
logo 2.png
logo 5.png
logo 3.png
logo 6.png
logo 7.png

ALL RIGHTS RESERVED
KMC - KLUB MIŁOŚNIKÓW CYRKU 2008 - 2026

bottom of page