top of page
  • Zdjęcie autoraBoss

Massy w cieniu Budapesztu


Czasy się zmieniają i zmienia się też rozkład sił na cyrkowej arenie. Trwa Festiwal Sztuki Cyrkowej w Massy, tego roku zdecydowanie przyćmiony przez teoretycznie mniej prestiżowego towarzysza, Festiwal w Budapeszcie.


Wczoraj odbyło się premierowe przedstawienie Festiwalu w Massy. Jutro rozdane zostaną nagrody, a w niedzielę ostatnie występy w ramach 28. edycji imprezy. Kiedyś nie do pomyślenia było, żeby mówiło się więcej o jakimś innym festiwalu, niż o Massy, chyba, że było to Monte Carlo. Festiwal Sztuki Cyrkowej w Massy od dawna uważany jest przez wielu za najważniejsze wydarzenie cyrkowe zaraz po tym z Monako. Jednak w tym roku zauważalnie więcej uwagi poświęca się Festiwalowi w Budapeszcie, który z racji nakładania się dat obu wydarzeń, "przykrył" cyrk z Massy. Widać to też po zacnych gościach, których zdecydowanie więcej można spotkać w stolicy Węgier. Wreszcie widać to po liczbie artystów i frekwencji na widowni, która w Fővárosi Nagycirkusz wypełniona jest po brzegi, a w Massy natomiast tego roku jest różnie. Sprzedaż na spektakle weekendowe idzie dobrze, miejscami nawet bardzo dobrze, natomiast przedstawienia czwartkowe i piątkowe cieszyły się mniejszym zainteresowaniem. Niewątpliwie ma na to wpływ mniejsza liczba zaproszonych na widownię przez cyrk gości oraz dni powszednie w które większość ludzi pracuje, a nie się bawi.


Skąd więc aż takie dysproporcje między tymi dwiema znakomitymi imprezami? Odpowiedź jest stosunkowo prosta - Budapest Circus Festival to festiwal państwowy, organizowany przez Ministerstwo Kultury Węgier, a jak wiemy, przy budżecie państwowym każdy inny bladnie. To przekłada się na większe możliwości finansowe, możliwość zaproszenia większej ilości artystów i gości. Ponadto Budapeszt ma szkołę cyrkową wspomagającą Festiwal swoimi ludźmi, Massy szkoły nie ma. Co więcej - "tkankę" administracyjną Fővárosi Nagycirkusz tworzą dziesiątki ludzi. Każdy z tych ludzi to doświadczony człowiek cyrku posiadający własne znajomości w całej Europie. Te znajomości przekładają się na współpracę z wieloma podmiotami, m.in. z Cirque du Soleil i Festiwalem Sztuki Cyrkowej w Latinie. A taka współpraca wygląda prosto - partnerzy "dają" artystów, a sami zyskują przy tym rozgłos i możliwość wypromowania swoich wykonawców.


Massy tak łatwo nie ma - to przedsięwzięcie w większości prywatne, przy niewielkim wsparciu miasta. Budżet, choć bogaty, to jednak jest ograniczony. Ciężej ściągnąć artystów spoza Unii Europejskiej - na Węgrzech mogło to ułatwić ministerstwo, w Massy organizatorzy muszą sobie radzić sami. Co więcej - do frekwencji na widowni we Francji, która jest większa niż ta w Budapeszcie, swoją cegiełkę dołożyła na pewno retoryka władz państwa odnośnie chińskiego wirusa. We Francji jak wiemy traktują ten temat dosyć poważnie, na Węgrzech raczej jako mityczną baśń.


Ale Festiwal w Massy radzi sobie wciąż całkiem dobrze - pod namiotem gości witają piękne światła i bogata orkiestra. Frekwencja jest dobra, a w weekend będzie bardzo dobra. Do ostatniego miejsca wyprzedają się loże, najdroższe miejsca. W państwowej telewizji francuskiej pojawił się 2-minutowy materiał o Festiwalu, a na festiwalowej arenie goszczą same gwiazdy dużego kalibru. Przypomnijmy, że na Festiwalu w Massy biorą także udział polskie mistrzynie akrobatyki z Rzeszowa.


Jedno jest pewne - w tym tygodniu nasze oczy cieszą aż dwa wybitne festiwale sztuki cyrkowej w dwóch częściach Europy.

69 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


KMC_-_logo_zdjęcia.png
bottom of page