top of page

Wyniki wyszukiwania

Rechercher sur ce site

63 résultats trouvés avec une recherche vide

  • MAKIETY | Portal cyrkowy KMC

    ! Widget Didn’t Load Check your internet and refresh this page. If that doesn’t work, contact us.

  • Cyrk Zalewski - Pruszków 2019 | Portal cyrkowy KMC

    Premierowo w Cyrku Zalewski LUTY 2019 23 lutego 2019 r. słynny Cyrk Zalewski rozpoczął sezon 2019. Co prawda frekwencja była nieco niższa niż w latach ubiegłych, ale zadecydował o tym z pewnością mroźny dzień, mimo, że w namiocie było bardzo ciepło. Zapraszamy do lektury relacji z najnowszego spektaklu rodziny Zalewskich. Program rozpoczyna znany prolog z udziałem klauna, który mieliśmy okazję oglądać chociażby właśnie w Cyrku Zalewski w sezonie 2010, ale trzeba przyznać, że różni się on szczegółami. Kamil Zalewski po raz kolejny przygotował wielkie show iluzji, które składa się ze znanych nam tricków, aczkolwiek odświeżonych i z nowymi elementami. Na arenie obserwujemy także zupełnie nowy trick, którego wcześniej w Cyrku Zalewski nie mieliśmy okazji oglądać. Show jak zwykle żywe, energiczne, z rozmachem. Później zobaczymy jeszcze Kamila Zalewskiego w pokazie łączonym wielbłądów i koni. Kozy prezentuje młoda artystka Ewa. W programie możemy podziwiać aż dwa numery na sztrabatach - pierwszy w wykonaniu Bruna z Flying Michaels oraz drugi w wykonaniu Maćka Najmowicza przebranego za Spidermana. Oba występy są występami kompletnymi i bardzo dobrymi. Miło się je ogląda. Georgo Hromadko prezentuje dynamiczny, nowoczesny pokaz diabolo. Bardzo dobry występ, wręcz bezbłędny i na miarę cyrku XXI wieku. Jego partnerka, Vera Kopecka prezentuje równie dynamiczne i nowoczesne antypody. Kolejny ciekawy numer z mnogością tricków. Flying Michaels jeszcze muszą się dotrzeć i dojść do formy. Na razie jest poprawnie, ale podkład muzyczny zdecydowanie powinien być zmieniony. Wersja karaoke hitu pt. "Because I'm happy" nie wprowadza zbyt wiele dynamizmu. Niekwestionowaną gwiazdą widowiska jest wspaniały, jedyny, niepowtarzalny klaun Tonito Alexis. Komik inny niż wszyscy. Gdy wychodzi na arenę, czujesz się jakby witał cię we własnym domu i traktował jak starego, dobrego znajomego. Wszechstronnie uzdolniony - gra na trąbce, tańczy, śpiewa. Do tego prezentuje przewspaniały pokaz psa, który w dzisiejszych czasach doskonale pokazuje ideę cyrku ze zwierzętami. Jest to artysta, który nie czeka tylko na dniówkę, ale widać, że robi to z pasji. Niezwykle miły, kulturalny, ze świetnym poczuciem humoru, znakomicie improwizuje - najjaśniejszy punkt tego programu. W duecie ze Stefanią wykonuje bardzo dobry i humorystyczny pokaz transformacji. Finał tworzy laserowe show. Kamil Zalewski operuje laserami, a wszyscy artyści w pelerynach z fluorescencyjnymi obwódkami wchodzą i współtworzą wielkie laserowe show. Absolutnie współczesny i nowatorski finał, znany z "Iluzjonistów". W roku 2019 dyrekcja stworzyła przepiękny spektakl. To jest w stu procentach program zachodni, dość wymagający dla polskiego widza, zwłaszcza na mniejszych mieścinach. Niemniej, jest to program objazdowy na który polska widownia musiała długo czekać. Całego uroku dodają reflektory zamontowane na kwadropolach, zupełnie jak w Cyrku Arena. Oprawa 2019 świetlna była doprawdy wciągająca i oby została utrzymana. Można odnieść wrażenie, że program 2019 jest podzielony tematycznie na dwie części - pierwsza to cyrk tradycyjny, druga - cyrk przyszłości. Podczas występów w Pruszkowie toalety były bezpłatne. W przerwie dostępne były standardowe atrakcje dla dużych i małych. KOMPLETNY PROGRAM 2019 CYRKU ZALEWSKI Prolog - Tonito Alexis Wielkie show iluzji - Kamil Zalewski z zespołem Sztrabaty - Bruno Pokaz kóz - Ewa Pokaz psa - Tonito Alexis Antypody - Vera Kopecka Pokaz wielbłądów i koni - Kamil Zalewski Dinozaury na arenie PRZERWA Latające trapezy - Flying Michaels Sztrabaty - Maciej Najmowicz Diabolo - Georgo Hromadko Transformacje - Tonito & Stefania Laserman - Kamil Zalewski Laserowy finał - wszyscy artyści Cyrk Zalewski PRUSZKÓW 2019 kliknij i wejdź do galerii

  • Cyrk Wictoria - Czudec 2015 | Portal cyrkowy KMC

    Czy Cyrk Wictoria to rzeczywiście cyrk, który cię zadziwi? SIERPIEŃ 2015 Pod wieloma względami - tak! Zazwyczaj po wizycie w cyrku nie rozpisujemy się na jej temat, bo co w tym wyjątkowego? Przecież takich dni cyrk ma mnóstwo. Tym razem jednak zrobimy wyjątek, a to oznacza, że Cyrk Wictoria wart jest naszej i Waszej uwagi. Przede wszystkim, polecamy wszystkim miłośnikom wizytę w polskim Cyrku Wictoria. Poziom i jakość spektaklu są bardzo proporcjonalne do ceny biletu, a w wielu momentach wykraczają poza nią. Estetyka cyrku jest zadowalająca, a cyrk ten cały czas pięknieje, o czym mowa za chwilę. Niedawno na kilku wozach cyrkowych pojawiły się nowe malowidła, a będzie ich jeszcze więcej. Nad okienkiem w kasie pojawił się daszek, a już od dłuższego czasu cyrk jeździ z nową masztówką. Nie tak dawno zakupiono również nowe plansze PCV. Warte uwagi są głośniki pod cyrkowym namiotem - leżą na ziemi, a dźwięk rozchodzi się w górę, dzięki czemu otacza on widza i daje wrażenie głębi. Zazwyczaj z łatwością możemy zlokalizować źródło dźwięku, a wtedy efekty dźwiękowe są dużo uboższe. W programie nie ma lwów, słoni, akrobatów na odskoczniach, numerów grupowych... Pamiętajmy, że cyrk ten istnieje od niecałego roku - wszystko przed nim. Jednak to, co publiczność ogląda pod kopułą jest ciekawe, miłe dla oka i zmysłów, śmieszne, a także wzruszające. Na pewno nie można powiedzieć, że program to dno, bo "Wictoria" już teraz plasuje się wyżej od niejednego polskiego cyrku. Doskonale widać, że publiczności podoba się cały program. I rzeczywiście poziom numerów jest bardzo wyrównany. Iluzja jest ciekawa, trapez dynamiczny, a balans ze szkłem i człowiek guma sprawiają, że zadajemy sobie pytanie: "Jak on to robi?". Warto dodać, że pod namiotem usłyszymy wyłącznie muzykę cyrkową i filmową, co jest sporą zaletą. Minusikiem jest zbyt głośny podkład. Warto zwrócić uwagę na konferansjerkę w wykonaniu Gina Alifa. Gwarantujemy, że obecnie w żadnym innym polskim cyrku nie znajdziecie takiej jak w "Wictorii" - bardzo dobra dykcja, interesujące wprowadzenia, anegdoty, żarty w stronę publiczności. Pan Stanisław wprowadza absolutnie magiczny klimat pod namiotem, co ma wpływ na całe show. Z czystym sumieniem i w pełni obiektywnie możemy powiedzieć, że klimat panujący w Cyrku Wictoria podczas programu jest niepowtarzalny - nigdzie indziej nie znajdziecie tak ciekawego i specyficznego. Cyrk Wictoria całkowicie spełnia rolę, jaką powinny pełnić małe cyrki w każdym kraju. Mieszkańcom przeważnie małych miejscowości daje radość, zwłaszcza tam, gdzie "nic się nie dzieje". Jest ciekawą alternatywą na spędzenie popołudnia. Idźcie, a za tą cenę nie będziecie zawiedzeni. Kończąc, trzeba dodać, że w "Wictorii" spotkamy sporu pasjonatów, ludzi, którzy naprawdę lubią cyrk i nie jest to dla nich tylko pomysł na biznes. Pozdrowienia dla niezłomnego Leszka Kaczmarczyka. Miło nam też, że tak duża część załogi zna nasz serwis. Cyrk Wictoria CZUDEC 2015 kliknij i wejdź do galerii

  • Cirque du Soleil - Ovo Kraków 2018 | Portal cyrkowy KMC

    Relacja ze spektaklu "Ovo" KWIECIEŃ 2018 14 kwietnia 2018 r. obejrzeliśmy "Ovo", jedną z produkcji Cirque du Soleil. Pozwólcie, że podzielimy się z Wami spostrzeżeniami na jej temat. Podczas spektaklu widownia była zapełniona niemal do ostatniego miejsca. Fotografowanie i filmowanie jest jak najbardziej dozwolone. Przed rozpoczęciem widzowie proszeni są o nie chodzenie po widowni i nie wychodzenie z sali podczas trwania spektaklu. Spektakl razem z 20-minutową przerwą trwa 2 godziny i 10 minut, a w holu tradycyjnie można kupić gadżety "du Soleil", tradycyjnie w dziwnie wysokich cenach, przykładowo brelok za 35 zł czy płyta z muzyką za 80 zł. W ofercie widnieje także folder pamiątkowy za 60 zł, którego jednak w sprzedaży nie było. Nie będziemy opisywać dokładnie i po kolei wszystkich występów, a skupimy się na meritum sprawy. Przede wszystkim spośród wszystkich pokazów tak naprawdę około pięciu zasługuje na szczególną uwagę. Reszta jest ładnie opakowanym, przyzwoitym poziomem. Co jak co, ale "du Soleil" ma przepiękne stroje, światła i muzykę, i tego mu nie można odmówić, jednak bardziej rasowy widz zwraca uwagę na to, co w środku, co reprezentują sobą poszczególni artyści i co umieją. Numery naprawdę warte uwagi to: -sztrabaty wykonywane w duecie, bardzo zmysłowy, romantyczny numer, z trudnymi elementami. Są obrywy, piruety, szpagaty, widać, że artyści bardzo dużo pracy włożyli w to, by opanować tak skomplikowany układ, który z całą pewnością nadaje się na arenę w Monte Carlo -palot niski to numer widowiskowy sam w sobie, ten w Cirque du Soleil nie odstaje od innych tego typu numerów, są różne kombinacje, wszystko robi wrażenie, szkoda tylko, że tak krótki (4, maks. 5 minut) -diabolo to numer, który z początku nie wychodzi ponad przeciętność, ponieważ tricki prezentowane przez artystę z jedną szpulą można zobaczyć praktycznie wszędzie, ale gdy dochodzą dwie, trzy, a nawet cztery szpule, robi się bardzo ciekawie i nie każdy jest w stanie tak opanować ten rekwizyt. Duże brawa. -luźna lina pozioma to numer prezentowany przez niesamowitego Li Wei, artystę znanego z Festiwalu w Monte Carlo, kto wie czy to nie najmocniejszy punkt programu, bo to, co wyprawia ten artysta, w głowie się nie mieści, trudno nam przywołać na myśl jakiegokolwiek innego artystę na świecie, który robi takie rzeczy! Występ z Monte Carlo do zobaczenia TUTAJ . W takich chwilach szkoda jest tego, że Cyrk Słońca nie przedstawia z imienia i nazwiska swoich artystów. -batut połączony ze ścieżką akrobatyczną kończy program i również jest mocnym numerem. Duża gama figur, skoków, salt tworzy żywiołowy spektakl. Jednakowoż, tricki wykonywane na batucie nie są jakieś unikatowe. Wiele z nim mogliśmy obejrzeć podczas zeszłorocznej edycji Festiwalu Cyrku Zalewski. W numerze tym również jest wykorzystywana ściana, ale ustawienia nie pomiędzy trampolinami, a obok nich. Reszta, z całym szacunkiem dla artystów, jest ładnie opakowanym pudełeczkiem "zwykłości". Przykładowo - grupowy numer antypody. Jego mocną stroną jest tylko to, że jest wykonywany właśnie w grupie i synchronie, bo elementy jakie są tam pokazywane to głównie podstawy tej dyscypliny, które każdy lepszy artysta musi opanować. Nie ma nawet żonglowania dwiema tubami na raz. Podobnie kontorsjonistyka. Może być, ale dużo bardziej zjawiskowa i uwodzicielska jest chociażby Węgierka Elizabeth Axt! W "Ovo" pani po prostu "fajnie" się wygina, nic więcej. Gdyby nie oprawa i kostium, w zwykłym cyrku numer przeszedłby bez żadnego echa. Również akrobacje na linach są "zwykłe". Wszystko poprawnie wykonane, ładnie wykończone, ale nie ma w tym pokazie nic nadzwyczajnego, a poprzedzająca je etiuda na szarfach jest po prostu "dyndaniem" artystki. Można odnieść wrażenie, że akrobatka dopiero debiutuje na cyrkowej arenie. A co z klaunami? Są, ale trochę jakby ich nie było, zwłaszcza w pierwszej części w której nie ma klasycznych repryz, a raczej żarty sytuacyjne. W drugiej połowie dwie repryzy przyciągają oko i są naprawdę śmieszne. Jednak oprawa komiczna w "Ovo" nie może konkurować chociażby z tą jaka była w "Quidam". Bardzo ładny i kolorowy jest finał. Pojawia się konfetti, jest żywa muzyka. Dobre zakończenie programu. Antypody, akrobacje na linie, na szarfach, diabolo, kontorsjonistyka, batut to numery, które możemy nieustannie oglądać w Polsce i to w przeróżnych odmianach, często bardzo dobrych. Czy więc naprawdę spektakle "du Soleil" są aż tak wyjątkowe? Podsumowując: Oczywiście "Ovo" na większości widzów zrobi wrażenie, ale głównie dlatego, że żyjemy w Polsce i nie mamy większego porównania tego co oferuje nam Cyrk Słońca z naprawdę wielką sztuką jak to jest w Niemczech czy we Francji. Dzieci po programach wychodziły zdecydowanie znudzone i bez emocji na twarzach, bardziej od nich byli podekscytowani rodzice, którzy na siłę przekonywali, że "cyrk był fajny". Inni nie kryli drobnego rozczarowania, jeszcze inni mieli mieszane uczucia. Czy program jest wart swojej ceny? Zdecydowanie nie. Bilety raczej powinny kosztować przez pół, żeby powiedzieć, że były to dobrze wydane pieniądze. Kiedyś chodziła ogólna opinia, że to "Quidam" był najsłabszą produkcją Cirque du Soleil. Tak się składa, że obejrzeliśmy i "Quidam", i "Ovo", i możemy stwierdzić, subiektywnie ale jednak, że "Quidam" miał w sobie tą ikrę i naszym zdaniem - prezentował numery na wyższym poziomie artystycznym. W "Ovo" ma się wrażenie, że organizatorzy próbują ukryć mieszany poziom występów za kolorowymi kwiatkami, liśćmi, czułkami i innymi leśnymi atrybutami. W starciu z produkcjami takich gigantów jak "Knie", "Arlette Gruss", "Krone", "Bouglione", "jajo" raczej poległoby. Niemniej, ciężko polemizować z tym, że w Polsce na co dzień trudno spotkać widowisko cyrkowe na takim poziomie. Cirque du Soleil - Ovo KRAKÓW 2018 kliknij i wejdź do galerii

  • Fővárosi Nagycirkusz - Magia Kobiet 2020 | Portal cyrkowy KMC

    W świecie obrazów i rzeźb - z wizytą w Fővárosi Nagycirkusz SIERPIEŃ 2020 Po raz kolejny odwiedziliśmy Fővárosi Nagycirkusz w Budapeszcie i obejrzeliśmy najnowszy spektakl, którego myślą przewodnią jest podróż po świecie najsłynniejszych obrazów i rzeźb przedstawiających kobiety, bowiem program letni 2020 poświęcony jest motywowi kobiety w sztuce. Widowisko z przyczyn oczywistych zainaugurowano później niż zakładano - niecały miesiąc temu. Na jedynym programie tamtego dnia, który odbył się o godzinie 11:00 zgromadził się niemal komplet widzów. Część miejsc ze względów technicznych była wyłączona z użytku. Przez okres kwarantanny w Stołecznym Cyrku zaszły spore zmiany. Wdrożono nowe oświetlenie LED, dzięki czemu światła dają teraz głębsze barwy oraz szerszy wachlarz kolorów. Ponadto wymieniono część foteli na nowe oraz wyremontowano sufit. Zamontowano też więcej interaktywnych ekranów. Obsługa cyrku bezwzględnie stosuje maseczki ochronne przy kontaktach z widzami, natomiast nie ma obowiązku zasłaniania ust i nosa przez widzów podczas wizyty w cyrku. Musimy przyznać, że byliśmy bardzo sceptycznie nastawieni do nowego widowiska Fővárosi Nagycirkusz, które na pierwszy rzut oka wydawało się bardziej teatrem na arenie niż cyrkiem. Dodatkowym 'minusem' wydawał się być fakt braku klasycznego klauna i zastąpienia go grupą pięciu kobiet specjalizujących się w pantomimie. Jednak nic bardziej mylnego! Ale o tym w dalszej części artykułu. Widowisko rozpoczyna angielsko - węgierski Duo Fosset w numerze bambuk. Jest to pokaz pełny osobistej relacji między artystami, ogląda go się bardzo dobrze, poszczególne tricki wykonywane są z niezwykłą precyzją, a całość kończy się spadającym konfetti, jednak brakuje "tego czegoś", występ jest świetny, ale znaleźliby się artyści prezentujący jeszcze więcej. Jako druga na arenie pojawia się Rosjanka Svetlana Krachinova, która prezentuje pokaz kotów domowych. Mogłoby się wydawać, że będzie to pokaz kiczowaty, taki, jaki dobrze znamy chociażby z kilku polskich cyrków odwiedzających wsie i małe miasteczka. Nic bardziej mylnego! To prawdziwy majstersztyk! Wszystko ujęte jest w folkowej, humorystycznej oprawie, koty bezbłędnie wykonują poszczególne sztuczki, wszystko wygląda niezwykle lekko i naturalnie, aż miło ogląda się taką wzorcową współpracę i więź między człowiekiem a zwierzęciem! To po prostu trzeba zobaczyć. Małe zwierzęta wcale nie oznaczają niskiego poziomu numeru! Warto zwrócić uwagę na starannie udekorowane rekwizyty. Wspaniała idylla przedstawiona na arenie. Pora na jedne z najbardziej utalentowanych artystek współczesnej Europy - Kolev Sisters pochodzące z Bułgarii i Włoch. Do Budapesztu przyjechały prosto z Monachium, gdzie w lutym 2020 występowały w słynnym Circus Krone. Mieliśmy tam okazję podziwiać ich umiejętności, które przez okres kwarantanny wcale nie zmalały. Pozwólcie więc, że przytoczymy to, co napisaliśmy o siostrach Kolev w lutym: "Prezentują hand to hand z typowo męskimi, bardzo ciężkimi trickami, w kobiecym i jakże lekkim wydaniu. Ciężko to opisać, a najlepiej zobaczyć na własne oczy. Siostry dostają jedną z największych owacji w całym przedstawieniu." Czwarty i ostatni numer zamykający pierwszą część to akrobacje na huśtawkach w wykonaniu 6 - osobowej trupy Skokov z Rosji. Warto podkreślić, że tworzą ją jedynie kobiety, a mimo to wykonują tricki typowe dla mężczyzn - trudne i niebezpieczne! Najwyższy poziom wykonania, ogromna precyzja, widać lata ćwiczeń i wyrzeczeń, widać profesjonalizm. Zasłużony aplauz! Po przerwie przed oczyma widzów ukazuje się wielkie show - latające trapezy i włosko - chilijska grupa Flying Wulber, akrobaci światowej sławy. Znakomici trapeziści! Są salta w przód i tył, są piruety i obroty, jest potrójne salto, wszystko z niezwykłą lekkością i w bardzo dobrym tempie. Piękne stroje, znakomite wprowadzenie, widownia szaleje. Numer na miarę najlepszych aren i na takich też ci artyści występują. Wszyscy wiemy, że latające trapez to pokaz bardzo romantyczny, tak też jest w tym przypadku. Kilkanaście minut później widzowie podziwiają dużą iluzję w wykonaniu tria artystek z Włoch o pseudonimie The Rock Sisters. Iluzjonistki ubrane są w czarne troje, mają różowe włosy. Towarzyszy im mocna, rockowa i metalowa muzyka. Prezentują klasyczne tricki jakie można podziwiać m.in. w Cyrku Zalewski, tylko z nieco zmienionymi rekwizytami. Jest zatem przebijanie płonącymi kolcami, przywiązywanie do słupa i szybka zamiana miejsc, pojawianie się ludzi w pustej początkowo klatce. Można by rzec - standardowe tricki. Tak, ale prezentowane z taką charyzmą i w takiej oprawie, że ma się wrażenie jakby się zasiadało na show w Las Vegas. Warto skupić wzrok na te kilka chwil. Przed widzami znów prezentuje się Svetlana Krachinova, tym razem w pokazie z tchórzofretkami i w innym, aczkolwiek także, ludowym stroju. Ktoś mógłby powiedzieć, że tchórzofretki nie nadają się do cyrku. Warto jednak zwrócić uwagę, że zwierzęta te pojawiły się m.in. na arenie paryskiego Cyrku Bouglione, zatem są w świecie cyrku dogmaty z którymi się nie dyskutuje. I znów tak samo jak z kotami - piękny, sympatyczny numer, a zwierzęta wykonują bardzo podobne tricki jak koty. Są niezwykle zwinne i urocze. Czy numer ten pasuje na dużą arenę? Zdecydowanie tak! Pora na przedostatni numer - cztery kontorsjonistki z Mongolii występujące pod pseudonimem Odyss Contorsion. Klasyczny pokaz gibkości ludzkiego ciała, robiący wrażenie na zebranych ludziach. Jest tu harmonia, choreografia, piękno, pasja, zgranie. Numer dostojny i robiący wrażenie. Aż wreszcie wielki finał - na arenę wkraczają rodacy Odyss Contorsion - Trupa Zola z Mongolii, laureat tegorocznego Festiwalu w Monte Carlo. Oni również w lutym 2020 występowali na arenie "Krone". Deska w ich wykonaniu to show przewyższające ludzkie możliwości, rzecz niesamowita i wręcz niewiarygodna. Kulminacyjnym punktem jest skok na piramidę i utworzenie figury składającej się z sześciu akrobatów. Jedyna taka grupa na świecie! I na koniec najbardziej odważny eksperyment władz cyrku budapesztańskiego - grupa pięciu kobiet - mimów z Ukrainy występujących pod pseudonimem Planshet Theatre. Pełnią one rolę klaunów. Występują jednak z minimalnym make up'em, z brokatowymi noskami klauna i kolorowymi chustami. To wszystko. I znów pozytywne zaskoczenie, repryzy prezentowane przez panie bardzo profesjonalne, mimo obaw, nie były kuglarskie, nie niosły przerostu formy nad treścią. Były inne niż wszystkie, inteligentne, eleganckie, ale przy tym piekielnie zabawne. Eksperyment udany, Budapeszt nie zawiódł. W programie bierze udział ponad 40 wykonawców. Całość kończy się słynną piosenką zespołu Boney M pt. "Sunny". Są wielkie brawa i piski, są wyrazy uznania i szacunku. Kolejny bardzo oryginalny show węgierskiego cyrku okazał się sukcesem. Jest on inny niż wszystkie, w całej Europie nie znajdziemy cyrku o podobnym klimacie. Słowem - warto. Letni spektakl 2020 Fővárosi Nagycirkusz stał na niezwykle wysokim poziomie, jest to na pewno jedno z najlepszych przedstawień jakie było wystawiane w tym miejscu w przeciągu ostatnich kilku lat. Sprawia, że człowiek znów czuje się jak dziecko, że na jego twarzy, nawet mimowolnie, pojawia się uśmiech i zauroczenie. Stołeczny Cyrk w Budapeszcie to miejsce do którego zawsze chętnie się wraca, a każda wizyta w nim to jak odwiedziny u dobrych znajomych. To inny świat, nowatorskie podejście do sztuki z jednoczesnym poszanowaniem tradycji, magia cyrku działa, cyrk wciąż jest żywy, wciąż zachwyca, wciąż jest wielki. Tu, w Budapeszcie, sercu Węgier, domu wszystkich węgierskich artystów cyrkowych, czuć to najlepiej. Polecamy Wam to miejsce i ten spektakl, tych wykonawców i ten klimat. Warto. Warto dać się na nowo oczarować cyrkiem przyszłości, który dostępny jest dla nas już dziś. Fővárosi Nagycirkusz MAGIA KOBIET 2020 kliknij i wejdź do galerii

  • Richter Florian Cirkusz - Zamardi 2021 | Portal cyrkowy KMC

    Z wizytą w cyrku Floriana Richtera - klasyka cyrku w świeżym wydaniu LIPIEC 2021 W środowy wieczór, 14 lipca, po dwóch latach ponownie odwiedziliśmy Richter Florian Cirkusz, który przez okres wakacji stacjonuje zawsze w Zamardi nad Balatonem przy głównej trasie samochodowej. Richter Florian i jego zespół po raz kolejny udowodnili, że można robić klasyczny cyrk ze świeżym, współczesnym wydaniem. W roku 2021 obok cyrku czynny był park cyrkowy wraz z restauracją i noclegami w którym można było spać, jeść, korzystać z atrakcji dla dzieci, zwiedzać zwierzyniec i podziwiać krótkie występy cyrkowe w ciągu dnia. Każdego wieczora o 20:00, z wyjątkiem niedziel, grane było widowisko 2021 poświęcone 200-leciu działalności artystycznej rodziny Richter, która swoje występy zaczynała w Berlinie pod Bramą Brandenburską. O jubileuszu informują materiały reklamowe i logo nad kurtyną, natomiast podczas trwania spektaklu, zacna rocznica nie jest zbyt mocno podkreślana. Cyrk Floriana Richtera reklamowały plansze zeszłoroczne i nawet te sprzed pięciu lat. Można było na nich także znaleźć informację o parku cyrkowym dla rodzin. Zarówno przed programem, w trakcie przerwy jak i po programie można bezpłatnie zwiedzać cyrkowy zwierzyniec w którym znajdują się konie, wielbłądy, kuce, lamy, zebry i słonica Sandra. Dlaczego napisaliśmy, że Richter Florian Cirkusz to klasyka w nowoczesnym wydaniu? Świadczy o tym wiele dowodów. Przede wszystkim widowisko posiada bardzo bogatą oprawę świetlną - tak naprawdę niemal wszystkie światła znajdujące się pod szapitem są ruchome, a do tego mogą przybierać naprawdę przeróżne barwy. Idealnie komponują się ze śnieżnobiałym plawitem z logiem i nazwą cyrku. Całości obrazu dopełnia wysoka kurtyna w kształcie łuku, która również jest mistrzowsko podświetlona oraz oczywiście ukraińska orkiestra wraz z nową piosenkarką, która przybiera również rolę konferansjerki, albowiem w Richter Florian Cirkusz nie ma konferansjera jako tako, numery "lecą jeden za drugim", a większość artystów jest przedstawiana dopiero na finale. W trakcie show widzowie "poznają" jedynie klauna, dyrektora cyrku, jego dzieci oraz grupę akrobatów na odskoczniach. Co więcej, w cyrku czuć ducha współczesności, ponieważ orkiestra gra wiele współczesnych kawałków muzycznych w naprawdę świetnym, cyrkowo - orkiestrowym wydaniu. Prologiem jest krótki taniec konia dosiadanego przez Angelinę Richter oraz słonicy Sandry. Chwilę potem rozpoczyna się jakże żelazny punkt wszystkich renomowanych programów cyrkowych - tresura koni prowadzona przez Floriana Richtera. Klasyczne cyrkowe tricki ubrane do współczesnej oprawy świetlnej i muzycznej. Konie chodzą jak w zegarku, a jest ich niemało, bo w pewnym momencie aż 12. Co chwila jakiś schodzi, jakiś wychodzi. Dynamika pokazu jest duża, ale Florian doskonale nad wszystkim panuje. Jest to naprawdę znakomita tresura i jeżeli mielibyśmy ją porównać do jakiejś znanej polskiej widowni, to porównalibyśmy ją do tresury koni Braiana Casartelli z Circo Medrano - oba występy są na bardzo zbliżonym poziomie. To nie jedyny numer zwierzęcy w tym węgierskim cyrku. Tuż przed przerwą mamy okazję podziwiać bardzo interesującą i rzadko spotykaną tresurę mieszaną wielbłądów i słonicy Sandra, która chodzi między parami wielbłądów, wykonując przy tym różne tricki. Na środku areny siada i kładzie się, a wielbłądy biegają wkoło areny, a także siadają. Całość jest niezwykle miła dla oka. Dodajmy, że prawdopodobnie są to już ostatnie chwile na arenie dla słonicy Sandry, która jest już w sędziwym wieku jak na cyrkową artystkę i niebawem przejdzie na zasłużoną emeryturę. Pierwszym numerem po przerwie jest kolejna tresura mieszana, tym razem wielbłądów i zebr prowadzona przez Kevina Richtera. I znów możemy oglądać typowe zwierzęce umiejętności w egzotycznym wydaniu. Numer nie jest przydługi, a jego tempo jest naprawdę wysokie. Nie ma tu miejsca na przysypianie. W tygodniu Trupa Kevina Richtera występuje w swoim cyrku - matce. Prezentuje w nim dwa numery - ścieżkę akrobatyczną oraz deskę. Ścieżka akrobatyczna utrzymana jest w koncepcji wojowników ninja. Są salta, śruby, wyskoki, przewroty. Publiczności bardzo podobają się tego typu akrobacje, które przecież wymagają nie lada wysiłku, ponieważ artyści rozbieg zaczynają dosłownie na końcu namiotu, jeszcze w garderobie, a kończą na samym przodzie areny, tuż przy lożach. Jest to świeży numer, opracowany przez Kevina i jego zespół w zeszłym roku. W drugiej części ci sami artyści występują w akrobacjach na desce. Opisywaliśmy już je dla Was przy okazji wizyty w Budapeszcie. Filmik z występu możecie także znaleźć na naszym kanale na YouTubie. Funkcję klauna wieczoru pełnił PomPom, który jest bardzo doświadczonym klaunem. W jego występach nie ma miejsca na kicz, przaśne żarty, czy nieudolne kopie wielkich gwiazd. Bawi i to wyśmienicie, a co najciekawsze - w większości wyjść nie towarzyszy mu żadna muzyka, a mimo to każdej repryzie towarzyszy maksymalne skupienie publiczności, a zarazem cisza tam, gdzie jest ona wymagana. Jednym z ciekawszych występów jest ten podobny do repryzy Mr Chapa w której PomPom za pomocą wielkich słuchawek lekarskich wsłuchuje się w odgłosy dobiegające z głów widzów. Na arenie występuje także wirtuoz diabolo, francuski mistrz Pierre Marchand, który ma za sobą współpracę z paryskim cyrkiem zimowym Bouglione. Jego występowi towarzyszy żywa, nastrojowa muzyka oraz dynamiczna gra świateł. Pierre to artysta przez duże A. Na te kilka minut, całym sobą żyje występem, na koniec którego po prostu pada na arenę i dziękuje widzom za tak gorący aplauz. Pokaz diabolo w jego wykonaniu jest absolutnie bezbłędny i dopracowany w najdrobniejszym szczególe, po prostu - pełen profesjonalizm. W programie znalazło się także miejsce dla antypodów, które nie zostały ujęte w wykazie numerów na stronie internetowej. Szeroki wachlarz swoich umiejętności prezentuje młoda artystka, która robi to naprawdę świetnie. Poziomowi numeru bardzo pomaga oprawa świetlna, która zdecydowanie podwyższa doznania estetyczne u widzów. Bardzo dobre kobiece antypody. Widowisko kończą akrobacje trzech motocyklistów w kuli śmierci w wykonaniu brazylijskiej grupy Diorios. W tym występie kula znajduje się na platformie i jest dzielona góra - dół. Sam numer był robiony bardzo na szybkości, trwał może 4 minuty. W środowym programie zabrakło człowieka - kuli armatniej, mimo, że siatka i armata były gotowe. Zapewne ma to związek z tym, że w tygodniu do programu dochodzą dwa dodatkowe numery Richterów i nie ma potrzeby dodatkowego wydłużania widowiska. Piętą Achillesową show jest brak numerów górnych, ale nawet bez nich cyrk daje radę! Całość kończy bajkowo wyreżyserowany taniec finałowy. Warto nadmienić, że choreografia została ułożona przez profesjonalnego reżysera, który współpracuje z wieloma cyrkami, a drugi sezon z rzędu z Richter Florian Cirkusz. Na zakończenie przedstawienia, Florian Richter gorąco zaprasza wszystkich widzów na cyrkową arenę do wspólnych zdjęć z wykonawcami widowiska 2021. Sam program ogląda się naprawdę znakomicie. Praktycznie nie ma w nim statycznych, nostalgicznych numerów i "leniwej" muzyki. Są mocne brzmienia, dużo ruchu, dynamiki, po prostu jest ogień! Richter Florian Cirkusz to naprawdę interesująca propozycja dla wszystkich miłośników prawdziwej sztuki cyrkowej. Wielki cyrk, który nie tylko "wygląda", ale też zachwyca poziomem. Składamy ogromne wyrazy uznania dla całej cyrkowej załogi, która każdego wieczora daje z siebie wszystko. Richter Florian Cirkusz ZAMARDI 2021 kliknij i wejdź do galerii

  • Cirque du Soleil - Quidam Estero 2013 | Portal cyrkowy KMC

    Poznaj "Quidam" Cirque du Soleil SIERPIEŃ 2013 Zapraszamy do lektury relacji ze spektaklu jednego z najlepszych cyrków świata. Oczywiście chodzi tu o Cirque du Soleil oraz program "Quidam". "Quidam" opowiada o dziewczynce, która nudzi się, a rodzice nie zwracają na nią uwagi. Klaun bez głowy zabiera ją w świat marzeń i snów, gdzie wszystko jest możliwe. Tam spotyka postacie, które rozweselają ją i sprawiają, że zapomina o nudzie. Cyrk przyjechał w około dwudziestu tirach. Tabor stanowią głównie białe naczepy z niewielką naklejką z nazwą cyrku z tyłu i kontenery morskie. Dwa tiry są oblepione okleinami z nazwą spektaklu - to wizytówka, a zarazem reklama. Początkowo "Quidam" był grany pod namiotem. Potem został przystosowany do występów w halach. Był prezentowany przez ponad dwa dzieścia lat. Pokaz bez 15-minutowej przerwy trwa równe dwie godziny. W holu można zakupić gadżety Cirque du Soleil - torby, diabolo, piłeczki do żonglowania, maski, a także płyty DVD i CD ze spektaklu "Quidam", breloczek i folder, gdzie znajdziemy wspaniałe zdjęcia i wszystkich wykonawców show. Artyści starają się przenieść widza w świat snu i marzeń. Udaje im się to znakomicie! Widz ma wrażenie jakby śnił razem z dziewczynką. A to za sprawą muzyki, światła, strojów i wyczynów, które pozornie zdają się być niemożliwe. Show otwiera klaun i jego znakomita repryza. Początkowo uspokaja widzów, zmienia ich miejsca, wygłupia się. Na koniec włącza radio i słucha hitów z innych przedstawień Cyrku Słońca (między innymi Kumbalawe i Alegria), żartując z nich. Wreszcie właściwy początek. Wchodzi dziewczynka i śpiewa piosenkę. Kilka minut później na scenie pojawia się koło reńskie - numer na przyzwoitym poziomie. Następnie żonglerka. Artysta żongluje dosłownie wszystkim - piłkami, kapeluszem i parasolką, nawet rozłożoną! Pokaz dosyć ciekawy. Po krótkim tańcu z zimnymi ogniami, na czerwonych niczym wino szarfach prezentują się piękne artystki. Kolejny numer na przyzwoitym poziomie, ale z małą ilością tricków. Wreszcie przychodzi czas na jeden z najlepszych występów tego wieczoru - skakanki. Oszałamiający pokaz zwinności i gibkości przy niezwykle żywej i skocznej muzyce "Zydeko". W pewnym momencie artyści skaczą nawet przez trzy liny! Niezwykłe popisy robią potężne wrażenie na publiczności. Nic dziwnego, że na koniec pokaz ten został nagrodzony gromkimi, głośnymi brawami, a nawet gwizdami. Niesamowite! Ostatnim pokazem zamykającym pierwszą część są akrobacje na trapezach kołowych w wykonaniu trzech kobiet ubranych z piękne, biało-czerwone stroje. Wyjątkowo interesującym punktem ich występu jest moment, kiedy wszystkie trzy znajdują się na jednym rekwizycie. Część drugą rozpoczyna Ukrainka z numerem stójkarskim, podobnym do tego, jaki w roku 2012 prezentowała Nanou w Cyrku Korona. Warto dodać, że wszystkie elementy są wykonywane, gdy scena się kręci. Numer na wysokim poziomie, a przy tym dosyć ciekawy. Łagodnie przechodzimy do następnego pokazu jakim są akrobacje na pięciu linach pionowych. Świetna synchronizacja i efektowne tricki sprawiają, że występ odbiera się bardzo dobrze. Teraz na scenie pojawia się męsko-kobiecy duet. Hand to hand w ich wykonaniu budzi ogromny podziw i niedowierzanie. Wszystko na obrotowej scenie! Ostatni pokaz to bardzo efektowne skoki i salta. Artyści wskakują na piramidę złożoną nawet z czterech osób! Przeskakują też od partnera do partnera z końców sceny. Robi wrażenie! Należy wyróżnić też repryzy - niebanalne i bardzo, bardzo śmieszne. Spaść z krzesła można podczas "kręcenia filmu". Teoretycznie przeciętna, oklepana repryza. Nic bardziej mylnego! Artysta podczas około 10-minutowego występu przełamuje jakiekolwiek granice między występującymi a widownią. Znakomity występ! Niestety w spektaklu zabrakło pokazu diabolo. 80% tricków, które pojawiają się w "Quidam" można zobaczyć w tradycyjnym cyrku, także polskim. Pozostałe 20% to niespodziewane i oryginalne tricki, które ciężko zobaczyć w innym miejscu. "Quidam" to przedstawienie, które reprezentuje wysoki poziom artystyczny. Należy jednak dodać, że "du Soleil" ma w swojej ofercie jeszcze lepsze spektakle. Pełen profesjonalizm, muzyka i śpiew na żywo, znakomita oprawa świetlna sprawiają, że pokaz odbiera się bardzo dobrze. Nic więc dziwnego, że na koniec oklaskom nie było końca, a artyści otrzymali owacje na stojąco. Cirque du Soleil - Quidam ESTERO 2013 kliknij i wejdź do galerii

  • Fővárosi Nagycirkusz-Karnawał zwycięzców | Portal cyrkowy KMC

    "Karnawał zwycięzców" - relacja z przedstawienia LUTY 2018 16 lutego 2018 r. obejrzeliśmy program zatytułowany "Karnawał zwycięzców w cyrku" przygotowany przez Fővárosi Nagycirkusz. Zachęcamy do lektury relacji z przedstawienia. Na wstępie dodamy, że na widowisku frekwencja wyniosła około 65 %, co jest bardzo zadowalającym wynikiem biorąc pod uwagę fakt, że programy w tygodniu odbywają się o 15:00 i to niemal przez cały rok, a jedyną formą reklamy jest tak naprawdę Internet. Węgrzy po prostu lubią cyrk! W przedstawieniu bierze udział ponad 30 artystów. Jako pierwszy na arenę wychodzi DUET ROMANCE z Rumuni, który dał się już poznać węgierskiej publiczności dokładnie przed rokiem, także w Budapeszcie, wtedy prezentował sztrabaty, dziś - miłosny taniec na maszcie. Jest to występ pełen humoru, bliskości, flirtu - i to na wysokości. Piękna oprawa i reżyseria pokazu dodają mu wartości. Numer piękny, ale trzeba uczciwie przyznać, że nie wyróżnia się zbytnio unikatowymi trickami, a raczej takimi, które wykonuje większość duetów na maszcie. Wideo TUTAJ . Następnie po raz pierwszy witamy klaunów - TRIO WITHOUT SOCKS z Rosji. Artyści przełamują tradycyjne postrzeganie klaunady, wprowadzając w swoich repryzach świeżość i inteligentny humor. Ulubieńcy dzieci i dorosłych. Nic dziwnego, że w roku 2017 zostali wyróżnieni nagrodą Cyrku Nikulin. Kto wie, czy nie pojawią się kiedyś w Monte Carlo (dziś już wiemy, że pojawili się ). Wideo TUTAJ , TUTAJ , TUTAJ i TUTAJ . Po artystach z Rosji widzowie podziwiają absolutnie niezwykłe popisy na sztrabatach, a chwilę potem na bungee w wykonaniu wspaniałego ukraińskiego DUETU FEELING . Brawurowe są zwłaszcza wyczyny na bungee, które potrafi rozciągnąć się od samej kopuły, niemal do ziemi. Numer wymaga ogromnego zaufania i sporej porcji odwagi. Pozostajemy na Ukrainie powiem bardzo oryginalną żonglerkę prezentuje teraz STANISLAV VYSOTSKYI , który na początku żongluje nogami i ramionami, mając przy tym związane ręce. Piłek przybywa i przybywa, a Ukrainiec, operując już rękami, wykonuje przy tym liczne akrobacje. Wideo TUTAJ . Pierwszą część widowiska zamyka historyczny wręcz numer poczta węgierska (poprzedzony wyższą szkołą jazdy) prezentowany przez ojca i syna - FLORIANA I KEVINA RICHTER z udziałem 22 koni! Przypomnijmy, że Florian Richter jest laureatem 32. Festiwalu w Monte Carlo. Numer zapierający dech w piersiach, jedyny w swoim rodzaju, absolutne mistrzostwo świata ukazujące potęgę węgierskiej sztuki cyrkowej. Wideo TUTAJ i TUTAJ . Drugą połowę rozpoczyna NARODOWA TRUPA AKROBATYCZNA Z CHIN prezentując przepiękne kombinacje z parasolkami, a zatem bardzo tradycyjny, chiński numer, który sprawia, że naprawdę możemy poczuć się jakbyśmy byli w Chinach. Precyzja - to słowo najlepiej opisuje ten akt. Wideo TUTAJ . Na arenę wkraczają YAN SOKOLOVSKY I MARIA ILIENKO z Ukrainy. Yan prezentuje nowoczesny numer jakim są akrobacje rowerowe. Pokaz jest utrzymany w konwencji randki w której rowerzysta wykonuje niezliczone ewolucje nad siedzącą/leżącą partnerką. Łotysz ANDREJS FJODORVS przedstawia widzom swoich przyjaciół - kilkanaście śnieżnobiałych gołębi i dwa psy. Zwierzęta są znakomicie ułożone i widać, że współpraca z trenerem układa się naprawdę rewelacyjnie. Nie trzeba być specjalistą, by zobaczyć, że artyście bardzo zależy na zwierzętach. Oryginalny pokaz, który udowadnia, że pokaz gołębi nie musi być kiczowaty. Same ptaki wykonują bardzo zbliżone tricki do papug, m.in. przelot nad publicznością. Wideo TUTAJ . Pora na mistrzów hand to hand. Francusko-kubański DUET SOLYS powstał w 2010 roku i występował na najlepszych arenach świata, m.in. w Cyrku Ringling. Wspaniały pokaz siły, precyzji i granic ludzkich możliwości. Bardzo oryginalnie wkomponowany wątek francuski w postaci rekwizytu w kształcie Wieży Eiffela. Wideo TUTAJ . Czas na finałowy numer wieczoru - napowietrzne akrobacje w wykonaniu legendarnej rosyjskiej GRUPY GALLEA założonej w 1982 roku przez Nikolaya Voydanika. Teraz przywództwo w trupie przejęła jego córka, a niewyobrażalny układ napowietrzny, który można zobaczyć w Budapeszcie jest prezentowany od 1991 roku. Wideo TUTAJ . Program kończy się tradycyjną paradą artystów podczas której brawa rozbrzmiewają bez końca, a publiczność jak zwykle wychodzi w pełni usatysfakcjonowana. Fővárosi Nagycirkusz KARNAWAŁ ZWYCIĘZCÓW 2018 kliknij i wejdź do galerii

  • DOOKOŁA CYRKU | Portal cyrkowy KMC

    Internet daje nieskończone możliwości. Teraz możecie zobaczyć cyrki na całym świecie tak jakbyście tam byli i stali zaraz obok kasy! Możecie także obejrzeć cyrkowe bazy i stałe budynki. Kliknij na zdjęcie wybranego cyrku, aby zobaczyć go dzięki Google Street View! Jeżeli wiecie o podobnych zdjęciach, informujcie nas o tym, a na pewno dział zostanie zaktualizowany. Miłej zabawy! To play, press and hold the enter key. To stop, release the enter key.

  • Richter Florian Cirkusz - Miszkolc 2021 | Portal cyrkowy KMC

    Tydzień przed końcem sezonu - odwiedzamy po raz drugi RFC PAŹDZIERNIK 2021 Dokładnie za tydzień, 24 października, Richter Florian Cirkusz zakończy w Veresegyház swój sezon objazdowy 2021 [EDIT: Ostatecznie cyrk przedłużył swoją trasę do połowy listopada]. Na chwilę przed ostatnim programem odwiedziliśmy po raz drugi w tym sezonie cyrk Floriana Richtera, który właśnie do 17 października stacjonował w Miszkolcu blisko słowackiej granicy. Publikowaliśmy już wcześniej relację z tournee 2021, ale mamy nadzieję, że i ten artykuł Was zaciekawi, ponieważ u Floriana zmieniło się prawie wszystko, a my wgłębimy się właśnie w te różnice. Na programie o 11:00 pod namiotem zjawił się niemal komplet widzów. Jeszcze przed godziną 10:00 przed kasą zaczęli ustawiać się goście chcący wejść pod namiot. W Miszkolcu cyrk wystawił 6 programów. Miasto to naprawdę lubi cyrk i jest pewniakiem na trasie wielu węgierskich trup. W Richter Florian Cirkusz zaszło sporo zmian od naszej ostatniej wizyty w Zamardi w lipcu 2021. Przede wszystkim, o czym pisaliśmy wcześniej, zniknęli wszyscy "zewnętrzni" artyści. Dyrekcja obawiała się, że kraj ponownie zostanie zamknięty tak jak rok temu. Program obejrzany przez nas był zasadniczo całkowicie innym programem od tego znanego znad Balatonu. Ze względu na fakt, że trupa Kevina Richtera wyjechała na Festiwal do Latiny, dyrekcja zorganizowała zastępstwo. Pojawiła się Alena Richter wraz z mężem, synem i jego żoną. Ponadto w tym tygodniu widzowie mogli zobaczyć duet napowietrzny oraz Damiana Franco z pokazem papug. W widowisku mieszkańcy Miszkolca zobaczyli 6 numerów zwierzęcych i 3 z udziałem artystów oraz oczywiście repryzy Klauna Pom Pom. Ponadto w porównaniu do występów z wakacji, w cyrku zastosowano inne oświetlenie. Jest mniej klasycznych głowic, za to więcej świateł statycznych i obracających się LEDów, natomiast dotychczasowy namiot foyer teraz jest wykorzystywany jako jedna z dwóch stajni dla zwierząt. Zniknęła piosenkarka, a program prowadzi Mihaly Richter, mąż Aleny. Wydawać by się mogło, że Richter Florian Cirkusz w wersji niewakacyjnej wypada przeciętnie, ale dementujemy te pogłoski. Cyrk wciąż zachwyca publiczność i oferuje wysokiej jakości rozrywkę. Już samo rozpoczęcie jest takie jakie na klasyczny, przyzwoity cyrk przystało - krótka repryza Klauna Pom Pom rozgrzewa publiczność, a w takt muzyki powitalnej wbiega na arenę największa (dosłownie) gwiazda Cyrku Richter Florian - 45-letnia słonica Sandra. Publiczność daje się porwać dobrej zabawie. W porównaniu do lata, pokaz konny Floriana został podzielony. Teraz stanowi piękną klamrę kompozycyjną i jest pierwszym oraz ostatnim numerem w programie. Florian i jego konie to klasa sama w sobie. Absolutny top, esencja pokazów ze zwierzętami, mistrzostwo wykonania i wzór współpracy z końmi. Nie bez kozery mówi się, że wyznacznikiem każdego szanującego się cyrku jest pokaz koni. Florian Richter potwierdza tę tezę i porywa publiczność w wir konnego galopu. Widzowie nagradzają słynnego artystę gromkimi brawami. Także w jednym z dwóch numerów egzotycznych zmienił się nieco podkład muzyczny. W Miszkolcu widzowie nie usłyszeli muzyki najbardziej znanej z Circo Medrano, także z pokazu egzotyki. Ale zapomnijmy o szczegółach, a przejdźmy do tego, co naprawdę istotne, czyli do samego pokazu. Jak pamiętacie z naszej poprzedniej relacji lub nie, w tegorocznym widowisku możemy obejrzeć dwie tresury egzotyczne. Pierwsza z nich jest prezentowana tuż przed przerwą i obejmuje tresurę mieszaną słonia oraz wielbłądów. Jest to o tyle ciekawy pokazy, ponieważ w dzisiejszych czasach jest rzadko spotykany. Polskim fanom na myśl od razu powinien przyjść do głowy program 2009 Cyrku Zalewski i podobny pokaz w wykonaniu niemieckiej rodziny Quaiser. Oglądając pokazy zwierząt Floriana można poczuć się jak dziecko, gdyż są one dokładnie takie jakie wszyscy pamiętamy z naszych pierwszych wizyt w cyrku. Na arenie dzieje się magia, a serce raduje się, że europejski cyrk wciąż pielęgnuje swe korzenie. Ciepły w odbiorze pokaz papug prezentuje Damian Franco. Tego roku wraz z partnerką występował w Fővárosi Nagycirkusz, tym razem na arenie u Floriana jest sam. Papugi od razu kradną serca małej i dużej widowni. To ptaki niezwykle inteligentne i przyjazne, obdarzone wielkimi zdolnościami. Finałowym trickiem pokazu jest oczywiście przelot nad głowami publiczności, co wywołuje uśmiech, zadziwienie, a nawet wzruszenie. Pokazy z papugami zawsze ogląda się fantastycznie! Damian prezentuje także drugi numer - komiczny pokaz na bębnie i przy użyciu wahadełek na linkach. Bardzo oryginalnym i nawiązującym do współczesnych czasów numerem jest pokaz napowietrzny na linie pionowej w duecie. Już sam ten fakt kwalifikuje ten występ do kategorii rzadkich, jednak artyści nie poprzestają na tym i zaskakują publiczność świetlnymi iluminacjami zainstalowanymi w ich kostiumach. Co więcej - światełka zmieniają się dokładnie w takt muzyki, wchodząc tym samym w skład oprawy i choreografii. Bardzo intrygujący numer, mimo, że naszym skromnym zdaniem wymaga jeszcze drobnego rozbudowania - większej ilości tricków lub wydłużenia tych już istniejących. Jednak na te kilka minut człowiek wtapia się w świecący świat, przenosi się w inny wymiar, przestrzeń. Klimat zrobiony fachowo na 100 %! Najlepszym numerem w programie, nie tylko według nas, ale także według publiczności, która zaserwowała największy aplauz, jest lina luźna w wykonaniu żony Szebasztiana Richtera - Thu Hien Nguyen. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że numer ten jest szalenie trudny, nie każdy się do niego nadaje, dlatego też jest tak rzadko spotykany na arenach cyrkowych. Thu Hien to młoda dziewczyna, która wręcz zapiera dech w piersiach swoim kunsztem, wytrenowaniem, nieużywaniem żadnych "wspomagaczy". Już od pierwszej minuty widać pasję, hektolitry wylanego potu i masę godzin treningów. Na koniec tego występu wydaje się, że publiczność przyszła pod namiot tylko dla tej młodej artystki. Aplauz i uznanie są potężne. Nic dziwnego, bo to, co widzowie zobaczyli w dniu dzisiejszym wgniata w krzesło. Poza wyżej wymienionymi numerami w widowisku widzowie zobaczyli jeszcze pokaz pudli prezentowany przez Alenę Richter. Jak już wielokrotnie podkreślaliśmy, artystka ta zawsze budzi w nas duże uznanie i szacunek. Pieski w zasadzie pracują same, a pani Alena doskonale wie jak zaprezentować się na arenie. Kto chce poczytać więcej, odsyłamy do relacji z Budapesztu. Warto zwrócić także uwagę na to, że cała rodzina Aleny Richter jak i ona sama, ma bardzo ładne, bogate fraki wysokiej jakości. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to przysłowiowa lipa, a porządny strój. Przez to wyraża się także szacunek wobec widza. Klasa sama w sobie. Program wraz z przerwą trwał 2 godziny. Zakończył się tak jak zawsze - gromkimi brawami i aplauzem publiczności. Żal opuszczać progi cyrku Floriana Richtera! I jeszcze jedno było tak jak zawsze - ludzie, którzy z pewną dozą nieśmiałości podchodzili i prosili Floriana o wspólne zdjęcie lub autograf. A on sam jakby równie zawstydzony oczywiście zgadzał się, chociaż tak naprawdę czekał na to, bo przecież jest to najwyższa i najdoskonalsza forma docenienia każdego artysty i podziękowania mu za trud włożony w niesienie doznań artystycznych. Richter Florian Cirkusz MISZKOLC 2021 kliknij i wejdź do galerii

  • Richter Florian Cirkusz - Kecskemét 2019 | Portal cyrkowy KMC

    Cyrk - marzenie, czyli relacja z wizyty w Richter Florian Cirkusz WRZESIEŃ 2019 Wieczorem, 6 września 2019 odwiedziliśmy jeden z najznamienitszych cyrków w Europie, węgierski Richter Florian Cirkusz stacjonujący w ponad 100-tysięcznym Kecskemet. Zapraszamy do lektury relacji z tej wyprawy. Plansze były rozwieszone bardzo dokładnie wzdłuż najważniejszych ulic miasta oraz na całym parkingu Auchan w którym, przy każdej kasie, można było znaleźć także ulotki. Spektakl obejrzał prawie komplet widzów w wieku od lat 2 do 102. Co nasuwa się na myśl w momencie wejścia w progi cyrku? Wszechobecny profesjonalizm i dbałość o szczegóły. Orkiestra gra przed programem od pojawienia się pierwszego gościa, a obsługa ubrana w koszule z muchą usadza gości. Przed show można się przejechać na arenie na wielbłądach i koniu - 2 okrążenia. Wreszcie zaczyna się show któremu towarzyszy 6-osobowa ukraińska orkiestra oraz wokalista. Wszystko razem z monumentalną kurtyną, trocinami na arenie i ruchomymi głowicami tworzy bajkową całość. Rodzina Richterów prezentuje widzom przede wszystkim pokazy zwierząt. Program otwiera dyrektor cyrku, Florian Richter z pokazem ponad 12 koni. Nawiązując do polskich doświadczeń, możemy powiedzieć, że pokaz ten stoi na tak wysokim poziomie jak ten w "Medrano", a może i go przewyższa. Syn Floriana, Kevin prowadzi natomiast wielbłądy i zebry w jednym pokazie. Numer prosty, bez udziwnień, nie ma na celu pokazania fantazji trenera w wymyślaniu sztuczek, a jedynie piękno zwierząt, które głównie biegają w różnych kierunkach. Kevin jest również gwiazdą konnego numeru pt. "poczta węgierska". Każdy kto go widział, nawet na filmie, wie, że numer robi wrażenie i tak też jest w tym wypadku. Kevin Richter przewodniczy także grupie dżygitów na koniach. Właśnie za ten numer rodzina Richterów została wyróżniona na Festiwalu w Monte Carlo. Fakty mówią więc same za siebie - to nie może być byle jaki numer, a piękne stroje i tradycyjna węgierska muzyka, w tym Czardasz, stanowią wielki pomnik węgierskiej sztuki cyrkowej. Porzućmy na chwilę rozważania na temat pokazów ze zwierzętami i skupmy się na numerach wykonywanych przez artystów. Drugim numerem w programie jest człowiek - guma prezentowany przez wybitnego i bardzo znanego artystę, Cesara Pindo, gwiazdę niemieckiego Cyrku Flic Flac. Artysta udowadnia, że granice ludzkiego ciała nie istnieją, wchodząc do malutkiego przeźroczystego pudełka. Na świecie jest może kilku artystów cyrkowych, którzy dorównują mu poziomem. Jedynym numerem napowietrznym w programie są 4-osobowe akrobacje na bungee, podobne do tych, jakie w 2015 można było zobaczyć na objazdowym Festiwalu Cyrku Zalewski wykonywane do jednego z utworów Cirque du Soleil. Numer dobry, dosyć krótki, ale nie przebija tego jaki kilka lat temu ściągnęła rodzina Zalewskich, tamten niósł pewną treść, przekaz no i miał więcej choreografii. Rodzina Richterów opracowała niedawno nowy numer jakim są akrobacje na odskoczni. Choć widać, że grupa się dopiero dociera i niektóre ich ruchy są niepewne, to wykonują bardzo trudne ewolucje jak 4-osobowe piramidy i wielokrotne salta, bez odrobiny pomyłki. Numerowi towarzyszy znana muzyka z gatunku pop i błyszczące stroje. Wykon ten kończy program. Nie możemy zapomnieć jeszcze o jednym zwierzęcym pokazie - występie dwóch uchatek pod opieką Perry Pedersen. Uchatki jak to uchatki, wykonują typowe tricki, cały pokaz jest sympatyczny i wchodzi w interakcję z publicznością. W widowisku, a dokładnie w repryzie "fryzjer" bierze też udział słoń. I wreszcie klaun, Mr. Costa, klaun, który może budzić pozytywne, albo negatywne emocje. Ma swój styl, makijaż, umie grać, poruszać się po arenie, co ważne - nie mówi. Natomiast jego repryzy i styl bycia nie wszystkim mogą się spodobać. Klaun jest bardzo nachalny w stosunku widzów, tak przed jak i podczas programu. Często ich zaczepia, insynuuje sytuacje zrozumiałe jedynie dla dorosłych. Bez ograniczeń rzuca w publiczność makaronem, a nawet kładzie go widzom w całości na głowie. Brudzi bitą śmietaną i nie wyciera, nie każdemu takie żarty mogą się spodobać, zbyt dużo tu spoufalania się z widzem. Z repryz jakie zaprezentował artysta można wysnuć wniosek, że Mr. Costa wychodzi z założenia, że najlepiej bawią żarty najprostsze, żeby nie powiedzieć prymitywne jak insynuowanie braku higieny, czy nieumiejętności nawiązania kontaktu mężczyzny z kobietą. Na arenie prezentuje dwie ambitniejsze repryzy - lampkę i film. Jaka jest ogólna ocena tego artysty? Chyba najlepiej pasuje do niego określenie - kontrowersyjny. Śmieszny? Tak, ale czy tylko klepaniem widza w każdym miejscu ciała można wywołać uśmiech na twarzy? Całość kończy taneczny, kolorowy finał. Na arenę do wspólnego tańca zapraszani są widzowie, na koniec niektórzy wstają ze swoich miejsc, owacjom nie ma końca. Artyści na sam koniec sami proponują wspólne zdjęcia z widzami. Kończy się program, który swoim artyzmem urzeka, zachwyca, ale przede wszystkim pokazuje, że istnieje tako cyrk jak 50 lat temu, we współczesnym wydaniu. Węgierska publiczność najbardziej oklaskiwała numery ze zwierzętami, podczas których również najwięcej osób robiło zdjęcia i filmowało. Nie ma żadnych ograniczeń dotyczących rejestrowania przebiegu spektaklu. Ponadto we foyer na widzów czeka duży bufet, a obok namiotu bezpłatna toaleta. Podczas przerwy można sobie zrobić zdjęcia z uchatką i ze słoniem. Jako ciekawostkę dodamy, że Richter Florian Cirkusz oczywiście ma potężny namiot, większy od jakiegokolwiek polskiego cyrku, ale jeśli chodzi o transporty, to subiektywnie oceniając, ma ich niewiele więcej niż Cyrk Zalewski. Reasumując, Richter Florian Cirkusz jest cyrkiem do jakiego chciałoby się zawsze chodzić. Naprawdę mało już jest w Europie takich cyrków - z orkiestrą, trocinami na arenie, wielkim namiotem, pokaźnym zwierzyńcem. A co najlepsze - nie narzeka na brak widzów, czy to w weekendy, czy w dni robocze. Działa bez kompromisów, ale i bez niepotrzebnego przerostu formy nad treścią. I oby działał jak najdłużej, bo właśnie takie miejsca są prawdziwym schronieniem czystej sztuki jak to powiedział kiedyś pewien pan. Zachęcamy zwłaszcza mieszkańców południowo - wschodniej Polski do odwiedzin węgierskich cyrków jak Richter Florian. Mając 5-6 godzin drogi od siebie takie cuda, chociaż raz wypada skorzystać. Richter Florian Cirkusz KECSKEMET 2019 kliknij i wejdź do galerii

  • Cyrk Safari - Rzeszów 2017 | Portal cyrkowy KMC

    Relacja z wizyty w Cyrku Safari MARZEC 2017 W pierwszy weekend marca nasza redakcja odwiedziła Cyrk Safari, który stacjonował w Rzeszowie. Zachęcamy Was do lektury artykułu, wizyta w roku 2017 była wyjątkowo ciekawa. W roku 2017 Cyrk Safari znowu wprowadził wiele nowinek. Przede wszystkim pojawiła się nowa, piękna kurtyna. To był naprawdę dobry wybór! Na orkiestronie siedzi 3-osoba orkiestra. Odnowiono także bandy. Teraz na każdej znajduje się zupełnie inny malunek, a ponadto - nazwa cyrku. Nad namiotem górują natomiast nowe flagi również informujące o nazwie cyrku. Cyrk zakupił także 5 koni fryzyjskich, pojawił się także nowy wielbłąd. Sam program prezentuje się bardzo ładnie. Niewątpliwie największą gwiazdą jest Duet Turk. Wspaniałe, oryginalne stroje, nienaganna choreografia no i przede wszystkim - poziom wykonu. Najpierw Dorota i Arek prezentują się w ekwilibrystyce na wałkach, następnie wykonują taniec z wężami, lopping natomiast jest punktem kulminacyjnym programu. Artyści ci ewidentnie najbardziej podobają się publiczności. Można natomiast polemizować, czy wprowadzenie podkładów muzycznych granych przez orkiestrę do tych trzech numerów było dobrym wyborem. Mimo wszystko - polski duet niewątpliwie jest dużym atutem cyrku z czego dumna jest także dyrekcja. Marek Sikora prowadzi natomiast pokaz koni fryzyjskich. Są to młode osobniki, mają po 1,5 roku i dopiero uczą się odpowiednich tricków. Z pewnością z czasem pokaz będzie się stawał coraz to lepszy. Konie, które dotychczas prezentowały się na arenie mają już swoje lata i przeszły na emeryturę - część nadal jeździ z cyrkiem, a część jest na bazie. Szymon Słowik prezentuje klasyczną tresurę "duży i mały" oraz pokaz wielbłądów - baktrianów i dromadera. Wielbłądów na arenie miało być pięć, jest cztery, bo niestety okazało się, że jeden wielbłąd jest tak złośliwy, że na arenie ciągle gryzie innego. ;) Klaunadę prezentują Paweł i Iwo Nefedov. Są to klasyczne repryzy. Ponadto artyści prezentują energiczny pokaz piesków oraz numer fakir. Duet Syrius wykonuje dobrze znane numery - hula-hoop oraz antypody, które robią spore wrażenie na publiczności. Program kończy się paradą w której biorą udział wszyscy artyści. Mieliśmy okazję oglądać wiele programów Cyrku Safari i z całą pewnością możemy stwierdzić, że ten jest najlepszy. Cena 20 złotych za bilet zwraca się z nawiązką. Również rzeszowskiej publiczności spektakl podobał się zdecydowanie bardziej niż zwykle. Gratulacje dla dyrekcji i oby do przodu. W sobotę programy obejrzało po około 60 % publiczności, w niedzielę po około 75 - 80 %. Dyrekcja jest zadowolona z weekendu, dużo osób kupowało także watę cukrową i przejażdżki. Od dnia premiery cyrk codziennie gościł komplety publiczności. Polityka cenowa w postaci 20 złotych za bilet wprowadzona już kilka lat temu ewidentnie się sprawdza, bo przecież lepiej jest jeść małą łyżką codziennie, niż dużą raz na 3-4 dni. Reklamę w Rzeszowie i sam pobyt mocno utrudniali zieloni, ale dyrekcja jest tym niezrażona i absolutnie nie zamierza rezygnować z występów w przyszłych sezonach. Jeśli będziecie mieli okazję wybrać się do "Safari", śmiało to zróbcie, takiego wydania tego cyrku jeszcze nie widzieliście. Całej ekipie cyrkowej dziękujemy za serdeczne przyjęcie! Cyrk Safari RZESZÓW 2017 kliknij i wejdź do galerii

logo 8.png
logo 1.png
logo 2.png
logo 5.png
logo 3.png
logo 6.png
logo 7.png

ALL RIGHTS RESERVED
KMC - KLUB MIŁOŚNIKÓW CYRKU 2008 - 2026

bottom of page