
Wyniki wyszukiwania
Поиск по этому сайту
Найдено 63 результата с пустым поисковым запросом
- MNC - Balatonlelle 2021 | Portal cyrkowy KMC
Na szczęście to nieprawda, że dziś prawdziwych Cyganów już nie ma. Z wizytą w MNC LIPIEC 2021 Wtorek 13-tego (13.07.21) był dla nas zdecydowanie szczęśliwym dniem. Niespełna dwa tygodnie po premierze sezonu 2021 w Balatonlelle, odwiedziliśmy Magyar Nemzeti Cirkusz. Cyrk rodziny Richterów to opowieść o pasji, przywiązaniu do tradycji i radości z tego, co się robi. Przeczytajcie relację z tego niecodziennego widowiska. Na samym początku należy dodać, że cyrkowe miasteczko jak zawsze robi przeogromne wrażenie. Wszystko dopięte jest w nim na ostatni guzik - są ozdobne podświetlane płoty, są czerwone dywany, ułożone podłogi, foyer, a w nim wielkie figury cyrkowych zwierząt, makieta Petra Gongola i wielkoformatowe fotografie z najlepszymi ujęciami występów rodziny Richter. Jest także rękaw z inicjałami cyrku, starannie przyozdobione wnętrze namiotu i ten niesamowity zapach popcornu znany nam od dziecka. 7-osobowa orkiestra gra już na pół godziny przed rozpoczęciem spektaklu - od samego początku wpuszczania publiczności do namiotu galowego. Reklama na mieście jest bardzo widoczna. Spektakl promują zeszłoroczne (2020) plansze, ale na ulicach można także znaleźć dużo starsze płyty, nawet te z 20-lecia cyrku w 2014 roku i ze starszym logiem cyrku, a także wielkie billboardy ze zdjęciami z programu. Śmiało można powiedzieć, że Magyar Nemzeti Cirkusz to ulubiony cyrk Węgrów. Widzowie jeszcze przed rozpoczęciem spektaklu biją brawo orkiestrze po każdym zakończonym kawałku i od samego początku widowiska słychać krzyki, piski, gwizdy. Praktycznie każdy numer jest nagradzany ogromnymi brawami. Publiczność bawi się wybornie, a artyści już przyzwyczaili się do tak żywiołowej widowni. Hasłem przewodnim programu jest "Show must go on", a motyw przewodni to twórczość zespołu Queen. Z tego też względu całe przedstawienie rozpoczyna się właśnie powyższym przebojem. Jest taniec, akrobacje na trapezie kołowym i konne popisy. Na saksofonie gra Jones Caveagna, a towarzyszy mu śpiewem Lady Masallah. Po tym prologu przychodzi czas na pierwszy punkt programu - miłosne pass de deux w wykonaniu Merryllu i Jozsefa Richterów. Numer jest wykonywany do znanych wszystkim kawałków muzycznych, za to same tricki są dokładnie takie same jak te z którymi duet pojechał do Monte Carlo. Publiczność nagradza artystów potężnym aplauzem i gwizdami. A to dopiero pierwszy występ tego wieczoru! Dosłownie kilka sekund później na arenę wbiegają chłopaki z ukraińskiej grupy Adrenaline Team - dobrze nam znanej z Festiwalu Cyrku Zalewski w Warszawie w 2017 roku. Kto był, ten wie jak numer ten wyglądał i jaki poziom reprezentowali artyści. Tym razem jednak cyrk wprowadził kilka istotnych zmian w numerze artystów. Przede wszystkim ściana nie jest ustawiona symetrycznie na środku areny względem dwóch batutów, a znajduje się zaraz pod kurtyną. Ma na sobie bilboard z logiem cyrku. Batut jest jeden, a akrobatów czterech, nie sześciu. Ponadto cyrk zaproponował odmienny podkład muzyczny, grany na żywo przez orkiestrę. Jest on zdecydowanie lepszy niż ten z którym Ukraińcy gościli w Warszawie - przede wszystkim wpada w ucho, podrywa publiczność do gorących reakcji. Nie da się ukryć, że Adrenaline Team został przyjęty zdecydowanie cieplej w Balatonlelle niż Warszawie. Być może to kwestia publiczności. Teraz przed widzami jeden z najbardziej fascynujących numerów wieczoru - szalone akrobacje na wrotkach w wykonaniu bardzo młodego duetu Dorottya & Gergő, uczniów Państwowej Szkoły Sztuki Cyrkowej w Budapeszcie. Choć artyści naprawdę są młodzi, to poziom jaki już sobą reprezentują przyprawia o zawrót głowy. Są duety, które po wielu latach kariery nie wykonują takich tricków, jakie wykonują ci Węgrzy. Coś wspaniałego! To naprawdę trzeba zobaczyć na żywo, by móc to "ogarnąć". Poezja! Pokaz zwierząt egzotycznych prezentują Merryllu i Jozsef Richter. Na arenie pojawiają się wielbłądy, zebry, zebroidy i żyrafy, a publiczność wyraźnie się ożywia. Wszystkiemu towarzyszy gorący afrykański taniec w wykonaniu tancerek MNC. Zarówno muzyka jak i gra świateł sprawiają, że widzowie czują się jak na afrykańskim safari. Żywiołowy pokaz żonglerki piłkami footballowymi, maczugami i boomerangami prezentuje Yves Nicols, a towarzyszy mu jego żona Ambra. Oboje występowali na arenach takich cyrków jak "Knie", "Roncalli", "Charles Knie", "Bouglione", "Krone", czy też "Benneweis". Cały występ ujęty jest w pewien nawias, ponieważ Yves stara się żonglować najlepiej jak tylko umie, ale nie pomaga mu w tym jego partnerka, która najpierw ciągle myli się na arenie, a potem rozprasza żonglerka swoimi kobiecymi walorami. W numerze tym jest nie tylko żonglerka, nie tylko występ, ale i gra aktorska. Całość sprawia, że widzowie zostają wciągnięci w zabawę w stu procentach. Pora na finałowy numer pierwszej części widowiska - koło śmierci Crazy Wilsona. Nie będziemy się rozpisywać o samym numerze, ponieważ wielu z Was miało szansę obejrzeć Kolumbijczyka w akcji podczas Festiwalu w Monte Carlo. Crazy Wilson, który niedawno obchodził urodziny, już drugi rok gości w MNC. Tego roku całkowicie została zmieniona muzyka do występu i teraz są to radiowe hity grane przez orkiestrę. Cała reszta pozostaje bez zmian. Na koniec tego występu publiczność nagradza artystę owacjami na stojąco. Drugą część programu rozpoczynają akrobacje na huśtawce w wykonaniu Adrenaline Team. Ten występ praktycznie niczym nie różni się od tego, który mogliśmy podziwiać w Warszawie. Na końcu artyści składają hołd węgierskiej sztuce cyrkowej, wiwatując na wysokości z flagą Węgier. Pora na bardzo fascynujący i wciągający numer - kusze w wykonaniu rumuńskiego artysty Ovidiu Tell i jego partnerki. Gościł on już w jubileuszowym programie MNC w roku 2019. Występ jest niemal identyczny jak ten, który kilka lat temu mogliśmy podziwiać w Circo Medrano. Także kończy się reakcją łańcuchową i przestrzelonym jabłkiem na głowie. Emocje gwarantowane! Przedostatni numer to prawdziwa rozkosz dla zmysłów - akrobacje na szarfach prezentują Yves i Ambra Nicols. To numer pełen romantyzmu, a nawet erotyzmu. Piękny, lekki, zwiewny, w ogóle nie uwidaczniający wysiłku włożonego w jego wykonanie. Dodatkowo Yves śpiewa na żywo, wykonując akrobacje. W tym wykonie naprawdę można się zakochać! Idealnie pasuje do pory dnia o której jest prezentowany, a dochodziła już 22:00. Absolutnie pierwsza liga i mistrzowskie wykonanie! Jaki inny numer nadawałby się lepiej na zakończenie widowiska w Narodowym Cyrku Węgierskim jeżeli nie pokaz woltyżerki w wykonaniu trupy Jozsefa Richtera. Tego roku zespół wspierany jest przez chłopaków z Adrenaline Team, którzy także biorą czynny udział w akrobacjach na koniach. Całość ma charakter cygańskiego występu. Są konie, kuglarze, tańce, a także wpleciony numer ze strzelającymi biczami. Wszystko to do ludowej muzyki takiej jak chociażby Bella Ciao i znane węgierskie pieśni, i piosenki. Nie trzeba mówić, że artyści po prostu olśniewają swoim wykonem, a publiczność dopinguje ich jak tylko się da. Na widowni widać wielkie uznanie dla wykonawców, a ci dają z siebie wszystko. Nigdzie indziej na świecie nie zobaczycie woltyżerki na takim poziomie, jak na Węgrzech. Nie do opisania, za to do zobaczenia. Klauni Steve i Jones to węgierscy weterani. Na Węgrzech w cyrku Richterów spędzają swój 4. sezon. Każdego roku zachwycają nowymi pomysłami i repryzami. Publiczność nie tylko ich uwielbia, ale i pamięta po roku. Gdybyśmy mieli porównać Steve'a do jakiegoś klauna, byłby to Tonito. Dlaczego? Ponieważ Steve także umie doskonale złapać kontakt z publicznością, umie improwizować, wykorzystywać najnowsze trendy w kulturze i muzyce. Steve i Jones to duet idealny! I wreszcie wielki finał. Cały namiot wstaje, a publiczność daje owacje na stojąco. Są oklaski i wiwaty. I gdy wydawać by się mogło, że to wszystko, cały zespół MNC daje jeszcze jeden wielki pokaz - cyrkowy balet wspierany przez męską część zespołu tańczy kankana, orkiestra gra, brawa się sypią. Są wymachy nogami i szpagaty, a całość kończy się wielką ludzką piramidą rozciągającą się na całą arenę. Tak na marginesie - dokładnie takie samo zakończenie programu ponad 10 lat temu prezentował włoski Circo Medrano m.in. podczas tournee po Włoszech i Rumunii. I znów mamy do czynienia ze sceną, która zdaje się być znana tylko z filmów, ale wcale nie - tu jest na żywo, naprawdę! Podczas całego widowiska nie ma żadnych ograniczeń jeśli chodzi o utrwalanie przedstawienia na różnego typu nośnikach. Widowisko robi takie wrażenie na widowni, że co trzecia, czwarta osoba w którymś momencie wyciąga telefon i zaczyna nagrywać. Na koniec spektaklu pada gorąca prośba od konferansjera, aby wrzucać wszystkie zdjęcia na facebookowy profil cyrku. Magyar Nemzeti Cirkusz jest cyrkiem, który naprawdę kultywuje najlepsze cyrkowe tradycje, jednym z nielicznych takich w całej Europie. To są prawdziwi cyrkowi "Cyganie", w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Żyją cyrkiem, w cyrku i dla cyrku. Dla tych ludzi cyrk nie jest pracą, czy biurem, ale życiem. Tu toczy się życie na arenie i poza nią. MNC to wielkie dzieło życia rodziny Richter. Wszystko to brzmi górnolotnie, ale tak jest, tak wygląda cyrkowe życie naprawdę. Ten cyrk ma koloryt, ma duszę. Patrząc na niego nie widzi się tylko namiotu i ciężarówek, ale widzi przywiązanie tych ludzi do cyrku, widzi, że to jest ich dom, tu żyją - za kurtynami na cyrkowych rodziców czekają dzieci, obok campingu po pracy czeka przydomowy ogródek, zwierzaki czekają na kolejne pieszczoty, a na tym skuterze dyrektor cyrku pojedzie następnego dnia do miasta załatwiać codzienne sprawy. Czy w takim życiu można się zakochać? Zdecydowanie tak! Miło było powrócić do Magyar Nemzeti Cirkusz i poczuć tę magię. Magyar Nemzeti Cirkusz BALATONLELLE 2021 kliknij i wejdź do galerii
- Circus Manuel Weisheit - 2018 | Portal cyrkowy KMC
Z wizytą w cyrku rodziny Weisheitów SIERPIEŃ 2018 9 sierpnia 2018 odwiedziliśmy niemiecki Circus Manuel Weisheit stacjonujący w górskiej miejscowości Titisee - Neustadt. Był to pierwszy spektakl ze wszystkich zaplanowanych w tym mieście. Zapraszamy do lektury naszych wrażeń. "Manuel Weisheit" to cyrk całkowicie rodzinny. Duża rodzina Weisheitów robi tu wszystko - od występów, przez obsługę gości po reklamę i budowę cyrku. Trzeba przyznać, że cyrk ma bardzo ładne materiały reklamowe. Ponadto na ulotkach widnieje informacja o 250-leciu cyrku europejskiego, a przy wejściu w kasie wisi banner informujący, że prawdziwy cyrk, to cyrk ze zwierzętami. Cyrkowe miasteczko nie jest takie małe, bowiem składa się z 4-masztowego namiotu, stajni dla zwierząt wraz z boksami i wybiegami oraz licznych przyczep i ciągników. O ile ciągniki są jeszcze nowszego typu, to same przyczepy, oprócz klasycznych campingów, są typowymi cyrkowymi wozami, spokojnie pamiętającymi XX wiek. Ale są bardzo dobrze zakonserwowane i na bieżąco malowane. Co ciekawe, pod namiotem jest prawdziwa perkusja. Gwoździem programu jest pokaz czterech tygrysów syberyjskich, które prezentuje jedyny artysta zatrudniony "z zewnątrz" - Sascha Prehn . Potężne koty są wspaniale wypielęgnowane, a ich futro jest po prostu piękne. Na arenie wykonują bardzo dużo różnych tricków od przeskoków, leżenia przez turlanie, skoki przez obręcz po stanięcie na tylnych łapach. Pokaz jest bardzo profesjonalny, zwierzęta są dobrze ułożone i słuchają się trenera, wystarczy, że ten wyda im słowną komendę. Naprawdę dobre, porządne show, które jednocześnie pokazuje świetną relację człowiek - zwierzę. Drugim najmocniejszym punktem programu są akrobacje napowietrzne na pierścieniach wykonywane przez czterech braci Weisheit . Od razu widać, że młodzi akrobaci zdobywali doświadczenie i umiejętności w rodzinnym cyrku, niemniej jest to numer o wysokiej trudności tricków, wymagający potężnej siły i rozbudowanych mięśni, umiejętności tych artystów są znacznie ponadprzeciętne. Świetnie zobaczyć coś takiego. Z ciekawszych numerów warto wymienić jeszcze sprężynę slinky wykonywaną przez Janette Weisheit , który wcale nie jest kiczowatym numerem, a pokazem umiejętności opanowania własnego ciała jak i kostiumu. Uwagę przykuwa także kobieta - guma, czyli Josephine Weisheit. Pokaz zawiera wiele typowych tricków dla tego numeru, a jednocześnie miło się to ogląda. Również hand to hand w wykonaniu Kevina i Davida Weisheitów to dobry pokaz, pokaz siły i precyzji. Również tutaj widać naukę w warunkach domowych, może numer nie jest tak dobry jak chociażby Duetu Focus, ale jak najbardziej nadaje się na arenę takiego cyrku. Oprócz tygrysów nie mogło oczywiście zabraknąć pokazów innych zwierząt. Były kuce, tresura duży i mały (Dominik Weisheit ) oraz wesoły pokaz kaczek - Klaun Dave. Ptaki naprawdę dużo umiały - wchodziły i wychodziły z przyczepki, biegały dookoła areny, zjeżdżały ze zjeżdżalni i przechodziły pod płotkami. Numery dobre, aczkolwiek przeciętne, wymagające jeszcze wiele pracy to szarfy (Jaqueline Quaiser & Jessy Weisheit ) i trapez kołowy. Hula-hoop prezentowany przez Jaqueline Quaiser to dobry występ, bez fajerwerków, ale przystępny dla widza. Natomiast jego oprawa jest co najmniej nietrafiona, ponieważ jest utrzymana w stylu orientalnym, z pochodniami i połykaczami ognia i choć brzmi to całkiem dobrze, to na żywo wygląda gorzej dla wprawnego oka. Tutaj aż się prosi o uwspółcześnienie tego numeru, jakiś rockowy lub popowy podkład i strój typu jeansy. W zasadzie najsłabszym numerem była żonglerka prezentowana przez braci Dominika i Jessy Weisheita . Widać, że chłopcy dopiero uczą się tego numeru, na arenę co chwila spadają kółka i maczugi, numer jest krótki, zaraz po nim ci sami artyści przechodzą do groteski akrobatycznej, która wychodzi im już znacznie lepiej i sprawia, że schodzą z areny z oklaskami. Nie sposób zapomnieć o klaunie. Tutaj to Dave . Ma naprawdę piękny frak i dość znane repryzy. Pięknie otwiera programu i bawi widzów, ale tylko w pierwszej części programu, w drugiej nie pojawia się w ogóle. Program wraz z 10 - 15 - minutową przerwą trwa godzinę i 45 minut. Nie ma parady pożegnalnej. W trakcie przerwy widzowie mają możliwość zwiedzenia cyrkowego zwierzyńca za 2 euro, a w ramach wejścia każdy może samodzielnie nakarmić kostką mięsa wielkie tygrysy. Na tyłach cyrku widzowie mogą zobaczyć także małego, białego lwa, kuce, konia, lamy i oczywiście kaczki. Przejażdżka kucykiem to również koszt 2 euro. Za co wyróżnić należy ten cyrk? Za może stary, ale zadbany tabor, za piękne materiały reklamowe, za 100 - procentową muzykę cyrkową, za klimat pod namiotem, który stwarzają trociny wysypane na arenie, dymiarka, punktak, nowoczesne LEDy, podświetlane bandy i przede wszystkim - za rodzinę! Widać, że rodzina Weisheit podróżuje razem, bo chce, a nie musi. Jej członkowie są wszechstronnie uzdolnieni i nawet jeżeli czasem nie są w czymś perfekcyjni, to widać, że sezon spędzają na występach i licznych, licznych próbach. Jest wiele lepszych cyrków od "Manuel Weisheit" i spokojnie takimi cyrkami są "Korona", "Arena", "Zalewski", ale warto odwiedzić i ten niemiecki cyrk, gdyż zna on swoje miejsce, nie wjeżdża do wielkich miast w Niemczech, prezentuje uczciwy program w przyjaznej atmosferze, czuć po prostu w nim cyrkowego ducha i cyrkową tradycję, i oby takich miejsc nigdy nie zabrakło. Circus Manuel Weisheit TITISEE - NEUSTADT kliknij i wejdź do galerii
- MUZYKA CYRKOWA | Portal cyrkowy KMC
Rozkoszuj się najlepszą muzyką cyrkową jaka kiedykolwiek powstała! Dzięki naszemu serwisowi możesz wysłuchać dziesiątki utworów - wszystko w jednym miejscu! To prawdziwa uczta dla uszu! Życzymy wspaniałych doznań! muzyka tradycyjna Candela Arrasando Charlie Chaplin Give it all you got Maska Entree March Gortoz a ran Mission imposible Vive el verano Can you feel it Utwór nr 1 Sane no more Circus parade Utwór nr 2 Gypsy melodies Non stop dancing Entry of gladiators Battle without honor or humanity Innuendo Peter Gunn Monte Carlo Circus Renz Kojak theme Show must go on Kankan Cuban pete Cosmo tron Played a live Benny Hill Adiemus Power run Sing sing sing Bolero He's a pirate Victory Bossa Nova Train circus Vabank cirque du soleil alegria corteo criss angel delirium dralion Alegria Cerceaux Les chevaux a bottes Reve d'un pantin Ibis Icare Irna Jeux D'enfants Kalandero Mirko Nocturne Querer Taruka Vai Vedrai Valsapena Malioumba Being Houdini I Being Houdini II Blow me a tornado Flying with the birds In and out of the dream In and out of the dream Kayala and the poppies Prewed Sexy pet Shadows and whispers She's gone to the sky Sympathy for crimson The cockroach dance The life factory Alone Bridge of sorrow Climb Cold flame La nova Alegria Lifeline Hinko Kamande Ombra Ravendhi Spiritual spiral Stella Errans One love Slipping away Someone Time to go Time flies Too high Walk on water The magic doors The magic wedding Homage to the rabits ka Flight Forrest Love dance O makunde Pageant Pursuit Shadowplay Storm MYSTERE Egypte Kalimando Kunya sobe Misha Rondo Ulysse Rondo 2 nouvelle exp. o Azimut Africa Bolero Grosse Femme Havi Vahlia Desert Ephra Gamelan Jeux d'Eau Mer noire Nostalgie O Remous Simcha Svecounia Terre Aride Tzelma ovo Banquete Brisa do mar Foreigner Ants Cocoon Frevo zumbido Orvalho Carimbo de creatura Love duet Scarabee Sexy web Flea girls Superhero Secret samba luv Parede quidam saltimbanco totem Carrousel Adagio Ome Kayo Let me fall Reveil Rivage Steel dream Amazonia Omé Yo Kanoubé Barock Kaze Kumbalawe Norweg Pokinoi Urgence varekai Lubia Dobarstan Moon licht Oscillum Patzivota Rain one zed Birth of the sky Blue silk Fiesta First Incantation High temptation Hymn of the worlds Mirror of the two worlds Reaching up Vaneyou Mi Le Zed in love Kernoon's fire The worlds meet zarkana Antlia Zawrag Eridanus Caph Crysococca Kuma Tarientar Gienah Rae Tourago Jarsaete Asteraw zumanity Another man Do it again Per Sempre The good thing Tickle tango iris Buster's big open The twins Kiriki film Silent movie Kiriki Patterns Clown special effects Pellicule Snake woman Studio filmowe The broom Flying scarlett viva elvis Opening Blue suede shoes That's all right Heartbreak hotel Love me tender King creole Bossa nova baby Burning love Memories Can't help falling in love You'll never walk alone Suspicious Minds Old toys Film Noir - Pursuit Rooftops Scarlett balancing Finale and bows
- FOTO | Portal cyrkowy KMC
2023 2022 2021 2020 2019 2018 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 2008 2007
- Richter Florian Cirkusz - Miszkolc 2021 | Portal cyrkowy KMC
Tydzień przed końcem sezonu - odwiedzamy po raz drugi RFC PAŹDZIERNIK 2021 Dokładnie za tydzień, 24 października, Richter Florian Cirkusz zakończy w Veresegyház swój sezon objazdowy 2021 [EDIT: Ostatecznie cyrk przedłużył swoją trasę do połowy listopada]. Na chwilę przed ostatnim programem odwiedziliśmy po raz drugi w tym sezonie cyrk Floriana Richtera, który właśnie do 17 października stacjonował w Miszkolcu blisko słowackiej granicy. Publikowaliśmy już wcześniej relację z tournee 2021, ale mamy nadzieję, że i ten artykuł Was zaciekawi, ponieważ u Floriana zmieniło się prawie wszystko, a my wgłębimy się właśnie w te różnice. Na programie o 11:00 pod namiotem zjawił się niemal komplet widzów. Jeszcze przed godziną 10:00 przed kasą zaczęli ustawiać się goście chcący wejść pod namiot. W Miszkolcu cyrk wystawił 6 programów. Miasto to naprawdę lubi cyrk i jest pewniakiem na trasie wielu węgierskich trup. W Richter Florian Cirkusz zaszło sporo zmian od naszej ostatniej wizyty w Zamardi w lipcu 2021. Przede wszystkim, o czym pisaliśmy wcześniej, zniknęli wszyscy "zewnętrzni" artyści. Dyrekcja obawiała się, że kraj ponownie zostanie zamknięty tak jak rok temu. Program obejrzany przez nas był zasadniczo całkowicie innym programem od tego znanego znad Balatonu. Ze względu na fakt, że trupa Kevina Richtera wyjechała na Festiwal do Latiny, dyrekcja zorganizowała zastępstwo. Pojawiła się Alena Richter wraz z mężem, synem i jego żoną. Ponadto w tym tygodniu widzowie mogli zobaczyć duet napowietrzny oraz Damiana Franco z pokazem papug. W widowisku mieszkańcy Miszkolca zobaczyli 6 numerów zwierzęcych i 3 z udziałem artystów oraz oczywiście repryzy Klauna Pom Pom. Ponadto w porównaniu do występów z wakacji, w cyrku zastosowano inne oświetlenie. Jest mniej klasycznych głowic, za to więcej świateł statycznych i obracających się LEDów, natomiast dotychczasowy namiot foyer teraz jest wykorzystywany jako jedna z dwóch stajni dla zwierząt. Zniknęła piosenkarka, a program prowadzi Mihaly Richter, mąż Aleny. Wydawać by się mogło, że Richter Florian Cirkusz w wersji niewakacyjnej wypada przeciętnie, ale dementujemy te pogłoski. Cyrk wciąż zachwyca publiczność i oferuje wysokiej jakości rozrywkę. Już samo rozpoczęcie jest takie jakie na klasyczny, przyzwoity cyrk przystało - krótka repryza Klauna Pom Pom rozgrzewa publiczność, a w takt muzyki powitalnej wbiega na arenę największa (dosłownie) gwiazda Cyrku Richter Florian - 45-letnia słonica Sandra. Publiczność daje się porwać dobrej zabawie. W porównaniu do lata, pokaz konny Floriana został podzielony. Teraz stanowi piękną klamrę kompozycyjną i jest pierwszym oraz ostatnim numerem w programie. Florian i jego konie to klasa sama w sobie. Absolutny top, esencja pokazów ze zwierzętami, mistrzostwo wykonania i wzór współpracy z końmi. Nie bez kozery mówi się, że wyznacznikiem każdego szanującego się cyrku jest pokaz koni. Florian Richter potwierdza tę tezę i porywa publiczność w wir konnego galopu. Widzowie nagradzają słynnego artystę gromkimi brawami. Także w jednym z dwóch numerów egzotycznych zmienił się nieco podkład muzyczny. W Miszkolcu widzowie nie usłyszeli muzyki najbardziej znanej z Circo Medrano, także z pokazu egzotyki. Ale zapomnijmy o szczegółach, a przejdźmy do tego, co naprawdę istotne, czyli do samego pokazu. Jak pamiętacie z naszej poprzedniej relacji lub nie, w tegorocznym widowisku możemy obejrzeć dwie tresury egzotyczne. Pierwsza z nich jest prezentowana tuż przed przerwą i obejmuje tresurę mieszaną słonia oraz wielbłądów. Jest to o tyle ciekawy pokazy, ponieważ w dzisiejszych czasach jest rzadko spotykany. Polskim fanom na myśl od razu powinien przyjść do głowy program 2009 Cyrku Zalewski i podobny pokaz w wykonaniu niemieckiej rodziny Quaiser. Oglądając pokazy zwierząt Floriana można poczuć się jak dziecko, gdyż są one dokładnie takie jakie wszyscy pamiętamy z naszych pierwszych wizyt w cyrku. Na arenie dzieje się magia, a serce raduje się, że europejski cyrk wciąż pielęgnuje swe korzenie. Ciepły w odbiorze pokaz papug prezentuje Damian Franco. Tego roku wraz z partnerką występował w Fővárosi Nagycirkusz, tym razem na arenie u Floriana jest sam. Papugi od razu kradną serca małej i dużej widowni. To ptaki niezwykle inteligentne i przyjazne, obdarzone wielkimi zdolnościami. Finałowym trickiem pokazu jest oczywiście przelot nad głowami publiczności, co wywołuje uśmiech, zadziwienie, a nawet wzruszenie. Pokazy z papugami zawsze ogląda się fantastycznie! Damian prezentuje także drugi numer - komiczny pokaz na bębnie i przy użyciu wahadełek na linkach. Bardzo oryginalnym i nawiązującym do współczesnych czasów numerem jest pokaz napowietrzny na linie pionowej w duecie. Już sam ten fakt kwalifikuje ten występ do kategorii rzadkich, jednak artyści nie poprzestają na tym i zaskakują publiczność świetlnymi iluminacjami zainstalowanymi w ich kostiumach. Co więcej - światełka zmieniają się dokładnie w takt muzyki, wchodząc tym samym w skład oprawy i choreografii. Bardzo intrygujący numer, mimo, że naszym skromnym zdaniem wymaga jeszcze drobnego rozbudowania - większej ilości tricków lub wydłużenia tych już istniejących. Jednak na te kilka minut człowiek wtapia się w świecący świat, przenosi się w inny wymiar, przestrzeń. Klimat zrobiony fachowo na 100 %! Najlepszym numerem w programie, nie tylko według nas, ale także według publiczności, która zaserwowała największy aplauz, jest lina luźna w wykonaniu żony Szebasztiana Richtera - Thu Hien Nguyen. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że numer ten jest szalenie trudny, nie każdy się do niego nadaje, dlatego też jest tak rzadko spotykany na arenach cyrkowych. Thu Hien to młoda dziewczyna, która wręcz zapiera dech w piersiach swoim kunsztem, wytrenowaniem, nieużywaniem żadnych "wspomagaczy". Już od pierwszej minuty widać pasję, hektolitry wylanego potu i masę godzin treningów. Na koniec tego występu wydaje się, że publiczność przyszła pod namiot tylko dla tej młodej artystki. Aplauz i uznanie są potężne. Nic dziwnego, bo to, co widzowie zobaczyli w dniu dzisiejszym wgniata w krzesło. Poza wyżej wymienionymi numerami w widowisku widzowie zobaczyli jeszcze pokaz pudli prezentowany przez Alenę Richter. Jak już wielokrotnie podkreślaliśmy, artystka ta zawsze budzi w nas duże uznanie i szacunek. Pieski w zasadzie pracują same, a pani Alena doskonale wie jak zaprezentować się na arenie. Kto chce poczytać więcej, odsyłamy do relacji z Budapesztu. Warto zwrócić także uwagę na to, że cała rodzina Aleny Richter jak i ona sama, ma bardzo ładne, bogate fraki wysokiej jakości. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to przysłowiowa lipa, a porządny strój. Przez to wyraża się także szacunek wobec widza. Klasa sama w sobie. Program wraz z przerwą trwał 2 godziny. Zakończył się tak jak zawsze - gromkimi brawami i aplauzem publiczności. Żal opuszczać progi cyrku Floriana Richtera! I jeszcze jedno było tak jak zawsze - ludzie, którzy z pewną dozą nieśmiałości podchodzili i prosili Floriana o wspólne zdjęcie lub autograf. A on sam jakby równie zawstydzony oczywiście zgadzał się, chociaż tak naprawdę czekał na to, bo przecież jest to najwyższa i najdoskonalsza forma docenienia każdego artysty i podziękowania mu za trud włożony w niesienie doznań artystycznych. Richter Florian Cirkusz MISZKOLC 2021 kliknij i wejdź do galerii
- Cirque du Soleil - Ovo Kraków 2018 | Portal cyrkowy KMC
Relacja ze spektaklu "Ovo" KWIECIEŃ 2018 14 kwietnia 2018 r. obejrzeliśmy "Ovo", jedną z produkcji Cirque du Soleil. Pozwólcie, że podzielimy się z Wami spostrzeżeniami na jej temat. Podczas spektaklu widownia była zapełniona niemal do ostatniego miejsca. Fotografowanie i filmowanie jest jak najbardziej dozwolone. Przed rozpoczęciem widzowie proszeni są o nie chodzenie po widowni i nie wychodzenie z sali podczas trwania spektaklu. Spektakl razem z 20-minutową przerwą trwa 2 godziny i 10 minut, a w holu tradycyjnie można kupić gadżety "du Soleil", tradycyjnie w dziwnie wysokich cenach, przykładowo brelok za 35 zł czy płyta z muzyką za 80 zł. W ofercie widnieje także folder pamiątkowy za 60 zł, którego jednak w sprzedaży nie było. Nie będziemy opisywać dokładnie i po kolei wszystkich występów, a skupimy się na meritum sprawy. Przede wszystkim spośród wszystkich pokazów tak naprawdę około pięciu zasługuje na szczególną uwagę. Reszta jest ładnie opakowanym, przyzwoitym poziomem. Co jak co, ale "du Soleil" ma przepiękne stroje, światła i muzykę, i tego mu nie można odmówić, jednak bardziej rasowy widz zwraca uwagę na to, co w środku, co reprezentują sobą poszczególni artyści i co umieją. Numery naprawdę warte uwagi to: -sztrabaty wykonywane w duecie, bardzo zmysłowy, romantyczny numer, z trudnymi elementami. Są obrywy, piruety, szpagaty, widać, że artyści bardzo dużo pracy włożyli w to, by opanować tak skomplikowany układ, który z całą pewnością nadaje się na arenę w Monte Carlo -palot niski to numer widowiskowy sam w sobie, ten w Cirque du Soleil nie odstaje od innych tego typu numerów, są różne kombinacje, wszystko robi wrażenie, szkoda tylko, że tak krótki (4, maks. 5 minut) -diabolo to numer, który z początku nie wychodzi ponad przeciętność, ponieważ tricki prezentowane przez artystę z jedną szpulą można zobaczyć praktycznie wszędzie, ale gdy dochodzą dwie, trzy, a nawet cztery szpule, robi się bardzo ciekawie i nie każdy jest w stanie tak opanować ten rekwizyt. Duże brawa. -luźna lina pozioma to numer prezentowany przez niesamowitego Li Wei, artystę znanego z Festiwalu w Monte Carlo, kto wie czy to nie najmocniejszy punkt programu, bo to, co wyprawia ten artysta, w głowie się nie mieści, trudno nam przywołać na myśl jakiegokolwiek innego artystę na świecie, który robi takie rzeczy! Występ z Monte Carlo do zobaczenia TUTAJ . W takich chwilach szkoda jest tego, że Cyrk Słońca nie przedstawia z imienia i nazwiska swoich artystów. -batut połączony ze ścieżką akrobatyczną kończy program i również jest mocnym numerem. Duża gama figur, skoków, salt tworzy żywiołowy spektakl. Jednakowoż, tricki wykonywane na batucie nie są jakieś unikatowe. Wiele z nim mogliśmy obejrzeć podczas zeszłorocznej edycji Festiwalu Cyrku Zalewski. W numerze tym również jest wykorzystywana ściana, ale ustawienia nie pomiędzy trampolinami, a obok nich. Reszta, z całym szacunkiem dla artystów, jest ładnie opakowanym pudełeczkiem "zwykłości". Przykładowo - grupowy numer antypody. Jego mocną stroną jest tylko to, że jest wykonywany właśnie w grupie i synchronie, bo elementy jakie są tam pokazywane to głównie podstawy tej dyscypliny, które każdy lepszy artysta musi opanować. Nie ma nawet żonglowania dwiema tubami na raz. Podobnie kontorsjonistyka. Może być, ale dużo bardziej zjawiskowa i uwodzicielska jest chociażby Węgierka Elizabeth Axt! W "Ovo" pani po prostu "fajnie" się wygina, nic więcej. Gdyby nie oprawa i kostium, w zwykłym cyrku numer przeszedłby bez żadnego echa. Również akrobacje na linach są "zwykłe". Wszystko poprawnie wykonane, ładnie wykończone, ale nie ma w tym pokazie nic nadzwyczajnego, a poprzedzająca je etiuda na szarfach jest po prostu "dyndaniem" artystki. Można odnieść wrażenie, że akrobatka dopiero debiutuje na cyrkowej arenie. A co z klaunami? Są, ale trochę jakby ich nie było, zwłaszcza w pierwszej części w której nie ma klasycznych repryz, a raczej żarty sytuacyjne. W drugiej połowie dwie repryzy przyciągają oko i są naprawdę śmieszne. Jednak oprawa komiczna w "Ovo" nie może konkurować chociażby z tą jaka była w "Quidam". Bardzo ładny i kolorowy jest finał. Pojawia się konfetti, jest żywa muzyka. Dobre zakończenie programu. Antypody, akrobacje na linie, na szarfach, diabolo, kontorsjonistyka, batut to numery, które możemy nieustannie oglądać w Polsce i to w przeróżnych odmianach, często bardzo dobrych. Czy więc naprawdę spektakle "du Soleil" są aż tak wyjątkowe? Podsumowując: Oczywiście "Ovo" na większości widzów zrobi wrażenie, ale głównie dlatego, że żyjemy w Polsce i nie mamy większego porównania tego co oferuje nam Cyrk Słońca z naprawdę wielką sztuką jak to jest w Niemczech czy we Francji. Dzieci po programach wychodziły zdecydowanie znudzone i bez emocji na twarzach, bardziej od nich byli podekscytowani rodzice, którzy na siłę przekonywali, że "cyrk był fajny". Inni nie kryli drobnego rozczarowania, jeszcze inni mieli mieszane uczucia. Czy program jest wart swojej ceny? Zdecydowanie nie. Bilety raczej powinny kosztować przez pół, żeby powiedzieć, że były to dobrze wydane pieniądze. Kiedyś chodziła ogólna opinia, że to "Quidam" był najsłabszą produkcją Cirque du Soleil. Tak się składa, że obejrzeliśmy i "Quidam", i "Ovo", i możemy stwierdzić, subiektywnie ale jednak, że "Quidam" miał w sobie tą ikrę i naszym zdaniem - prezentował numery na wyższym poziomie artystycznym. W "Ovo" ma się wrażenie, że organizatorzy próbują ukryć mieszany poziom występów za kolorowymi kwiatkami, liśćmi, czułkami i innymi leśnymi atrybutami. W starciu z produkcjami takich gigantów jak "Knie", "Arlette Gruss", "Krone", "Bouglione", "jajo" raczej poległoby. Niemniej, ciężko polemizować z tym, że w Polsce na co dzień trudno spotkać widowisko cyrkowe na takim poziomie. Cirque du Soleil - Ovo KRAKÓW 2018 kliknij i wejdź do galerii
- Fővárosi Nagycirkusz - Magia Kobiet 2020 | Portal cyrkowy KMC
W świecie obrazów i rzeźb - z wizytą w Fővárosi Nagycirkusz SIERPIEŃ 2020 Po raz kolejny odwiedziliśmy Fővárosi Nagycirkusz w Budapeszcie i obejrzeliśmy najnowszy spektakl, którego myślą przewodnią jest podróż po świecie najsłynniejszych obrazów i rzeźb przedstawiających kobiety, bowiem program letni 2020 poświęcony jest motywowi kobiety w sztuce. Widowisko z przyczyn oczywistych zainaugurowano później niż zakładano - niecały miesiąc temu. Na jedynym programie tamtego dnia, który odbył się o godzinie 11:00 zgromadził się niemal komplet widzów. Część miejsc ze względów technicznych była wyłączona z użytku. Przez okres kwarantanny w Stołecznym Cyrku zaszły spore zmiany. Wdrożono nowe oświetlenie LED, dzięki czemu światła dają teraz głębsze barwy oraz szerszy wachlarz kolorów. Ponadto wymieniono część foteli na nowe oraz wyremontowano sufit. Zamontowano też więcej interaktywnych ekranów. Obsługa cyrku bezwzględnie stosuje maseczki ochronne przy kontaktach z widzami, natomiast nie ma obowiązku zasłaniania ust i nosa przez widzów podczas wizyty w cyrku. Musimy przyznać, że byliśmy bardzo sceptycznie nastawieni do nowego widowiska Fővárosi Nagycirkusz, które na pierwszy rzut oka wydawało się bardziej teatrem na arenie niż cyrkiem. Dodatkowym 'minusem' wydawał się być fakt braku klasycznego klauna i zastąpienia go grupą pięciu kobiet specjalizujących się w pantomimie. Jednak nic bardziej mylnego! Ale o tym w dalszej części artykułu. Widowisko rozpoczyna angielsko - węgierski Duo Fosset w numerze bambuk. Jest to pokaz pełny osobistej relacji między artystami, ogląda go się bardzo dobrze, poszczególne tricki wykonywane są z niezwykłą precyzją, a całość kończy się spadającym konfetti, jednak brakuje "tego czegoś", występ jest świetny, ale znaleźliby się artyści prezentujący jeszcze więcej. Jako druga na arenie pojawia się Rosjanka Svetlana Krachinova, która prezentuje pokaz kotów domowych. Mogłoby się wydawać, że będzie to pokaz kiczowaty, taki, jaki dobrze znamy chociażby z kilku polskich cyrków odwiedzających wsie i małe miasteczka. Nic bardziej mylnego! To prawdziwy majstersztyk! Wszystko ujęte jest w folkowej, humorystycznej oprawie, koty bezbłędnie wykonują poszczególne sztuczki, wszystko wygląda niezwykle lekko i naturalnie, aż miło ogląda się taką wzorcową współpracę i więź między człowiekiem a zwierzęciem! To po prostu trzeba zobaczyć. Małe zwierzęta wcale nie oznaczają niskiego poziomu numeru! Warto zwrócić uwagę na starannie udekorowane rekwizyty. Wspaniała idylla przedstawiona na arenie. Pora na jedne z najbardziej utalentowanych artystek współczesnej Europy - Kolev Sisters pochodzące z Bułgarii i Włoch. Do Budapesztu przyjechały prosto z Monachium, gdzie w lutym 2020 występowały w słynnym Circus Krone. Mieliśmy tam okazję podziwiać ich umiejętności, które przez okres kwarantanny wcale nie zmalały. Pozwólcie więc, że przytoczymy to, co napisaliśmy o siostrach Kolev w lutym: "Prezentują hand to hand z typowo męskimi, bardzo ciężkimi trickami, w kobiecym i jakże lekkim wydaniu. Ciężko to opisać, a najlepiej zobaczyć na własne oczy. Siostry dostają jedną z największych owacji w całym przedstawieniu." Czwarty i ostatni numer zamykający pierwszą część to akrobacje na huśtawkach w wykonaniu 6 - osobowej trupy Skokov z Rosji. Warto podkreślić, że tworzą ją jedynie kobiety, a mimo to wykonują tricki typowe dla mężczyzn - trudne i niebezpieczne! Najwyższy poziom wykonania, ogromna precyzja, widać lata ćwiczeń i wyrzeczeń, widać profesjonalizm. Zasłużony aplauz! Po przerwie przed oczyma widzów ukazuje się wielkie show - latające trapezy i włosko - chilijska grupa Flying Wulber, akrobaci światowej sławy. Znakomici trapeziści! Są salta w przód i tył, są piruety i obroty, jest potrójne salto, wszystko z niezwykłą lekkością i w bardzo dobrym tempie. Piękne stroje, znakomite wprowadzenie, widownia szaleje. Numer na miarę najlepszych aren i na takich też ci artyści występują. Wszyscy wiemy, że latające trapez to pokaz bardzo romantyczny, tak też jest w tym przypadku. Kilkanaście minut później widzowie podziwiają dużą iluzję w wykonaniu tria artystek z Włoch o pseudonimie The Rock Sisters. Iluzjonistki ubrane są w czarne troje, mają różowe włosy. Towarzyszy im mocna, rockowa i metalowa muzyka. Prezentują klasyczne tricki jakie można podziwiać m.in. w Cyrku Zalewski, tylko z nieco zmienionymi rekwizytami. Jest zatem przebijanie płonącymi kolcami, przywiązywanie do słupa i szybka zamiana miejsc, pojawianie się ludzi w pustej początkowo klatce. Można by rzec - standardowe tricki. Tak, ale prezentowane z taką charyzmą i w takiej oprawie, że ma się wrażenie jakby się zasiadało na show w Las Vegas. Warto skupić wzrok na te kilka chwil. Przed widzami znów prezentuje się Svetlana Krachinova, tym razem w pokazie z tchórzofretkami i w innym, aczkolwiek także, ludowym stroju. Ktoś mógłby powiedzieć, że tchórzofretki nie nadają się do cyrku. Warto jednak zwrócić uwagę, że zwierzęta te pojawiły się m.in. na arenie paryskiego Cyrku Bouglione, zatem są w świecie cyrku dogmaty z którymi się nie dyskutuje. I znów tak samo jak z kotami - piękny, sympatyczny numer, a zwierzęta wykonują bardzo podobne tricki jak koty. Są niezwykle zwinne i urocze. Czy numer ten pasuje na dużą arenę? Zdecydowanie tak! Pora na przedostatni numer - cztery kontorsjonistki z Mongolii występujące pod pseudonimem Odyss Contorsion. Klasyczny pokaz gibkości ludzkiego ciała, robiący wrażenie na zebranych ludziach. Jest tu harmonia, choreografia, piękno, pasja, zgranie. Numer dostojny i robiący wrażenie. Aż wreszcie wielki finał - na arenę wkraczają rodacy Odyss Contorsion - Trupa Zola z Mongolii, laureat tegorocznego Festiwalu w Monte Carlo. Oni również w lutym 2020 występowali na arenie "Krone". Deska w ich wykonaniu to show przewyższające ludzkie możliwości, rzecz niesamowita i wręcz niewiarygodna. Kulminacyjnym punktem jest skok na piramidę i utworzenie figury składającej się z sześciu akrobatów. Jedyna taka grupa na świecie! I na koniec najbardziej odważny eksperyment władz cyrku budapesztańskiego - grupa pięciu kobiet - mimów z Ukrainy występujących pod pseudonimem Planshet Theatre. Pełnią one rolę klaunów. Występują jednak z minimalnym make up'em, z brokatowymi noskami klauna i kolorowymi chustami. To wszystko. I znów pozytywne zaskoczenie, repryzy prezentowane przez panie bardzo profesjonalne, mimo obaw, nie były kuglarskie, nie niosły przerostu formy nad treścią. Były inne niż wszystkie, inteligentne, eleganckie, ale przy tym piekielnie zabawne. Eksperyment udany, Budapeszt nie zawiódł. W programie bierze udział ponad 40 wykonawców. Całość kończy się słynną piosenką zespołu Boney M pt. "Sunny". Są wielkie brawa i piski, są wyrazy uznania i szacunku. Kolejny bardzo oryginalny show węgierskiego cyrku okazał się sukcesem. Jest on inny niż wszystkie, w całej Europie nie znajdziemy cyrku o podobnym klimacie. Słowem - warto. Letni spektakl 2020 Fővárosi Nagycirkusz stał na niezwykle wysokim poziomie, jest to na pewno jedno z najlepszych przedstawień jakie było wystawiane w tym miejscu w przeciągu ostatnich kilku lat. Sprawia, że człowiek znów czuje się jak dziecko, że na jego twarzy, nawet mimowolnie, pojawia się uśmiech i zauroczenie. Stołeczny Cyrk w Budapeszcie to miejsce do którego zawsze chętnie się wraca, a każda wizyta w nim to jak odwiedziny u dobrych znajomych. To inny świat, nowatorskie podejście do sztuki z jednoczesnym poszanowaniem tradycji, magia cyrku działa, cyrk wciąż jest żywy, wciąż zachwyca, wciąż jest wielki. Tu, w Budapeszcie, sercu Węgier, domu wszystkich węgierskich artystów cyrkowych, czuć to najlepiej. Polecamy Wam to miejsce i ten spektakl, tych wykonawców i ten klimat. Warto. Warto dać się na nowo oczarować cyrkiem przyszłości, który dostępny jest dla nas już dziś. Fővárosi Nagycirkusz MAGIA KOBIET 2020 kliknij i wejdź do galerii
- Richter Florian Cirkusz - Zamardi 2021 | Portal cyrkowy KMC
Z wizytą w cyrku Floriana Richtera - klasyka cyrku w świeżym wydaniu LIPIEC 2021 W środowy wieczór, 14 lipca, po dwóch latach ponownie odwiedziliśmy Richter Florian Cirkusz, który przez okres wakacji stacjonuje zawsze w Zamardi nad Balatonem przy głównej trasie samochodowej. Richter Florian i jego zespół po raz kolejny udowodnili, że można robić klasyczny cyrk ze świeżym, współczesnym wydaniem. W roku 2021 obok cyrku czynny był park cyrkowy wraz z restauracją i noclegami w którym można było spać, jeść, korzystać z atrakcji dla dzieci, zwiedzać zwierzyniec i podziwiać krótkie występy cyrkowe w ciągu dnia. Każdego wieczora o 20:00, z wyjątkiem niedziel, grane było widowisko 2021 poświęcone 200-leciu działalności artystycznej rodziny Richter, która swoje występy zaczynała w Berlinie pod Bramą Brandenburską. O jubileuszu informują materiały reklamowe i logo nad kurtyną, natomiast podczas trwania spektaklu, zacna rocznica nie jest zbyt mocno podkreślana. Cyrk Floriana Richtera reklamowały plansze zeszłoroczne i nawet te sprzed pięciu lat. Można było na nich także znaleźć informację o parku cyrkowym dla rodzin. Zarówno przed programem, w trakcie przerwy jak i po programie można bezpłatnie zwiedzać cyrkowy zwierzyniec w którym znajdują się konie, wielbłądy, kuce, lamy, zebry i słonica Sandra. Dlaczego napisaliśmy, że Richter Florian Cirkusz to klasyka w nowoczesnym wydaniu? Świadczy o tym wiele dowodów. Przede wszystkim widowisko posiada bardzo bogatą oprawę świetlną - tak naprawdę niemal wszystkie światła znajdujące się pod szapitem są ruchome, a do tego mogą przybierać naprawdę przeróżne barwy. Idealnie komponują się ze śnieżnobiałym plawitem z logiem i nazwą cyrku. Całości obrazu dopełnia wysoka kurtyna w kształcie łuku, która również jest mistrzowsko podświetlona oraz oczywiście ukraińska orkiestra wraz z nową piosenkarką, która przybiera również rolę konferansjerki, albowiem w Richter Florian Cirkusz nie ma konferansjera jako tako, numery "lecą jeden za drugim", a większość artystów jest przedstawiana dopiero na finale. W trakcie show widzowie "poznają" jedynie klauna, dyrektora cyrku, jego dzieci oraz grupę akrobatów na odskoczniach. Co więcej, w cyrku czuć ducha współczesności, ponieważ orkiestra gra wiele współczesnych kawałków muzycznych w naprawdę świetnym, cyrkowo - orkiestrowym wydaniu. Prologiem jest krótki taniec konia dosiadanego przez Angelinę Richter oraz słonicy Sandry. Chwilę potem rozpoczyna się jakże żelazny punkt wszystkich renomowanych programów cyrkowych - tresura koni prowadzona przez Floriana Richtera. Klasyczne cyrkowe tricki ubrane do współczesnej oprawy świetlnej i muzycznej. Konie chodzą jak w zegarku, a jest ich niemało, bo w pewnym momencie aż 12. Co chwila jakiś schodzi, jakiś wychodzi. Dynamika pokazu jest duża, ale Florian doskonale nad wszystkim panuje. Jest to naprawdę znakomita tresura i jeżeli mielibyśmy ją porównać do jakiejś znanej polskiej widowni, to porównalibyśmy ją do tresury koni Braiana Casartelli z Circo Medrano - oba występy są na bardzo zbliżonym poziomie. To nie jedyny numer zwierzęcy w tym węgierskim cyrku. Tuż przed przerwą mamy okazję podziwiać bardzo interesującą i rzadko spotykaną tresurę mieszaną wielbłądów i słonicy Sandra, która chodzi między parami wielbłądów, wykonując przy tym różne tricki. Na środku areny siada i kładzie się, a wielbłądy biegają wkoło areny, a także siadają. Całość jest niezwykle miła dla oka. Dodajmy, że prawdopodobnie są to już ostatnie chwile na arenie dla słonicy Sandry, która jest już w sędziwym wieku jak na cyrkową artystkę i niebawem przejdzie na zasłużoną emeryturę. Pierwszym numerem po przerwie jest kolejna tresura mieszana, tym razem wielbłądów i zebr prowadzona przez Kevina Richtera. I znów możemy oglądać typowe zwierzęce umiejętności w egzotycznym wydaniu. Numer nie jest przydługi, a jego tempo jest naprawdę wysokie. Nie ma tu miejsca na przysypianie. W tygodniu Trupa Kevina Richtera występuje w swoim cyrku - matce. Prezentuje w nim dwa numery - ścieżkę akrobatyczną oraz deskę. Ścieżka akrobatyczna utrzymana jest w koncepcji wojowników ninja. Są salta, śruby, wyskoki, przewroty. Publiczności bardzo podobają się tego typu akrobacje, które przecież wymagają nie lada wysiłku, ponieważ artyści rozbieg zaczynają dosłownie na końcu namiotu, jeszcze w garderobie, a kończą na samym przodzie areny, tuż przy lożach. Jest to świeży numer, opracowany przez Kevina i jego zespół w zeszłym roku. W drugiej części ci sami artyści występują w akrobacjach na desce. Opisywaliśmy już je dla Was przy okazji wizyty w Budapeszcie. Filmik z występu możecie także znaleźć na naszym kanale na YouTubie. Funkcję klauna wieczoru pełnił PomPom, który jest bardzo doświadczonym klaunem. W jego występach nie ma miejsca na kicz, przaśne żarty, czy nieudolne kopie wielkich gwiazd. Bawi i to wyśmienicie, a co najciekawsze - w większości wyjść nie towarzyszy mu żadna muzyka, a mimo to każdej repryzie towarzyszy maksymalne skupienie publiczności, a zarazem cisza tam, gdzie jest ona wymagana. Jednym z ciekawszych występów jest ten podobny do repryzy Mr Chapa w której PomPom za pomocą wielkich słuchawek lekarskich wsłuchuje się w odgłosy dobiegające z głów widzów. Na arenie występuje także wirtuoz diabolo, francuski mistrz Pierre Marchand, który ma za sobą współpracę z paryskim cyrkiem zimowym Bouglione. Jego występowi towarzyszy żywa, nastrojowa muzyka oraz dynamiczna gra świateł. Pierre to artysta przez duże A. Na te kilka minut, całym sobą żyje występem, na koniec którego po prostu pada na arenę i dziękuje widzom za tak gorący aplauz. Pokaz diabolo w jego wykonaniu jest absolutnie bezbłędny i dopracowany w najdrobniejszym szczególe, po prostu - pełen profesjonalizm. W programie znalazło się także miejsce dla antypodów, które nie zostały ujęte w wykazie numerów na stronie internetowej. Szeroki wachlarz swoich umiejętności prezentuje młoda artystka, która robi to naprawdę świetnie. Poziomowi numeru bardzo pomaga oprawa świetlna, która zdecydowanie podwyższa doznania estetyczne u widzów. Bardzo dobre kobiece antypody. Widowisko kończą akrobacje trzech motocyklistów w kuli śmierci w wykonaniu brazylijskiej grupy Diorios. W tym występie kula znajduje się na platformie i jest dzielona góra - dół. Sam numer był robiony bardzo na szybkości, trwał może 4 minuty. W środowym programie zabrakło człowieka - kuli armatniej, mimo, że siatka i armata były gotowe. Zapewne ma to związek z tym, że w tygodniu do programu dochodzą dwa dodatkowe numery Richterów i nie ma potrzeby dodatkowego wydłużania widowiska. Piętą Achillesową show jest brak numerów górnych, ale nawet bez nich cyrk daje radę! Całość kończy bajkowo wyreżyserowany taniec finałowy. Warto nadmienić, że choreografia została ułożona przez profesjonalnego reżysera, który współpracuje z wieloma cyrkami, a drugi sezon z rzędu z Richter Florian Cirkusz. Na zakończenie przedstawienia, Florian Richter gorąco zaprasza wszystkich widzów na cyrkową arenę do wspólnych zdjęć z wykonawcami widowiska 2021. Sam program ogląda się naprawdę znakomicie. Praktycznie nie ma w nim statycznych, nostalgicznych numerów i "leniwej" muzyki. Są mocne brzmienia, dużo ruchu, dynamiki, po prostu jest ogień! Richter Florian Cirkusz to naprawdę interesująca propozycja dla wszystkich miłośników prawdziwej sztuki cyrkowej. Wielki cyrk, który nie tylko "wygląda", ale też zachwyca poziomem. Składamy ogromne wyrazy uznania dla całej cyrkowej załogi, która każdego wieczora daje z siebie wszystko. Richter Florian Cirkusz ZAMARDI 2021 kliknij i wejdź do galerii
- Fővárosi Nagycirkusz-Karnawał zwycięzców | Portal cyrkowy KMC
"Karnawał zwycięzców" - relacja z przedstawienia LUTY 2018 16 lutego 2018 r. obejrzeliśmy program zatytułowany "Karnawał zwycięzców w cyrku" przygotowany przez Fővárosi Nagycirkusz. Zachęcamy do lektury relacji z przedstawienia. Na wstępie dodamy, że na widowisku frekwencja wyniosła około 65 %, co jest bardzo zadowalającym wynikiem biorąc pod uwagę fakt, że programy w tygodniu odbywają się o 15:00 i to niemal przez cały rok, a jedyną formą reklamy jest tak naprawdę Internet. Węgrzy po prostu lubią cyrk! W przedstawieniu bierze udział ponad 30 artystów. Jako pierwszy na arenę wychodzi DUET ROMANCE z Rumuni, który dał się już poznać węgierskiej publiczności dokładnie przed rokiem, także w Budapeszcie, wtedy prezentował sztrabaty, dziś - miłosny taniec na maszcie. Jest to występ pełen humoru, bliskości, flirtu - i to na wysokości. Piękna oprawa i reżyseria pokazu dodają mu wartości. Numer piękny, ale trzeba uczciwie przyznać, że nie wyróżnia się zbytnio unikatowymi trickami, a raczej takimi, które wykonuje większość duetów na maszcie. Wideo TUTAJ . Następnie po raz pierwszy witamy klaunów - TRIO WITHOUT SOCKS z Rosji. Artyści przełamują tradycyjne postrzeganie klaunady, wprowadzając w swoich repryzach świeżość i inteligentny humor. Ulubieńcy dzieci i dorosłych. Nic dziwnego, że w roku 2017 zostali wyróżnieni nagrodą Cyrku Nikulin. Kto wie, czy nie pojawią się kiedyś w Monte Carlo (dziś już wiemy, że pojawili się ). Wideo TUTAJ , TUTAJ , TUTAJ i TUTAJ . Po artystach z Rosji widzowie podziwiają absolutnie niezwykłe popisy na sztrabatach, a chwilę potem na bungee w wykonaniu wspaniałego ukraińskiego DUETU FEELING . Brawurowe są zwłaszcza wyczyny na bungee, które potrafi rozciągnąć się od samej kopuły, niemal do ziemi. Numer wymaga ogromnego zaufania i sporej porcji odwagi. Pozostajemy na Ukrainie powiem bardzo oryginalną żonglerkę prezentuje teraz STANISLAV VYSOTSKYI , który na początku żongluje nogami i ramionami, mając przy tym związane ręce. Piłek przybywa i przybywa, a Ukrainiec, operując już rękami, wykonuje przy tym liczne akrobacje. Wideo TUTAJ . Pierwszą część widowiska zamyka historyczny wręcz numer poczta węgierska (poprzedzony wyższą szkołą jazdy) prezentowany przez ojca i syna - FLORIANA I KEVINA RICHTER z udziałem 22 koni! Przypomnijmy, że Florian Richter jest laureatem 32. Festiwalu w Monte Carlo. Numer zapierający dech w piersiach, jedyny w swoim rodzaju, absolutne mistrzostwo świata ukazujące potęgę węgierskiej sztuki cyrkowej. Wideo TUTAJ i TUTAJ . Drugą połowę rozpoczyna NARODOWA TRUPA AKROBATYCZNA Z CHIN prezentując przepiękne kombinacje z parasolkami, a zatem bardzo tradycyjny, chiński numer, który sprawia, że naprawdę możemy poczuć się jakbyśmy byli w Chinach. Precyzja - to słowo najlepiej opisuje ten akt. Wideo TUTAJ . Na arenę wkraczają YAN SOKOLOVSKY I MARIA ILIENKO z Ukrainy. Yan prezentuje nowoczesny numer jakim są akrobacje rowerowe. Pokaz jest utrzymany w konwencji randki w której rowerzysta wykonuje niezliczone ewolucje nad siedzącą/leżącą partnerką. Łotysz ANDREJS FJODORVS przedstawia widzom swoich przyjaciół - kilkanaście śnieżnobiałych gołębi i dwa psy. Zwierzęta są znakomicie ułożone i widać, że współpraca z trenerem układa się naprawdę rewelacyjnie. Nie trzeba być specjalistą, by zobaczyć, że artyście bardzo zależy na zwierzętach. Oryginalny pokaz, który udowadnia, że pokaz gołębi nie musi być kiczowaty. Same ptaki wykonują bardzo zbliżone tricki do papug, m.in. przelot nad publicznością. Wideo TUTAJ . Pora na mistrzów hand to hand. Francusko-kubański DUET SOLYS powstał w 2010 roku i występował na najlepszych arenach świata, m.in. w Cyrku Ringling. Wspaniały pokaz siły, precyzji i granic ludzkich możliwości. Bardzo oryginalnie wkomponowany wątek francuski w postaci rekwizytu w kształcie Wieży Eiffela. Wideo TUTAJ . Czas na finałowy numer wieczoru - napowietrzne akrobacje w wykonaniu legendarnej rosyjskiej GRUPY GALLEA założonej w 1982 roku przez Nikolaya Voydanika. Teraz przywództwo w trupie przejęła jego córka, a niewyobrażalny układ napowietrzny, który można zobaczyć w Budapeszcie jest prezentowany od 1991 roku. Wideo TUTAJ . Program kończy się tradycyjną paradą artystów podczas której brawa rozbrzmiewają bez końca, a publiczność jak zwykle wychodzi w pełni usatysfakcjonowana. Fővárosi Nagycirkusz KARNAWAŁ ZWYCIĘZCÓW 2018 kliknij i wejdź do galerii
- Cirque du Soleil - Quidam Estero 2013 | Portal cyrkowy KMC
Poznaj "Quidam" Cirque du Soleil SIERPIEŃ 2013 Zapraszamy do lektury relacji ze spektaklu jednego z najlepszych cyrków świata. Oczywiście chodzi tu o Cirque du Soleil oraz program "Quidam". "Quidam" opowiada o dziewczynce, która nudzi się, a rodzice nie zwracają na nią uwagi. Klaun bez głowy zabiera ją w świat marzeń i snów, gdzie wszystko jest możliwe. Tam spotyka postacie, które rozweselają ją i sprawiają, że zapomina o nudzie. Cyrk przyjechał w około dwudziestu tirach. Tabor stanowią głównie białe naczepy z niewielką naklejką z nazwą cyrku z tyłu i kontenery morskie. Dwa tiry są oblepione okleinami z nazwą spektaklu - to wizytówka, a zarazem reklama. Początkowo "Quidam" był grany pod namiotem. Potem został przystosowany do występów w halach. Był prezentowany przez ponad dwa dzieścia lat. Pokaz bez 15-minutowej przerwy trwa równe dwie godziny. W holu można zakupić gadżety Cirque du Soleil - torby, diabolo, piłeczki do żonglowania, maski, a także płyty DVD i CD ze spektaklu "Quidam", breloczek i folder, gdzie znajdziemy wspaniałe zdjęcia i wszystkich wykonawców show. Artyści starają się przenieść widza w świat snu i marzeń. Udaje im się to znakomicie! Widz ma wrażenie jakby śnił razem z dziewczynką. A to za sprawą muzyki, światła, strojów i wyczynów, które pozornie zdają się być niemożliwe. Show otwiera klaun i jego znakomita repryza. Początkowo uspokaja widzów, zmienia ich miejsca, wygłupia się. Na koniec włącza radio i słucha hitów z innych przedstawień Cyrku Słońca (między innymi Kumbalawe i Alegria), żartując z nich. Wreszcie właściwy początek. Wchodzi dziewczynka i śpiewa piosenkę. Kilka minut później na scenie pojawia się koło reńskie - numer na przyzwoitym poziomie. Następnie żonglerka. Artysta żongluje dosłownie wszystkim - piłkami, kapeluszem i parasolką, nawet rozłożoną! Pokaz dosyć ciekawy. Po krótkim tańcu z zimnymi ogniami, na czerwonych niczym wino szarfach prezentują się piękne artystki. Kolejny numer na przyzwoitym poziomie, ale z małą ilością tricków. Wreszcie przychodzi czas na jeden z najlepszych występów tego wieczoru - skakanki. Oszałamiający pokaz zwinności i gibkości przy niezwykle żywej i skocznej muzyce "Zydeko". W pewnym momencie artyści skaczą nawet przez trzy liny! Niezwykłe popisy robią potężne wrażenie na publiczności. Nic dziwnego, że na koniec pokaz ten został nagrodzony gromkimi, głośnymi brawami, a nawet gwizdami. Niesamowite! Ostatnim pokazem zamykającym pierwszą część są akrobacje na trapezach kołowych w wykonaniu trzech kobiet ubranych z piękne, biało-czerwone stroje. Wyjątkowo interesującym punktem ich występu jest moment, kiedy wszystkie trzy znajdują się na jednym rekwizycie. Część drugą rozpoczyna Ukrainka z numerem stójkarskim, podobnym do tego, jaki w roku 2012 prezentowała Nanou w Cyrku Korona. Warto dodać, że wszystkie elementy są wykonywane, gdy scena się kręci. Numer na wysokim poziomie, a przy tym dosyć ciekawy. Łagodnie przechodzimy do następnego pokazu jakim są akrobacje na pięciu linach pionowych. Świetna synchronizacja i efektowne tricki sprawiają, że występ odbiera się bardzo dobrze. Teraz na scenie pojawia się męsko-kobiecy duet. Hand to hand w ich wykonaniu budzi ogromny podziw i niedowierzanie. Wszystko na obrotowej scenie! Ostatni pokaz to bardzo efektowne skoki i salta. Artyści wskakują na piramidę złożoną nawet z czterech osób! Przeskakują też od partnera do partnera z końców sceny. Robi wrażenie! Należy wyróżnić też repryzy - niebanalne i bardzo, bardzo śmieszne. Spaść z krzesła można podczas "kręcenia filmu". Teoretycznie przeciętna, oklepana repryza. Nic bardziej mylnego! Artysta podczas około 10-minutowego występu przełamuje jakiekolwiek granice między występującymi a widownią. Znakomity występ! Niestety w spektaklu zabrakło pokazu diabolo. 80% tricków, które pojawiają się w "Quidam" można zobaczyć w tradycyjnym cyrku, także polskim. Pozostałe 20% to niespodziewane i oryginalne tricki, które ciężko zobaczyć w innym miejscu. "Quidam" to przedstawienie, które reprezentuje wysoki poziom artystyczny. Należy jednak dodać, że "du Soleil" ma w swojej ofercie jeszcze lepsze spektakle. Pełen profesjonalizm, muzyka i śpiew na żywo, znakomita oprawa świetlna sprawiają, że pokaz odbiera się bardzo dobrze. Nic więc dziwnego, że na koniec oklaskom nie było końca, a artyści otrzymali owacje na stojąco. Cirque du Soleil - Quidam ESTERO 2013 kliknij i wejdź do galerii
- DOOKOŁA CYRKU | Portal cyrkowy KMC
Internet daje nieskończone możliwości. Teraz możecie zobaczyć cyrki na całym świecie tak jakbyście tam byli i stali zaraz obok kasy! Możecie także obejrzeć cyrkowe bazy i stałe budynki. Kliknij na zdjęcie wybranego cyrku, aby zobaczyć go dzięki Google Street View! Jeżeli wiecie o podobnych zdjęciach, informujcie nas o tym, a na pewno dział zostanie zaktualizowany. Miłej zabawy! To play, press and hold the enter key. To stop, release the enter key.
- Cyrk Zalewski - Kraków 2012 | Portal cyrkowy KMC
Wspaniała zabawa pod namiotem Cyrku Zalewski KWIECIEŃ 2012 W sobotnie i niedzielne popołudnie (ostatni weekend kwietnia 2012 - długi weekend) mieszkańcy Krakowa mieli możliwość zobaczenia jubileuszowego spektaklu przygotowanego przez Cyrk Zalewski. Krakowianie licznie przybyli pod namiot ustawiony przy ulicy Focha, w którym panowała bezcenna atmosfera. Wysoka temperatura i bezchmurne niebo sprawiły, że sektory na wszystkich czterech spektaklach były zapełnione, mimo tego, że tydzień wcześniej, dokładnie w tym samym miejscu swoje spektakle wystawił Cyrk Arlekin. Sądząc po opiniach widzów zostawianych na oficjalnym profilu cyrku na Facebooku, spektakl bardzo się podobał krakowianom. Podczas przerw do przejażdżek na wielbłądach ustawiały się długie kolejki, a wizytę w cyrku można było połączyć z wypoczynkiem na Błoniach znajdujących się po przeciwnej stronie ulicy. Wszystko to sprawiało, że pod namiotem panowała niesamowita atmosfera, a widzowie nagradzali gromkimi brawami każdego artystę. Warto również wspomnieć o bardzo dobrej reklamie. Plakaty reklamujące widowisko zostały powieszone wzdłuż wszystkich głównych ulic miasta, a kupony pojawiły się w sklepach na niemal dwa tygodnie przed występami. Kilka dni później spektakl "Zalewskiego" mogli zobaczyć m.in. mieszkańcy Gorlic i Rzeszowa. Widowiska tego cyrku w stolicy województwa podkarpackiego cieszyły się równie dużą popularnością jak w Krakowie mimo, że mieliśmy tu do czynienia z identyczną sytuacją jak w stolicy województwa małopolskiego, bowiem tydzień wcześniej swoje spektakle wystawiał w tym mieście Cyrk Arlekin. Cyrk Zalewski KRAKÓW 2012 kliknij i wejdź do galerii

